Do tych zapierających dech w piersiach, ale i barzdo grożnych wydarzeń doszło w piątkowy wieczór, 5 czerwca, ale policja poinformowało o nich dziś. Funkcjonariusze drogówki z Białobrzegów prowadzili kontrolę prędkości w Stromcu. W pewnym momencie zauważyli rozpędzone Volvo — kierowca jechał na obszarze zabudowanym o 59 km/h za szybko. policjanci wydali wyraźny sygnał do zatrzymania, jednak mężczyzna zignorował polecenie i zaczął uciekać. Mundurowi od razu rozpoczęli pościg za pojazdem.
Kierujący Volvo najpierw uciekał się w stronę Białobrzegów, po czym wjechał na drogę ekspresową S7 i zaczął jechać w kierunku Radomia. Do pościgu dołączył kolejny patrol białobrzeskich kryminalnych. Uciekający zjechał następnie z trasy ekspresowej na drogę wojewódzką nr 735, kierując się w stronę centrum Radomia. Na jednym ze skrzyżowań doprowadził do kolizji z innym pojazdem, po czym — mimo uszkodzeń — kontynuował ucieczkę w kierunku gminy Kowala.
Do działań dołączyły kolejne patrole z radomskiej drogówki. Uciekający kierowca, stwarzając realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu, kontynuował brawurową jazdę przez ponad 50 kilometrów.
Ostatecznie funkcjonariusze zatrzymali Volvo w miejscowości Trablice. Szybko wyszło na jaw, że 24‑latek posiada dwa sądowe zakazy prowadzenia pojazdów mechanicznych. Badanie analizatorem śliny wykazało również obecność substancji odurzających. W pojeździe znajdowało się także dwóch 20‑letnich pasażerów.
Mieszkaniec Radomia został zatrzymany, a do dalszych badań pobrano mu krew, co pozwoli ustalić dokładne stężenie narkotyków w organizmie. Po zgromadzeniu materiału dowodowego o jego losie zdecyduje sąd.
Za niezatrzymanie się do kontroli grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Za łamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów — od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Mężczyzna odpowie również za przekroczenie prędkości, spowodowanie kolizji oraz prowadzenie pod wpływem narkotyków, co może skutkować kolejnymi karami, w tym dożywotnim zakazem prowadzenia pojazdów.