Śledztwo w sprawie wypadku, w wyniku którego 17-letni Dominik stracił obie nogi i część dłoni, prowadzi Prokuratura Okręgowa w Radomiu. - Na 9 czerwca została wezwana osoba, wobec której sporządziłem postanowienie o przedstawieniu zarzutów – poinformował w środę prowadzący śledztwo prok. Robert Bińczak.
Prokuratura na razie nie informuje, kto ma usłyszeć zarzuty i jakiej będą treści.
Śledztwo prowadzone jest w sprawie nieumyślnego spowodowania wypadku komunikacyjnego, którego skutkiem jest ciężki uszczerbek na zdrowiu. Nastolatek został wciągnięty pod koła pociągu, gdy w trakcie podróży pociągiem Kolei Mazowieckich wyszedł na chwilę na peron, by pomóc przy wyniesieniu wózka z dzieckiem. Gdy chciał z powrotem wsiąść do wagonu, pociąg już ruszył. Drzwi przycięły nastolakowi rękę, chłopak wpadł pomiędzy krawędź peronu a wagon. Był ciągnięty przez ruszający ze stacji pociąg kilkadziesiąt metrów nim ten się zatrzymał.
Śledczy przesłuchali już wszystkich świadków, w tym kierownika pociągu. Przeanalizowano także nagranie z monitoringu, na którym widać, co wydarzyło się na peronie w Woli Bierwieckiej. Prokuratura otrzymała również wyniki wspólnej kontroli przeprowadzonej przez Koleje Mazowieckie i PKP Polskie Linie Kolejowe.
Sprawą zajmuje się też UTK, który wytknął Kolejom Mazowieckim poważne nieprawidłowości. Te nie zgadzają się z wieloma z nich. Prezes Urzędu Transportu Kolejowego (UTK) po przeprowadzonej kontroli wszczął wobec przewoźnika postępowanie administracyjne w sprawie naruszenia przepisów dotyczących bezpieczeństwa. Chodzi przede wszystkim o nieprawidłowy nadzór nad procesem wymiany pasażerskiej.
Jak informował rzecznik prasowy UTK Tomasz Frankowski, w trakcie kontroli stwierdzono 24 nieprawidłowości. Wskazano m.in. na brak właściwej obserwacji wymiany podróżnych przez kierownika pociągu oraz właściwej obserwacji peronu za pomocą kamer zewnętrznych przez maszynistę w trakcie rozruchu pociągu.
Kontrolerzy zwrócili też uwagę na nieprawidłowości w zakresie rozmów z wykorzystaniem urządzeń radiołączności pociągowej, brak synchronizacji urządzeń w zakresie czasu wystąpienia zdarzenia i brak właściwego prowadzenia dokumentacji pociągowej.
Rzecznik UTK powiedział, że Koleje Mazowieckie wniosły zastrzeżenia do ustaleń zawartych w protokole kontroli, jednak większość z nich nie została uwzględniona.
W środę Koleje Mazowieckie wydały oświadczenie, w którym poinformowały, że w związku z zakończeniem czynności kontrolnych przez UTK i przedstawieniem protokołu kontroli, spółka kolejowa skorzystała z przysługującego jej prawa i odmówiła podpisania przedmiotowego dokumentu.
- Powyższa decyzja jest podyktowana faktem, iż spółka KM zgłosiła szereg zastrzeżeń do stwierdzeń zawartych w protokole- – poinformowała rzeczniczka prasowa KM, Donata Nowakowska.
Dodała, że w sprawie okoliczności wypadku toczy się obecnie postępowanie administracyjne. - W jego toku spółka KM na bieżąco przedkłada wyjaśnienia oraz dowody, co stanowi właściwą ścieżkę do pełnego i obiektywnego wyjaśnienia sprawy – rzeczniczka KM.
Do wypadku doszło 14 lutego na przystanku kolejowym w Woli Bierwieckiej niedaleko Radomia. 17-letni Dominik przez prawie miesiąc po wypadku pozostawał w śpiączce farmakologicznej, a lekarze z Wojskowego Instytutu Medycznego przy ul. Szaserów w Warszawie walczyli o jego życie. Pod koniec kwietnia wrócił do domu. Teraz czeka go długa rehabilitacja. Ponieważ w wyniku wypadku stracił obie nogi i część dłoni, konieczne będą protezy. Ich zakup będzie możliwy dzięki tysiącom Polaków, którzy wsparli zbiórkę pieniędzy uruchomioną przez Fundację Podaruj Dobro.
Zbiórka na leczenie, pomoc i rehabilitacje Dominia trwa nadal. Można ją wspomóc tutaj.