Piątek 6 listopada
Feliksa, Leonarda, Melaniusza

Lekarka z Kozienic przed sądem w związku ze śmiercią pielęgniarki podczas pandemii COVID-19

cir, PAP 2026-11-06 14:35:00

Przed Sądem Rejonowym w Kozienicach rozpoczął się proces lekarki z miejscowego szpitala oskarżonej w związku ze śmiercią podczas pandemii chorej na COVID-19 pielęgniarki.
 

Szpital w Kozienicach

- W trakcie pierwszej rozprawy przesłuchano oskarżoną. - Lekarka nie przyznała się do winy, ale złożyła wyjaśnienie –  powiedziała w piątek wiceprezes Sądu Okręgowego w Radomiu Renata Król. Dodała, że kolejna rozprawa odbędzie się w grudniu.

Małgorzata G. jest oskarżona o narażanie 59-letniej pielęgniarki, która w pandemii była jej pacjentką, na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w sytuacji, gdy ciążył na niej obowiązek opieki nad chorą. Za przestępstwo to grozi za kara pozbawienia wolności do 5 lat.

Sprawa dotyczy tragicznych wydarzeń sprzed ponad 6 lat. W kwietniu 2020 r., w szczycie pandemii, pielęgniarka pracująca w szpitalu w Kozienicach sama trafiła na oddział wewnętrzny z objawami COVID-19. Jak informowała wówczas kozienicka placówka, chorej trzykrotnie wykonano badania na obecność koronawirusa i dopiero ostatni wynik okazał się pozytywny.

Powołani przez prokuraturę biegli orzekli, że leczenie w Kozienicach prowadzone było prawidłowo. Jednak ze względu na pogarszający się stan zdrowia kobiety, zdecydowano o przewiezieniu chorej pielęgniarki do kliniki w Warszawie.

Według śledczych lekarka Małgorzata G. wydała zgodę na przetransportowanie pacjentki do Warszawy słabo wyposażoną karetką.

Problemy zaczęły się w trakcie trwającego ok. 50 minut transportu z Kozienic do Warszawy. Kiedy 59-latka dotarła do kliniki MSWiA, od razu podjęto reanimację, która trwała godzinę. Kobieta jednak zmarła. Niedługo po zdarzeniu zawiadomienie do prokuratury złożył zastępca dyrektora ds. medycznych warszawskiej kliniki.

W ocenie prokuratury lekarka Małgorzata G. błędnie zleciła transport chorej karetką bez odpowiedniego zabezpieczenia.

Według śledczych już w momencie, kiedy zdecydowano o przewiezieniu 59-latki do Warszawy, samopoczucie pacjentki nie było dobre, miała problemy z oddychaniem. Tymczasem karetka, którą przewożono ją do stolicy, nie była wyposażona w odpowiednie urządzenia służące m.in. do wentylacji mechanicznej, monitorowania parametrów życiowych, saturacji krwi tlenem, zapisu elektrokardiograficznego i pomiaru ciśnienia tętniczego krwi. W ocenie biegłych, gdyby z pacjentką postępowano w trakcie transportu w sposób prawidłowy, były większe szanse na jej uratowanie.

Wcześniej prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie drugiej lekarki z kozienickiego szpitala i ratownika medycznego, którym postawiono zarzuty w tej sprawie. Ostatecznie śledczy nie dopatrzyli się w ich działaniach popełnienia przestępstwa.

Komentarze naszych czytelników

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Dodaj komentarz

Nie przegap