Na wystawie zobaczymy kilkadziesiąt dzieł, blisko trzydziestu osób artystycznych m.in. Ewy Goral, Martyny Czech, Krzysztofa Grzybacza, Edwarda Dwurnika, Bartłomieja Flisa, Jadwigi Sawickiej, Erny Rosenstein, Maurycego Gomulickiego i Henryka Błachnio.
Miałem sześć lat, kiedy po raz pierwszy kupiłem kwiaty „na serio”.
Z garścią monet, zbieranych przez wiele tygodni wszedłem do kwiaciarni i wybrałem bukiet białych roślin – wydawały mi się eleganckie, spokojne, piękne. W moim dziecięcym wyobrażeniu były czymś wyjątkowym, niemal uroczystym. Po powrocie do domu wręczyłem je mamie. To chyba był Dzień Matki. Nie ucieszyła się. Jej twarz była napięta, zaskoczona, jakby na moment zatrzymała się między słowami. Nie rozumiałem, co zrobiłem źle.
Dopiero po godzinie przyszła do mnie i powiedziała: „Nigdy więcej nie kupuj mi kalii”. Nie wyjaśniła dlaczego. A ja zapamiętałem ten stan – wstyd, smutek, poczucie niezrozumienia. Ten moment utkwił we mnie na długo, choć nie znałem jeszcze języka symboli, który kwiatom nadaje znaczenia silniejsze niż ich zapach i kolor.
Wystawa „Kwiato-stany” wyrasta właśnie z tego napięcia: między tym, co widzialne, a tym, co ukryte. Między pięknem a ciężarem znaczeń. Między kwiatem jako formą natury, a kwiatem jako nośnikiem emocji, pamięci i kulturowych kodów. Kwiat – pozornie niewinny motyw – od wieków pełni rolę medium pomiędzy światem zewnętrznym a wewnętrznym doświadczeniem człowieka. Jest znakiem, który mówi więcej, niż jesteśmy gotowi wypowiedzieć wprost.
Kwiaty są jednymi z najsilniejszych symboli, jakie stworzył człowiek. Towarzyszą nam w momentach granicznych – narodzinach, miłości, pożegnaniach, śmierci. Potrafią wywoływać radość, ale i ból. Są obietnicą, gestem czułości, ale też znakiem końca. W historii sztuki kwiaty często pojawiały się jako przypomnienie o przemijaniu – w martwych naturach typu vanitas zwiędnięty tulipan czy opadający płatek róży był cichym memento: piękno trwa krótko, życie jest kruche. Biała lilia, symbol czystości i duchowości, niosła jednocześnie zapowiedź śmierci i transcendencji. Chryzantemy niosą ze sobą ciężar żałoby, róża – mimo swojej doskonałej formy – przypomina o kolcach, o bólu wpisanym w piękno.
„Kwiato-stany” to opowieść o stanach emocjonalnych, jakie kwiaty w nas wywołują, ale także o stanach, które symbolizują. O kwiecie jako narzędziu komunikacji – często nieświadomej, czasem opresyjnej. Kwiaty bywają formą nacisku: wręczane „z obowiązku”, jako gest, który ma coś przykryć, zagłuszyć, wywrzeć wpływ. Potrafią maskować przemoc, manipulację, oczekiwanie wdzięczności. Ich estetyczna forma bywa zasłoną dla tego, co niewygodne, trudne, nieprzepracowane.
Są również kwiaty trujące – piękne i śmiertelne jednocześnie. Tworzą stany choroby, halucynacji, odurzenia, a czasem śmierci. Natura, którą idealizujemy, odsłania tu swoją ambiwalencję: to, co zachwyca, może jednocześnie niszczyć. Kwiat przestaje być symbolem harmonii, a staje się znakiem zagrożenia, utraty kontroli, przekroczenia granicy między przyjemnością a bólem.
Na wystawie pojawiają się także kwiaty, które nie istnieją. Są projekcjami, wyobrażeniami, próbą uchwycenia emocji, dla których nie ma botanicznego odpowiednika. Kwiaty jako stan psychiczny, jako obraz wewnętrzny – niemożliwy do zerwania, ale możliwy do namalowania, wyrzeźbienia, wyobrażenia. To kwiaty pamięci, lęku, pożądania, żalu – rosnące nie w ziemi, lecz w ciele i umyśle.
W pracach prezentowanych artystów kwiat staje się nie tylko motywem, lecz narzędziem opisu człowieka. U Ewy Goral pozorna delikatność formy maskuje niepokojące, pełne symboli, erotyczne florystyczne mikroświaty. U Martyny Czech kwiat może być jak rana – intensywny, cielesny, bolesny. U Krzysztofa Grzybacza natura bywa polem duchowego napięcia, a nie sielanki. U Edwarda Dwurnika kwiaty stają się wizją najgłębszych pokładów niepokoju. Pojawiają się także formy surrealistyczne – jak u Erny Rosenstein czy Henryka Błachnio — które rozbrajają patos florystycznych symboli, wprowadzając ironię, absurd i nieoczywistość.
„Kwiato-stany” nie są wystawą o kwiatach jako dekoracji. To wystawa o tym, co w nas zostaje, kiedy kwiat zwiędnie. O emocjach, które nie mają zapachu, ale są równie intensywne. O pamięci, która — jak tamten bukiet białych kalii — potrafi powracać po latach w nieoczekiwanym momencie. Bo kwiat nigdy nie jest tylko kwiatem.
Jest stanem.
P.S. Potem kupowałem mamie już tylko goździki i frezje. Była zadowolona.
Paweł Witkowski
Kwiato-stany
Wernisaż: 20.03.2026 roku, godz. 18.00
Wystawa czynna do 17.05.2026 roku
Kurator wystawy: Paweł Witkowski
Wystawa objęta Patronatem Honorowym Marszałka Województwa Mazowieckiego