Z Radomiem Robert Górski miał styczność już na początku istnienia Kabaretu Moralnego Niepokoju. Grupa powstała na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, a jej trampoliną do sławy było zdobycie w 1996 r. Grand Prix na XII Przeglądzie Kabaretów PaKA w Krakowie. Stanisław Tym namaścił ich wtedy na przyszłe gwiazdy kabaretu.
- Później oczywiście nadchodzi konfrontacja, bo Kraków, studenci w Krakowie, to jest inna publiczność. Potem graliśmy w Radomiu, gdzie dostaliśmy kubeł zimnej wody od tej widowni, która nie była już studencka i która niekoniecznie czekała na nasze literackie popisy. Sądziła, że jak kabaret wygrał jakiś kabaretowy konkurs, to prawdopodobnie jest przede wszystkim zabawny. Uznaliśmy wtedy, że w Polsce, mówiąc tak metaforycznie, więcej jest Radomia niż Krakowa. I to będzie nasza publiczność, jeśli chcemy z tego żyć, z tego się utrzymywać. Więc musieliśmy się trochę uelastycznić, że tak powiem – wspominał Robert Górski, goszcząc w Studiu PAP.
Po chwili podkreślił, że nigdy nie żartował z Radomia, bo „wydawało mu się to zbyt proste”, a „taki łatwy śmiech to żaden sukces”. Następnie wyjaśnił szczególną więź, jaka łączy go z tym miastem na Mazowszu. - Los mnie złączył z Radomiem w ten sposób, że moja żona jest z Radomia, siłą rzeczy moi teściowie są z Radomia i dalsza rodzina też jest z Radomia. Kibicuję Radomiakowi. Szczęśliwie, Radom jest blisko Warszawy i to wspaniałe miasto. To jest właściwie nasze warszawskie zaplecze.
Jak dodaje: - Tak naprawdę, Warszawa wysysa wszystko, co najlepsze z Radomia, a potem sobie z niego żartuje, więc to jest trochę nieuczciwe.
W książce „Jak zostałem sobą”, która miała premierę 28 października, satyryk wyjawił, że wspólnie z kolegą, Domanem Nowakowskim, napisał scenariusz komedii romantycznej o Radomiu.
Jak wyjaśnia Górski w Studiu PAP: - Pomyślałem sobie: jak wszyscy tak walą w ten Radom, to ja napiszę komedię romantyczną, której akcja toczy się w Radomiu. Bo przecież ludzie wszędzie się kochają, wszędzie się zakochują. Nie tylko w Krakowie przy jakiejś uroczej fontannie, ale także w takim Radomiu, który też ma dużo bardzo ładnych miejsc. Trzeba je tylko wyszorować i pokazać. Mam nadzieję, że dojdzie do realizacji tego filmu.