Sobota 31 października
Alfonsa, Urbana, Krzysztofa

115 lat temu urodził się Włodzimierz Sedlak. Honorowy Obywatel Radomia, współtwórca bioelektroniki

cir, PAP, Paweł Tomczyk 2026-10-31 07:51:35

„Szukałem tego, czego nie ma…” - 31 października  1911 roku urodził się  Włodzimierz Sedlak, ksiądz katolicki, biolog-teoretyk, współtwórca bioelektroniki; uczony interdyscyplinarny, zajmujący się m.in. archeologią, geologią, paleontologią, paleobiochemią; badający pochodzenie życia i człowieka.

Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

„To nieprawda, że umierając, wchodzi się w czerń tunelu. To przedpokój jasności. Może jest to sięganie poza krąg, po którym światło obiega wszechświat, zataczając krzywiznę o promieniu 35 miliardów lat ziemskich” – napisał ks. prof. Włodzimierz Sedlak w książce pt. „Życie jest światłem” (Instytut Wydawniczy PAX, 1985) . „W tak wielkiej chwili wystrzelenia swej biologicznej egzystencji nie wiadomo dlaczego nazywanej śmiercią, sięga się poza system wszechświata. Do samej światłości...” - wyjaśnił.

Otrzymaną w 1974 r. Nagrodę Naukową im. Włodzimierza Pietrzaka oddał na odbudowę Zamku Królewskiego w Warszawie. „Posiadam jedynie głowę i wolę. Inni mają finanse i laboratoria” – powiedział wówczas ks. prof. Sedlak.

„Był człowiekiem obdarzonym niezwykle twórczą pasją naukową, która objęła swym zasięgiem kilka dyscyplin, jak: archeologia, geologia, paleontologia, badania nad pochodzeniem życia i człowieka, paleobiochemia, paleobiofizyka, a zwłaszcza bioelektronika. Szukanie nowych horyzontów i rozstrzygnięć zaowocowało najobficiej w ramach bioelektroniki, której był współtwórcą” – napisał prof. Marian Wnuk, filozof w artykule pt. „Włodzimierz Sedlak – biografia naukowa”  (Roczniki Filozoficzne, 1995). „Większość jego oryginalnych propozycji naukowych wykraczała poza dotychczasowy paradygmat nauk biologicznych i wzbudziła kontrowersje oraz skrajnie przeciwstawne oceny. Przyczynił się też do nich swoisty sposób pisania prac, który osądzono jako formę poezji, a nawet science fiction” - przypomniał.

„Życie jest strategią - do wygrania wszystko, do stracenia tylko ono” – mówił o zasadach, którymi kieruje się w życiu i pracy ks. prof. Włodzimierz Sedlak („Kamena”, 1979). „Wyzwolić komfort intelektualny w prymitywnych warunkach codzienności. W kompresji słabego zdrowia i warunków wypracować niezależność twórczego myślenia bez uniżoności względem idolów, autorytetów i potentatów. Indywidualny styl życia i metoda badania, oszczędna, bo na własnym rozrachunku, za to z poczuciem wolności i szerokimi horyzontami wyników. Tak stałem się syntetykiem własnego życia i syntetykiem w nauce. Zwłaszcza w biologii” – wyjaśnił.

„Podziw dla ludzkich osiągnięć nie wyklucza świadomości, że to ani wszystko już, ani bezbłędne. W nauce istnieje szeroki margines. Jeśli pragnie się być twórcą a nie tylko erudytą trzeba się wyrzucić poza ścieżkę deptaną w gęsim szeregu. Najciekawszego nie ma jeszcze w banku danych” - ocenił uczony. „Intryguje zaś w przyrodzie nieodgadnione, czekające na śmiałka i ryzykanta, a może tylko na człowieka nie większego od przyrody. Intuicja daje wstępną orientację, czego nauce brak i na co czeka świat. Trzeba jednak badać” – opowiadał. „Przy robocie trzeba siedzieć – wytrwale, systematycznie, konsekwentnie, do skutku” – podkreślił. „Syntetyk wykorzystuje informacyjną sieczkę empiryczną coraz drobniej ciętą. Musi do niej interdyscyplinarnie podchodzić” – dodał.

