Sobota 24 października
Marcina, Rafała, Arety

Niesamowity mecz Radomiaka w Szczecinie. Niestety zakończenie nieszczęśliwe dla Zielonych. VAR w roli głównej

cir 2026-10-24 19:43:00

Wydarzeniami z meczu Pogoń - Radomiak można by obdzielić kilka spotkań. Dużo bramek i awantura, która przedłużyła mecz aż o 12 minut. Niestety Zieloni piąty raz z rzędu zeszli z boisko pokonani.
 

Piękna bramka Donisa nic nie dała

autor: rksradomiak.pl

Pogoń Szczecin - Radomiak 4:3 (2:2)

Bramki: Keramitsis (17.), Riccio (45+3.), Grosicki (49., 55.) - Alves (10.), Donis (25.), Grzesik (74.)

Pogoń: Valentin Cojocaru - Alessandro Riccio, Attila Szalai, Dimitris Keramitsis (Ż.), Benjamin Mendy (37. Lukas Willen), Patryk Dziczek, Darko Churlinov (78. Natan Ława), Jan Biegański (46. Kamil Grosicki), Maciej Wojciechowski (Ż. 64. Kellyn Acosta), Paul Mukairu (78. Isaiah Eichie), Jordi Sanchez.

Radomiak: Filip Majchrowicz - Zie Quattara, Steve Kingue, Filip Koperski, Conrado (90+7 Abdoul Tapsoba), Roberto Alves , Christos Donis (73. Ibrahima Camara Cz.) - Jan Grzesik, Rafał Wolski (60. Luquinhas), Ronaldo Lumungo (73. Ché-fyr Nunnely), Guilherme Luiz (60. Fernard Guare).

Sędzia: Bartosz Frankowski. 

Do meczu 12. kolejki PKO BP Ekstraklasy obie drużyny podchodziły z zupełnie różnych pozycji. Czwarta w tabeli Pogoń nie przegrała od 10 kolejek, szesnasty Radomiak - po czterech porażkach z rzędu. 

Zieloni zaczęli mecz w wymarzony sposób. W 7 minucie Mendy sfaulował w polu karnym Grzesika, a rzut karny pewnie na gola zamienił Alves: klasycznie - bramkarz w lewo, piłka w prawo. 

W ciągu kilku następnych minut Zieloni mocno nacisnęli  Pogoń i w sumie mieli trzy dogodne okazje, m.in. Grzesika i Guilherme. Jednak Cojocaru szczęśliwie wyszedł z tych sytuacji, a po chwili to gospodarze cieszyli się z bramki. We własnym polu karnym fatalnie zachował się Conrado, który mając piłkę na nodze przepuścił ją do Keramitsisa, a ten z bliska pokonał Majchrowicza. 

Podopieczni Johna Carvera nie spuścili jednak z tonu. Nadal parli do przodu. W 25 minucie ponowione dośrodkowanie Grzesika, zostało wybite wprost przed Donisa. Greg zza szesnastki potężnie uderzył z powietrza, trafiając do siatki tuż przy słupku. Bramka - stadiony świata. 

W doliczonym czasie pierwszej połowy po serii rzutów z autu Dziczka ostatni z nich trafił po przebitce Guilherme na głowę Riccio, a piłka po rękawicach Majchrowicza wpadła do bramki. Nie sposób nie zauważyć, że sędzia Frankowski pobłażliwie podchodził do czasu wykonywania rzutów z autu przez Dziczka. Niby odliczał 5 sekund, ale u niego sekunda trwała tak naprawdę dwie, a kapitan Pogoni 5 sekund to wycierał piłkę ręcznikiem). 

Lepsze statystyki po pierwszych 45 minutach były po stronie Radomiaka (strzały 5-8, celne 2-3, xG 0,57 - 1.13), ale do szatni zespoły schodziły z remisem 2:2  

Po przerwie trener Oscar Garcia wpuścił na boisko Kamila Grosickiego i dało to już efekt zaledwie 4. minutach.  Reprezentant Polski uderzył precyzyjnie tuż zza pola, piłka przełamała ręce Majchrowicza i zatrzepotała w siatce. Sędziowie VAR jeszcze sprawdzali, czy na początku akcji bramkowej Dziczek nie faulował Guilherme, ale uznali że nie.  

A Grosicki dalej robił swoje. W 55 minucie na swojej połowie stratę zaliczyli do spółki Donis i Conrado. Piłka trafiła do "TurboGrosika". Jego pierwszy strzał Majchrowicz obronił, ale wobec dobitki był już bezradny i Pogoń objęła prowadzenie 4:2.

Trener Carver wysłał w bój Luquinhasa za Wolskiego i Guare za Guilherme, a Radomiak przez kolejne minuty przeżywał kolejne ciężkie chwile. Wyraźnie Grosicki miał ochotę na hat-tricka.

Zieloni przetrwali i odpowiedzieli w najlepszy sposób - zdobyli bramkę kontaktową. Po udanym przechwycie, Luquinhas zagrał do Guare, a Iworyjczyk podał do wbiegającego w pole bramkowe Grzesika, który bez trudu pokonał Cojocaru.

W szeregi Pogoni wdarła się niepewność, cofnęła się głęboko i Radomiak próbował to wykorzystać. Gospodarze przeszli na grę piątką obrońców, ale miała kłopot z utrzymaniem się przy piłce. I Radomianom udało się. świetna asysta Alvesa do Guare, który po świetnym przyjęciu z huknął z półobrotu nie do obrony. Niestety zareagował VAR - Guare nadepnął przypadkowo obrońcę i sędzia nie uznał gola.  

I wtedy się zaczęło. Jeszcze przed decyzją VAR Riccio zabierającego piłkę ustawioną na środku boiska został kopnięty przez Camarę. Frankowski po VAR pokazał zawodnikowi Radomiaka czerwoną kartkę, a Riccio pozostał bezkarny. Na boisku zaczęła się regularna awantura z reakcją osób spoza protokołu. Leciały przedmioty z trybun. Po całej tej awanturze sędzia Frankowski nie pokazał żądnej kartki, poza tą dla Camary! 

Długa przerwa spowodowała, że Frankowski doliczył aż 12 minut. Radomiak naciskał i miał swoje okazje. W najlepszej Tabsoba, który pojawił się w międzyczasie na boisku był wyraźnie popchnięty w polu karnym. Udało mu się oddać strzał, ale niecelny. Ani Frankowski ani VAR nie zareagował. Wstyd dla sędziów.

Zieloni walczyli dzielnie, ale niestety bez powodzenia, a zasłużyli na co najmniej remis. Niestety punktów za styl w piłce się nie przyznaje. 

Decydujące okazało się jedenaście minut (ostania pierwszej, o początkowe dziesięć drugiej połowy). W tym czasie podopieczni Johna Carvera stracili trzy gole. Przez pozostałą część meczu nie można do Zielonych mieć pretensji, ale to żadna pociecha.    

Nie przegap