O złym stanie technicznym obecnej siedziby stacji przy ul. Tochtermana i wstępnych planach na nową inwestycję opowiadała oraz odpowiadała na pytania radnych dyrektor pogotowia, Elżbieta Ciaślak.
Jak powiedziała, z wyliczeń ekspertów wynika, że budowa będzie dwa razy tańsza niż kosztowałby remont starego budynku, który miałby wynieść 22 mln zł. Dodatkowo w czasie remontu zespoły ratownictwa medycznego musiałyby normalnie dyżurować i na ten czas przenieść się do prowizorycznie ustawionych kontenerów.
Podczas głosowania każdy z 20 obecnych radnych zagłosował za wnioskiem o darowiznę w postaci działki na rzecz stacji pogotowia.
Po przeprowadzeniu niezbędnych formalności notarialnych, na przełomie tego i przyszłego roku ma zostać ogłoszony przetarg, który jest planowany w formule "zaprojektuj i wybuduj". Dyrektor Cieślak planuje, że jedynym kryterium oceny ofert będzie cena, gdyż pogotowie co do budynku nie ma specjalnych wymagań.
Nowy obiekt ma mieć trzy kondygnacje nadziemne i podziemny garaż, który w razie potrzeby będzie służył także jako miejsce schronienia. Budynek zajmie miejsce po wschodniej stronie działki, bliżej sąsiedniego budynku Zespołu Szkół Budowlanych. To ze względu na przebiegającą wzdłuż ulicy Paździora linię wysokiego napięcia, która tam pozostanie. Wjazdy i wyjazdy z terenu stacji mają być z obu ulic - Narutowicza i Paździora.
Szacunkowy koszt inwestycji to 10-11 mln zł. Jak powiedziała dyrektor Cieślak, stacja ma zabezpieczone w swoim budżecie 7 milionów, o pozostałą kwotę będzie zabiegać z budżetu wojewody, programu wsparcie obrony cywilnej, a jeśli zajdzie potrzeba zwróci się także do miasta.
Budowa ma rozpocząć się w 2027 roku, potrwać około 18 miesięcy i zakończyć na przełomie 2028 i 2029 roku.
Na razie nie sprecyzowano co się stanie ze starym budynkiem przy ul. Tochtermana. Jedna z opcji jest jego wyburzenie.