Cracovia - Radomiak Radom 0:0
Cracovia: Madejski – O. Wójcik, Henriksson, Šutalo – Piła (66. Charpentier), Klich, Al-Ammari, Perković – Hasić, Praszelik (66. Minchev), Zahiroleslam (80. Sans).
Radomiak Radom: Majchrowicz – Grzesik, Diéguez, Kingue, Ouattara – Donis – Baró (78. Cichocki), Luquinhas, Lopes (63. Soumah, 90+2 Maurides), Tapsoba – Baldé (62. Alves).
Sędziował: Daniel Stefański
Pierwsza groźna akcja meczu pomiędzy Cracovią, a Radomiakiem miała miejsce dopiero w 14. minucie. Wówczas uderzenie Mateusza Klicha, zatrzymał Steve Kingue, a piłka przeszła, o metr od słupka bramki Majchrowicza i wyszła na rzut rożny. Po kornerze piłkę głową uderzył napastnik popularnych Pasów, ale w sam środek bramki strzeżonej przez golkipera Zielonych.
Za to na celny strzał Radomian kibice klubu czekali do 24. minuty. Wtedy rzut rożny rozegrali na krótko zawodnicy Radomiaka, a z narożnika pola karnego uderzał piłkę Elves Balde. Ta nie zagroziła Sebastianowi Madejskiemu, bowiem leciała w sam środek jego bramki. Właśnie po naporze gospodarzy w pierwszych 20. minutach, powoli w kolejnych, inicjatywę zaczęli przejmować goście. W 26. minucie podopieczni Bruno Baltazara wyprowadzili kontratak, po którym główkował Adrian Dieguez, jednak trafił tylko w słupek bramki Cracovii. Nawet gdyby padł gol, to sędzia Daniel Stefański, nie uznałby go bowiem stoper znajdował się na pozycji spalonej.
Kolejne fragmenty pierwszej części także należały do gości, którzy zdominowali środek pola i zepchnęli Cracovię do defensywy. Niestety ataki Radomian były zbyt powolne i schematyczne, co pozwalało obronie gospodarzy na ich przecinanie i ograniczanie. Dlatego też, strzałów do końca tej części było niczym na przysłowiowe lekarstwo.
Drugie 45. minut rozpoczęło się od dwóch groźnych ofensywnych akcji miejscowych. Już w 26. sekundzie Filip Majchrowicz musiał wykazać się kunsztem bramkarskim po uderzeniu z dystansu Ajdina Hasića. Chwilę później ten sam zawodnik dośrodkował futbolówkę w kierunku bramki. Ta przeszła wszystkich zawodników i wydawało się, że wpadnie do bramki, ale w ostatniej chwili, w sobie tylko znany sposób sprzed linii bramkowej wybił ją Jan Grzesik! Minuty mijały, a przyjezdni zachowywali się, jakby wciąż nie wyszli z szatni. Teraz, co rusz to sunęły ataki Krakowian.
Gdy wydawało się, że gol dla Cracovii, to kwestia czasu, to z kontratakiem wyszli goście. Zie Ouattara podał piłkę do środka, a tę przejął Luquinhas. Pomocnik przebiegł z nią kilkadziesiąt metrów i podał ją w polu karnym do Vasco Lopesa. Skrzydłowy wymanewrował obrońcę, ale już strzał okazał się minimalnie niecelny!
To nie był koniec problemów Zielonych. Zaledwie dwie minuty później faulował rywala Abdoul Tapsoba, a sędzia Stefański, po analizie sytuacji za pomocą systemu VAR, pokazał napastnikowi czerwona kartkę. Podopieczni trenera Bartosza Grzelaka drugi raz z rzędu grali z przewagą jednego zawodnika, po tym jak w Lubinie zremisowali z Zagłębiem. Za to do gry w osłabieniu przywykli Zieloni, którzy prezentując się w "dziesięciu" pokonali Lechię Gdańsk.
Rzeczywiście Radomianie długo kontrolowali grę, nie dopuszczając rywali do zagrożenia. Dopiero w 73. minucie na strzał, ale niecelny zdecydował się Hasić. Trzy minuty po tej akcji na bramkę Majchrowicza strzelał Gabriel Charpentier, ale jego uderzenie zostało w porę zablokowane przez ambitnie walczących Radomian. W 80. minucie na tak zwany centrostrzał zdecydował się Mateusz Praszelik, ale i tym razem piłka nie znalazła drogi do bramki. Sędzia Stefański do regulaminowych 90. minut doliczył pięć, ale wynik nie uległ już zmianie.
Cracovia tym samym potwierdziła, że zatraciła gen zwycięzcy i w niezwykle istotnym dla utrzymania meczu nie potrafiła zdobyć gola i przede wszystkim trzech punktów. Po spotkaniu, zawodnikom po raz kolejny "oberwało się" od fanów. Za to gratulacje od kilkusetosobowej grupy kibiców Zielonych otrzymali zawodnicy Radomiaka. Ci przez ponad pół godziny walczyli w osłabieniu o punkt, który dawał im pewne utrzymanie. Tak też się stało. Zgrzytem za to okazała się zmiana dokonana przez trenera Bruno Baltazara. Soumah miał uspokoić grę, ale wprowadzonego po 60. minucie zawodnika w końcówce zmienił Maurides. Warto docenić postawę całego bloku obronnego Zielonych, który nie dał się zaskoczyć.