Uczony bywał też chwilami bardziej lapidarny i dosadny. Takie jego wypowiedzi jak np. „Nauka stała się uczonym trupem myśli”, „Nie można bać się własnych myśli”, „Schematy są nienaruszalne, dopóki się ich nie naruszy”, „Specjalizacja w nauce stała się chytrym wybiegiem miernot. A od nich aż się roi – uczonawych i uczonopodobnych” czy „Nie ma wejścia w naukę bez kontrowersyjności. Taki jest paradygmat w nauce” – stały się już aforyzmami.

Najważniejsze prace naukowe ks. Włodzimierza Sedlaka to koncepcja krzemowej abiogenezy (1959), koncepcja bioplazmy (1967), koncepcja elektromagnetycznej natury życia (1969). Jeszcze w latach 50. uczestniczył w badaniach dotyczących historii starożytnego hutnictwa w Górach Świętokrzyskich, gdzie odnalazł łupki żelaza ze starożytnego wytopu oraz opracował rekonstrukcję sposobu wytopu żelaza w dymarce.

„Nie uważał siebie za filozofa, ale za biologa, którego zadaniem jest dokonanie syntezy i inspirowanie do fundamentalnych dociekań nad naturą życia i świadomości” – ocenił prof. Wnuk. „Wykazywał niezwykłą intuicję twórczą i upór w kroczeniu po nietypowych, omijanych przez innych badaczy, ścieżkach problemowych” - podkreślił.

Włodzimierz Sedlak urodził się w Sosnowcu, jako trzecie z sześciorga dzieci Pawła - górnika i Elżbiety z domu Janszek.

„Dziadek Matki (nie znam nazwiska) zamieszkały w Pszczynie lub w jej okolicy był przewodnikiem przynajmniej dwu pielgrzymek do Ziemi Świętej. Została tradycja domowa. Z opowiadań matki wiadomo, że rodzina modliła się za dziadka podczas burzy, gdyż w tej chwili znajduje się na morzu. Były w rodzinie rzeczowe pamiątki takie jak krucyfiks z hebanu oraz obrazek z nalepionymi roślinami z Getsemani.  Na drugim krańcu wspomnień, w Pelplinie, ordynariuszem był stryj mojego ojca Anastazy Sedlag. Żył w latach 1787-1856. Biskupem był od roku 1834” – pisał Sedlak w książce pt. „W pogoni za nieznanym” (Lublin,1990).

W 1919 roku rodzina przeniosła się do Suchedniowa a w 1921 do Skarżyska-Kamiennej gdzie Waldek – jak go nazywano w domu – uczęszczał do gimnazjum matematyczno-przyrodniczego.

Uczniem nie był zbyt przykładnym – często odpisywał prace domowe od kolegów, z drugiej strony jednak przejawiał zainteresowania przyrodnicze, majsterkował, zbierał skamieniałości wygrzebane z pobliskiej góry – moreny czołowej. Był chłopcem religijnym i prawdopodobnie pod wpływem lektury Pisma Świętego jeszcze przed maturą uciekł z domu do Krakowa by tam zgłosić się do nowicjatu ojców dominikanów. „Mistrz nowicjatu kazał mu najpierw zdać maturę. Wywołało to w nim ogromny wstrząs, a osobiste przemyślenia w połączeniu z tym pierwszym niepowodzeniem spowodowały, że stał się w przyszłości »fanatykiem« nauki” – napisał prof. Marian Wnuk.

Po zdaniu matury w 1930 r. do Seminarium Duchownego w Sandomierzu - w 1935 r. otrzymał święcenia kapłańskie i, odrzuciwszy propozycję zagranicznych studiów teologicznych, podjął pracę duszpasterską najpierw w Ćmielowie (1935-39) a później w Siennie koło Iłży (1939-48) gdzie podczas niemieckiej okupacji brał udział w tajnym nauczaniu. Po wojnie zaangażował się w odtwarzanie miejscowego szkolnictwa, stając na czele Towarzystwa Szkół Średnich. Był też kierownikiem szkoły podstawowej w Siennie – uczył w niej nie tylko religii, ale także propedeutyki filozofii i języka niemieckiego.

