MOYA Radomka Radom - ITA Tools Stal Mielec 3:2 (17:25, 25:17, 17:25, 25:22, 16:18)
Decydująca partia od początku nie przebiegała po myśli podopiecznych trenera Piotra Filipowicza. Przegrywały już 6:12, a następnie 11:14 i niektórzy kibice już podnosili się z miejsc, by wrócić do domu. Ale wtedy zaczęło się to na co warto było tego dnia przyjść do hali przy ul. Struga.
Radomka mając zagrywkę zagrała skutecznie w defensywie i krok po kroku odrobiła stratę. Gospodynie zdobyły pięć punktów z rzędu i miały setbola. Stal obroniła go, tak i następnego przed którym Radomka prowadziła 16:15. Niestety dwa kolejne punkty też padły łupem przyjezdnych i to one cieszyły się ze zwycięstwa i dwóch punktów dodanych do tabeli. Radomiankom na pociechę został jeden.
Ostatnia rzeczą, którą można powiedzieć o formie obu ekip w tym meczu, to to, że była równa. Sytuacja na boisku zmieniała się jak w kalejdoskopie, a od początku niewiele było momentów gry punkt za punkt.
Podobieństwa między drużynami można się było natomiast doszukiwać w rozkładzie ataku, bo obie ekipy opierały się na dwójce skrzydłowych, a trzecią najlepiej punktującą była środkowa - po stronie gospodyń były to Weronika Gierszewska z Martą Fedyk oraz Kateryna Żhylinska, w zespole z Mielca Weronika Sobiczewska i Anna Bączyńska, wspierane przez Lindę Andersson.
Pierwsze trzy sety kończyły się tym samym wynikiem, czyli 25:17, przy czym partie numer 1 i 3 padły łupem drużyny gości, a druga - Radomianek. Za każdym razem późniejsze zwyciężczynie uciekały rywalkom jeszcze przed półmetkiem, a później tylko powiększały przewagę. Dopiero w czwartym secie sytuacja potoczyła się inaczej, bo choć ITA TOOLS Stal prowadziła już 16:10, to tym razem gospodynie zdołały odrobić straty i dość pewnie wygrać końcówkę 25:22.
Jak było w tie-breaku już wiesz.
MVP meczu została wybrana Weronika Sobiczewska, która zdobyła 28 punktów.