Legia Warszawa - Radomiak Radom 5:0 (4:0)
Bramki: 7. Ševčík (Wszołek), 10. Augustyniak, 17. Adamski (Vinagre), 44. Kapustka, 50. Kapustka (Wszołek)
Legia Warszawa: Hindrich – Piątkowski, Augustyniak, Deziel Junior – Wszołek (82. Mikanowicz), Kapustka, Szymański (56. Arreiol), Vinagre – Adamski (56. Kuchta), Ševčík (46. Żewłakow) – Zjawiński (71. Rajović).
Radomiak Radom: Gradecki – Ouattara, Szcześniak, Diéguez (60. Koperski), Conrado (81. Karasek) – Camara (61. Donis) – Afonso (57. Baró), R. Wolski, Luquinhas, Grzesik – Tapsoba (57. Goure).
Sędziował: Wojciech Myć (Lublin)
Trener Radomiaka Tomasz Kaczmarek, tak jak zapowiadał, tak uczynił. W porównaniu do przegranego meczu z Górnikiem Zabrze postanowił dokonać dwóch zmian i niejako zaskoczyć tym wicelidera rozgrywek. W miejsce Filipa Majchrowicza od pierwszych minut postawił na debiutanta Bartłomieja Gradeckiego, a na skrzydle zagrał Ronaldo Lumungo.
Z kolei trener Legii Marek Papszun, po remisie w Kielcach z Koroną postanowił pozostawić na rezerwie Wojciecha Urbańskiego, a za niego zagrał Czech Michal Sevcik.
To właśnie środkowy pomocnik był bohaterem pierwszej ofensywnej akcji gospodarzy. Zawodnik wymanewrował przed polem karnym dwóch zawodników Radomiaka z linii pola karnego przymierzył, nie do obrony, tuż przy słupku.
W 10. minucie było już 2:0. Tym razem Gradecki wypiąstkowął futbolówkę przed siebie, a dopadł do niej Rafał Augustyniak i z bliskiej odległości podwyższył na 2:0. Ten gol był jeszcze sprawdzany przez sędziego Wojciecha Mycia, ale po analizie VAR, bramka została uznana.
W 17. minucie Radomiak otrzymał trzeci potężny cios. Tym razem Zie Ouattara pozwolił na dośrodkowanie piłki z prawej strony przez Ruben Vinagre, a głową piłkę w siatce umieścił Rafał Adamski.
- Szybko Legia określiła swoje podejście w meczu przyjaźni z Radomiakiem. 20 minut i 3:0 - napisał na portalu X - Cezaru Kucharski. To jak się miało okazać nie był koniec festiwalu strzeleckiego Legionistów w pierwszej połowie.
W 44. minucie przy bierności defensorów Zielonych sprzed pola karnego piłkę uderzył Bartosz Kapustka, a tę chciał jeszcze wybić Gradecki, ale zrobił to na tyle nieudolnie, że ta wpadła do siatki!
Co ciekawie, w przerwie trener Kaczmarek, nie dokonał żadnej zmiany.
W 50. minucie swoja druga bramkę w meczu uzyskał Kapustka, a tym razem asystował mu Paweł Wszołek. I tym, razem Gradecki powinien się lepiej zachować, bowiem piłka po rękach wpadła do siatki.
Zdobyty gol spowodował, że trener Papszun mógł sobie pozwolić na kolejne zmiany, tym razem wprowadzając na murawę: Jana Kuchtę i Henrique Arreiol. Za to trener Kaczmarek wciąż nie reagował.
Dopiero w 57. minucie zmienił Abdoula Tapsobę i Lumungo, a chwilę później Adriana Diegueza. Dokonane roszady nie wpłynęły na postawę zawodników, którzy tego dnia byli jedynie tłem dla zawodników Legii.