„Kiedy jego byli uczniowie-maturzyści podjęli studia wyższe, zdecydował się na ryzykowny krok - w trzydziestym piątym roku życia sam został studentem” – przypomniał prof. Wnuk. Studiując na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym UMCS w Lublinie pracował jako katecheta w szkołach średnich. W 1949 roku został magistrem antropologii, rok później – pedagogiki. W 1951 roku uzyskał doktorat na podstawie rozprawy pt. „Zmienność organizmu jako podstawa biologiczna wychowania”.

„Na polecenie władz kościelnych przeniósł się do Radomia i nadal pracował jako prefekt do 1960 r. Był prawdopodobnie jedynym księdzem w Polsce, który nauczał religii w szkole, nawet w tych latach, kiedy inni prefekci musieli opuścić mury szkolne” – podkreślił prof. Wnuk.

W 1960 roku ks. Sedlak rozpoczął pracę dydaktyczną na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego – dokąd przez 31 lat dojeżdżał z Radomia. Prowadził też działalność duszpasterską, zapisując się w pamięci wiernych jako niezwykły kaznodzieja.

„Pierwszy raz spotkałam tę postać w katedrze na ambonie. Spojrzałam – taki przygarbiony ksiądz, gładziutko uczesany, jakaś taka twarz wymizerowana. Jak później się przyjrzałam – sutanna wycerowana na łokciach. Biedny człowiek. Popatrzyłam, myślę sobie – cóż on może nam ciekawego powiedzieć” -  wspominała Maria Bujalska, świadek historii (Archiwum Programu Historia Mówiona, Ośrodek „Brama Grodzka-Teatr N.N”. Lublin, 2018).

„Bóg, który umarł za człowieka na krzyżu, nie jest szachistą przesuwającym ludzkie pionki zdalnym kierowaniem po czarnych kwadratach utrapienia i białych pomyślności. Na to nie trzeba było umierać. Zbędne było przychodzić pomiędzy ludzi, łamać z nimi chleb, stopy ranić o kamienie, ze zmęczenia usypiać na dnie łodzi. Bóg ma tę samą naturę dziś – doplątuje się niby niechcący w drodze do człowieka, jak do Emaus” – mówił ks. Sedlak w drugi dzień Wielkanocy 1967 roku. „Bóg chce być towarzyszem drogi, bratem, przyjacielem, bezpośrednim kompanem życia, jednym z nas, dla nas. Boga i szczęścia często szuka się daleko, a On tuż, a ono blisko. Nieskończony Bóg nie musi być nieskończenie daleko. To nie w Jego guście” – wyjaśnił (cytat za książką „Boży kram. Kazania”, opracowaną i opublikowaną w 1999 r. przez Joannę Kalisz-Półtorak, wieloletnią asystentkę i współpracowniczkę uczonego).

Stanisław Fudakowski, psycholog i działacz opozycji antykomunistycznej w PRL studiując na KUL-u i słysząc na wykładzie prof. Sedlaka, że życie „jest falą elektromagnetyczną” zapytał „to co, księże profesorze z duszą, co z Panem Bogiem?”…

„I mówi ksiądz profesor, kapłan stojący przed nami w sutannie, w koloratce, w pełnym garniturze kanonicznym: »ja w Pana Boga nie wierzę!…«” – opowiadał Fudakowski w filmie „Ksiądz Włodzimierz Sedlak” (YouTube, 2011). „Przytrzymał nas chwilę po czym powiedział: »ja Pana Boga widzę. Tak jak was widzę, jak wiedzę tę linijkę… Pan Bóg nie jest do gadania. Pan Bóg jest do życia«” – powiedział, podkreślając, iż profesor miał „świadomość, że odkrycia zostały mu przez Pana Boga dane - on był tylko narzędziem”. „On miał zupełnie inny ogląd życia, od oglądu przeciętnego człowieka z ulicy” - ocenił Fudakowski.

