Policja zna już personalia, ale ich nie ujawnia. Rzecznik zdemontował informacje, ze mężczyzna był żołnierzem Wojska Polskiego. Potwierdzi, że miał pozwolenie na broń.
Zamachowiec wjechał około 15 na krakowski rynek czarnym Subaru i otworzył ogień z broni automatycznej do przypadkowych przechodniów. W wyniku postrzałów zginęło sześć osób - 4 kobiety i dwóch mężczyzn.
W czasie pościgu 24-latek z Ostrowca Świętokrzyskiego ranił trzech policjantów, jeden postrzelony trzykrotnie walczy o życie w jednym z krakowskich szpitali.
- Policjant, który oddał strzały do napastnika na Rynku Głównym w Krakowie, działał w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia – powiedział gen. Roman Polko, były dowódca jednostki GROM. Jego zdaniem policjanci wykazali się odwagą i determinacją, dzięki nim liczba ofiar nie była większa.
– Ten funkcjonariusz był ranny, tak wynika z elementów filmików, które widziałem, i neutralizował terrorystę z dużym poświęceniem. Przecież ten terrorysta wciąż mógł sięgnąć po broń, żeby zabijać innych ludzi – stwierdził gen. Polko, pytany o pojawiającą się już w internetowych komentarzach krytykę policjanta, który oddał strzały do leżącego napastnika.