- Mam nadzieję, że będę już mógł normalnie uczęszczać na zajęcia. Plan jest taki, żeby uczyć się do matury i ją dobrze zdać – powiedział 18-latek podczas rozpoczęcia roku szkolnego. Pytany, czy denerwował się powrotem do szkoły, zdradził, że „mały stres był, ale teraz wszystko jest już dobrze”.
W lutym Dominik uległ tragicznemu wypadkowi. Chłopiec jechał z mamą pociągiem. Na stacji w Woli Bierwieckiej k. Radomia na chwilę wyszedł na peron, by pomóc przy wyniesieniu wózka z dzieckiem. Gdy chciał z powrotem wsiąść do wagonu, pociąg ruszył. Drzwi przycięły nastolatkowi rękę, chłopak wpadł między krawędź peronu a pudło pociągu. Dominik przez prawie miesiąc po wypadku pozostawał w śpiączce farmakologicznej, a lekarze z Wojskowego Instytutu Medycznego przy ul. Szaserów w Warszawie walczyli o jego życie. Pod koniec kwietnia wrócił do domu.
I LO im. Mikołaja Kopernika w Radomiu, którego uczniem jest Dominik, przygotowało się na jego powrót. Dzięki wsparciu finansowemu miasta placówka została przystosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych. Nastolatek na razie porusza się na wózku inwalidzkim, ale w planach są protezy nóg i dłoni. Do jego potrzeb dostosowano też plan lekcji, by zajęcia jego klasy mogły odbywać się w pracowniach na parterze.
Także rodzice Dominika robią wszystko, by stworzyć synowi jak najlepsze warunki. Wynajęli mieszkanie w Radomiu, żeby nie musiał codziennie dojeżdżać do szkoły.
Jak powiedział tata chłopca Dariusz Hołuj, Dominik miał bardzo pracowite wakacje. Musiał nadrobić kilkumiesięczne zaległości w szkole. Przeszedł także trzy turnusy intensywnej rehabilitacji.
- Dominik nie mógł się doczekać powrotu do szkoły. Jest bardzo zdeterminowany, zmotywowany, żeby ukończyć liceum i przystąpić do matury – powiedział ojciec chłopca.
Po oficjalnym rozpoczęciu roku szkolnego, Dominik pojechał wózkiem do swojej klasy i usiadł – tak jak w poprzednich latach – w pierwszej ławce obok swojego kolegi. Był uśmiechnięty i spokojny. Cierpliwie odpowiadał na pytania dziennikarzy.
Z powrotu chłopca do szkoły cieszyli zarówno jego koledzy i koleżanki, jak i nauczyciele. Dominik jest bardzo zdolnym uczniem, ma duże osiągnięcia naukowe, ale jest też bardzo lubiany.
- Zdobył tytuł najsympatyczniejszego kolegi w klasie. Zawsze był takim ogniwem, łączył klasę, jednoczył różne grupy. Gdy go nie było, bardzo nam go wszystkim brakowało – powiedziała wychowawczyni klasy Beata Dutkowska-Żaczek.
Teraz przed Dominikiem intensywne przygotowanie do matury. Od dziecka interesował się koleją i nadal – mimo nieszczęśliwego wypadku, któremu uległ – chce iść na studia związane ze swoją pasją, a w przyszłości pracować w transporcie kolejowym.
- Nie wyobraża sobie, żeby pracować w innej branży niż kolejnictwo. Taka przewrotność losu: to co najbardziej ukochał, skrzywdziło go. Ale nie odwrócił się od kolei i chce poświęcić swoje życie kolejnictwu – podkreślił ojciec chłopca.
18-latka czeka też dalsza rehabilitacja związana z korzystaniem z protez. - W tej chwili budowane są protezy prawej dłoni i prawej nogi. Z lewą nogą na razie musimy troszkę poczekać. Za kilka dni czekają nas przymiarki protez, potem poprawki i ich dopracowanie – powiedział ojciec chłopca.
Pod koniec września nastolatek ma mieć turnus rehabilitacyjny związany z nauką chodzenia przy użyciu protez. Ich zakup będzie możliwy dzięki tysiącom Polaków, którzy wsparli zbiórkę pieniędzy uruchomioną przez Fundację Podaruj Dobro.
Prokuratura Okręgowa w Radomiu prowadzi śledztwo w sprawie wypadku Dominika. Zarzuty usłyszał kierownik pociągu, który odpowiadał za skład. W ocenie śledczych nienależycie obserwował wymianę pasażerów i przedwcześnie nadał przez radiotelefon sygnał do odjazdu. Prokurator zastosował wobec Marcina W. dozór policji. 48-latek został też zawieszony w czynnościach służbowych. Grozi mu do ośmiu lat więzienia. Podejrzany przyznał się do winy i wyraził skruchę.