Wtorek 3 listopada
Huberta, Sylwii, Chwalisława

W Radomiu ruszył proces ws. handlu ludźmi i pracy przymusowej cudzoziemców

cir 2026-11-03 19:30:00

Proces w sprawie handlu ludźmi i zmuszania obywateli Kolumbii do niewolniczej pracy w zakładzie mięsnym w Radomiu rozpoczął się we wtorek w Sądzie Okregowym. Wśród oskarżonych jest pracownica agencji pośrednictwa pracy i osoby, które koordynowały i nadzorowały pracę Kolumbijczyków.
 

Budynek sądu w Radomiu

Jak poinformowała wiceprezes i rzecznik Sądu Okręgowego w Radomiu Renata Król, podczas wtorkowej rozprawy odczytany został akt oskarżenia. Na ławie oskarżonych zasiadła pracownica agencji pośrednictwa pracy w Radomiu, która zajmowała się werbunkiem pracowników i troje obywateli Ukrainy, którzy koordynowali i nadzorowali pracę Kolumbijczyków w radomskim zakładzie.

- Oskarżeni nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów i odmówili złożenia wyjaśnień – powiedziała sędzia Król.

Za zarzucane przestępstwa grozi kara pozbawienia wolności od 3 do 20 lat.

Z ustaleń śledczych wynika, że zakładzie mięsnym w Radomiu stosowano wobec pięciorga Kolumbijczyków przemoc fizyczną i słowną, przymuszano do wykonywania obowiązków niezależnie od stanu zdrowia, pozbawiono ich paszportów i zabierano pieniądze. Nie mogli swobodnie opuszczać miejsca zamieszkania.

Jak poinformował we wtorek szef Prokuratury Rejonowej Radom-Wschód Cezary Ołtarzewski pokrzywdzeni obywatele Kolumbii nie przebywają już w Polsce. Czworo wróciło do swojej ojczyzny, jeden wyjechał do Hiszpanii. 

Oskarżeni od początku nie przyznawali się do winy. Według nich cudzoziemcy wiedzieli, w jakich warunkach mieli pracować i dobrowolnie się na to zgodzili. Ich zdaniem, nie była też wobec Kolumbijczyków stosowana żadna forma przemocy.

Wszystko wyszło na jaw w lutym 2023 r., gdy Kolumbijczycy zostali wylegitymowani w Radomiu przez funkcjonariuszy nadwiślańskiej Straży Granicznej. Cudzoziemcy mieli pozwolenie na pracę w naszym kraju, ale nie mieli prawa pobytu w Polsce.

Kolumbijczycy przedostali się do Polski przez Hiszpanię. Śledczym wyjaśnili, że zdecydowali się przyjechać do naszego kraju, bo obawiali się o swoje bezpieczeństwo w zawładniętej przez kartele narkotykowe Kolumbii.

W znalezieniu pracy pomogła im biegle władająca językiem hiszpańskim Polka, pracownica agencji pośrednictwa pracy w Radomiu. Zajmowała się wyszukiwaniem poprzez fora internetowe chętnych do pracy. Przedstawiła im ofertę i warunki pracy oraz zakwaterowania, które jednak – według cudzoziemców - na miejscu okazały się zupełnie inne. Prokuratura ustaliła też, że Karina W. przyjęła od trójki poszkodowanych Kolumbijczyków po tysiąc złotych. Miała załatwić im za to karty stałego pobytu, z czego się jednak nie wywiązała.

Zdaniem śledczych obcokrajowcy znaleźli się w Polsce w trudnym położeniu. W miejscu pracy wykorzystano ich bezradność, bo przebywali w obcym kraju, nie znali języka, mieli problemy w komunikacji także z osobami nadzorującymi wykonywanie przez nich obowiązków.

Według prokuratury, kiedy obywatele Kolumbii przyjechali do Polski, na kilka miesięcy pozbawiono ich paszportów. Stosowano groźby, używano słów wulgarnych, przymuszano do pracy niezależnie od stanu zdrowia. Jeden z cudzoziemców doznał w pracy urazu nogi, gdy nadzorujący go inny pracownik rzucił mu na stopę skrzynkę wypełnioną mięsem. Jedna z Kolumbijek miała problemy związane z ciążą, a mimo to musiała stawić się w pracy.

Pracownikom przysługiwała tylko 15-minutowa przerwa w ciągu dnia, gdy mogli odejść od linii produkcyjnej. Za pracę otrzymywali średnio około 1,5 tys. zł miesięcznie. Ograniczano im też możliwości opuszczania hostelu, w którym byli zakwaterowani.

Prokuratura Rejonowa Radom-Wschód skierowała do sądu akt oskarżenia w tej sprawie w październiku 2024 r. W maju 2025 r. rozpoczął się proces, który jednak został przerwany i ze względów proceduralnych musiał się rozpocząć się na nowo.

Kolejne rozprawy odbędą się w listopadzie i grudniu.

Komentarze naszych czytelników

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Dodaj komentarz

Nie przegap