Od sobotniego południa Dragon Fight Club zaprosił na treningi otwarte, wszystkich tych którzy chcą ćwiczyć karate. Na macie pojawiło się wiele dzieci i młodzieży, lecz wszyscy czekali już na jubileuszowe uroczystości. Gdy już nastąpiły sobotni wieczór w Dragon Fight Club zmienił się w czas pełen podniosłych ale i sympatycznych momentów.
Na początku Mirosław Guzik, w obecności swej zony Iwony, wszedł na ring wśród ferii świateł i dymów oraz przy aplauzie publiczności. Następnie posiadacz 5 dan w karate kyokushin, wspominał początki i dalsze dzieje swej kariery w obecności Andrzeja Drewniaka, prekursora karate kyokushin w Polsce i posiadacza 9 dan.
- Treningi rozpocząłem w szkole podstawowej nr 35 na Borkach. Do kin wchodził wtedy film "Wejście smoka". To wpłynęło na popularność karate. Na trening przyszło wiele osób. Pamiętam jaki byłem nieskoordynowany. Gdzie indziej ręka, gdzie indziej noga, leciały nie tam gdzie chciałem. Dziewczyny się z nas śmiały - wspominał jubilat.
Lata pracy przyniosły jednak znakomite efekty. Mirosław Guzik był nie tylko utytułowanym zawodnikiem, ale później został założycielem i trenerem Radomskiego Klubu Karate Kyokushin, a następnie Dragon Fight Club, który obecnie prowadzi jego syn sensei Łukasz Guzik (2 dan).
Równocześnie wciąż rozwijał w karate kyokushin. W 2019 roku, podczas 46. Wschodnioeuropejskiego Obozu Karate Kyokushin w Krakowie, Mirosław Guzik zdał egzamin na 5 dan i uzyskał tytuł Shihan. Jako jedyny z pięciu kandydatów przeszedł dwudniowy sprawdzian, który obejmował m.in. 60 walk w ciągu pięciu godzin. Egzamin przyjmowali Shihan Andrzej Drewniak (9 dan), Shihan Antonio Piñero (9 dan, prezydent EKF) i Shihan Lesław Samitowski (7 dan).
- Karate uczy przede wszystkim cierpliwości, żeby się nie poddawać. Przydaje się w życiu, w którym są upadki i wzloty. Trzeba się umieć podnosić - mówił Mirosław Guzik.
Podczas oficjalnej części przyszedł czas na nagrody. Największe wyróżnienie województwa mazowieckiego, Medal Pro Masovia wręczył Mirosławowi Guzikowi, Dawid Ruszczyk dyrektur Delegatury Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego. - Dla mojego pokolenia, karate kojarzy się z jednym nazwiskiem - Guzik. Jest pan ikoną karate w Radomiu - powiedział Dawid Ruszczyk, a Mirosław Guzik nie krył wzruszenia.
Podobnie było gdy kilka zdań do Mirosława Guzika skierowała jego żona, Iwona Guzik, także sensei. - Dziękuję, że jestem z Tobą przez te 50 lat i... dłużej. Mam nadzieję, że nie zajdziesz z maty, że zdrowie, twoja siła ducha, wytrwałość zrobi swoje i będziesz mógł przyszłym pokoleniom przekazywać wartości jakie niesie karate. To szmat czasu Mirek, 50 lat. Niesamowite! To świadczy o pasji i konsekwencji - powiedziała Iwona Guzik. Małżonkowie wyściskali się gorąco, a salę zalała burza braw.
Swoje nagrody wręczyli także przyjaciele, wychowankowie i sponsorzy. Było wiele życzeń i kolejnych wspomnień, oraz prezentacje wideo i filmiki z życzeniami przesłanie przez osoby, które nie mogły być tego dnia obecne w na uroczystości, jak np. zespół IRA. Przy życzeniach od wnucząt znów pojawiło się wzruszenie.
Także Dragon Fight Club wręczył statuetki z podziękowaniami dla przyjaciół klubu, a Mirosław Guzik zapytany na koniec, o marzenie pozostające jeszcze do spełnienia stwierdził: - Życzyłbym sobie przede wszystkim zdrowia i żebyśmy za 50 lat znowu się razem spotkali.
Następnie był jubileuszowy tor i gromkie "Sto lat". Do wspólnych zdjęć stanęli wszyscy zaproszeni goście, a do rodzinnej fotografii dołączył także syn Mateusz Guzik, filmowiec, który skrupulatnie całą uroczystość nagrywał.
Później do Mirosława Guzika ustawiła się długa kolejka do gratulacji i wspólnych zdjęć z jubilatem. Zapraszamy do obejrzenia fotografii z uroczystości w Dragon Fight Club.