Podopieczny holenderskiej ekipy Van Amersfoort Racing w Misano wrócił do rywalizacji po niedawnej, poważnej kontuzji ręki i pokazał świetne tempo, regularnie utrzymując się w pierwszej szóstce podczas sesji treningowych.
Niestety, kwalifikacje nie poszły po myśli młodego Polaka, który zakończył czasówkę w połowie stawki 48 zawodników i zawodniczek z całego świata. W pierwszym z trzech wyścigów Ruta pokazał jednak widowiskową jazdę. Choć po wypchnięciu przez rywala musiał zjechać do alei serwisowej po nowe przednie skrzydło, 17-latek wrócił na tor na ostatniej pozycji i był w stanie przebić się z 29. na 19. miejsce. Niedzielny poranek przywitał stawkę wilgotną nawierzchnią, na której Ruta ponownie pokazał świetne tempo, przebijając się z 17. na 11. pozycję i finiszując zaledwie 5 sekund za zwycięzcą. Zapewniło mu to awans do wyścigu finałowego, w którym wystartowało 36 najlepszych zawodników.
Po starcie z 20. pola młody Polak ponownie przebijał się do przodu, także i tym razem finiszując na 11. miejscu. Dzięki punktom wywalczonym w dwóch ostatnich wyścigach Ruta zajmuje 17. miejsce w klasyfikacji generalnej. Druga z siedmiu rund mistrzostw Włoch odbędzie się już za dwa tygodnie na torze Vallelunga niedaleko Rzymu.
- To nie był weekend, na jaki liczyliśmy, ponieważ wiem, że stać nas w tym sezonie na walkę o czołowe pozycje – podkreśla Aleksander Ruta. – Niestety, podczas kwalifikacji cały nasz zespół z jakiegoś powodu nie miał tempa, co bardzo utrudniło nam resztę weekendu. We wszystkich trzech wyścigach zrobiłem następnie co mogłem. Zyskiwałem pozycje i przebijałem się przez stawkę, co jest pewnym pocieszeniem, choć oczywiście nie jestem zadowolony z wyników i pozycji. Powinniśmy być dużo wyżej, ale jestem pewien, że razem z zespołem wyciągniemy wnioski i poprawimy auto na wyścigi na torze Vallelunga - przyznał kierowca.
- Olek pokazał w Misano ogromnego ducha walki i świetne tempo, którego niestety zabrakło całemu zespołowi podczas jednego z decydujących momentów, czyli kwalifikacji – dodaje trener kierowcy, Jakub Wysocki z Motorsport Solutions. – Trochę nas to zaskoczyło, ale mimo wszystko Olek był w stanie wyciągnąć podczas wyścigów wszystko, co było do wyciągnięcia z tego weekendu. We wszystkich trzech wyścigach świetnie przebijał się przez stawkę, choć Misano to tor, na którym bardzo trudno się wyprzedza. Punkty wywalczyłby zapewne także w pierwszym wyścigu, gdyby nie wypchnięcie przez rywala i konieczność wymiany przedniego skrzydła. Jestem pewien, że przed kolejną rundą dopracujemy zarówno ustawienia, jak i naszą jazdę, i na Vallelundze zrobimy kolejny krok w kierunku czołówki - podsumował Wysocki.