„Pogodzenie faktu istnienia Boga z niezaprzeczalnym dla nas istnieniem świata fizycznego było dla ks. prof. W. Sedlaka sprawą oczywistą i w miarę prostą – w swojej książce »Technologia Ewangelii« napisał on wprost: »I wszedł Bóg w Próżnię, i podzielił ją błogosławionym znakiem krzyża na cztery oddziaływania«, które po miliardach lat odkryli fizycy i nazwali siłami oddziaływania słabego i silnego jądrowego, elektromagnetycznego i grawitacyjnego” – przypomniał dr hab. Andrzej Szelmanowski z Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych w Warszawie w referacie pt. „»Na początku było jednak światło« –  Testament Naukowy ks. prof. Włodzimierza Sedlaka w 20. rocznicę jego »odejścia«”, wygłoszonym podczas konferencji Chrześcijańskiego Forum Pracowników Nauki odbywającej się w Rydzynie pod hasłem „Nauka-Etyka-Wiara” (2013).

W 1966 r., na podstawie rozprawy z filozofii przyrody ożywionej, pt. „Możliwość odtworzenia początków ewolucji organicznej na podstawie komponenta krzemowego” ks. Włodzimierz Sedlak uzyskał habilitację˛ „W konsekwencji tego faktu utworzono na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej KUL Katedrę Biologii Teoretycznej (jedyną  jak dotąd w Polsce i jedną z bardzo nielicznych w świecie), której został kierownikiem, pełniąc tę funkcję aż do przejścia na emeryturę˛ w 1982 r.” - przypomniał prof. Marian Wnuk.

Profesorem zwyczajnym ks. Sedlak został w 1981 roku.  Był promotorem 5 rozpraw doktorskich i ponad 50  prac magisterskich. Prócz prac naukowych napisał też szereg popularnonaukowych książek m.in. „Bioelektronika – środowisko – człowiek”  (Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1980). „Homo electronicus”, (PIW, 1980), „Na początku było jednak światło” (PIW, 1986), „Inną drogą” ( PAX, 1988).

„Co za bzdurne pytanie, oczywiście!” — żachnął się  wybitny artysta fotografik Czesław Czapliński, kiedy jego przyjaciel Paweł Pierściński, współtwórca Kieleckiej Szkoły Krajobrazu, zapytał, czy chce „sfotografować geniusza”. „W ten sposób znalazłem się na najwyższym wzniesieniu Gór Świętokrzyskich – Świętym Krzyżu, gdzie jest Klasztor Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. A po przekroczeniu furty klasztornej, znalazłem się w celi pokoju prof. Sedlaka, który od 1953 r. przyjeżdża tutaj prowadzić badania i w ciszy pracować nad nowymi teoriami” – napisał Czapliński w poświęconym uczonemu odcinku swojego fotoblogu „Portret z Historią” (2020).

Do spotkania doszło 29 lipca 1989 roku. „Pisał pan, że pana działalność naukowa jest obalaniem legend. Czy mógłby pan dać jakiś przykład?” – zapytał Czapliński. „Legendy w nauce powstają wówczas, gdy uczonym nie powiedzie się jakiś temat. Dla przykładu, aby daleko nie odbiegać, tu gdzie jesteśmy, w Górach Świętokrzyskich, uważano, że nie ma skamieniałości świadczących o życiu w okresie kambru. Wziąłem się do roboty i udowodniłem, że była fauna i flora. Finał był taki, że zebrałem, za pisemną zgodą dyrekcji Parku Świętokrzyskiego, około 12 tysięcy skamieniałości. Odkryłem faunę zaliczaną do nowego rzędu Corallicyathida” – odpowiedział Sedlak.

„Czytałem, że na Il Międzynarodowym Sympozjum Korali Kopalnych w Paryżu w roku 1975 stało się to sensacją naukową na skalę światową?” – dociekał Czapliński.

„Tak” – skwitował Sedlak. „Druga legenda, też z Gór Świętokrzyskich. Wiadomo było, że na tych terenach już od siódmego wieku przed Chrystusem do początków XVII wieku znane było hutnictwo żelaza. Ale, co ciekawe, nigdy nie znaleziono żelaza metalicznego, tylko żużel. Podobnie w Niemczech, Belgii, Anglii. Wynikało z tego, że dawnym hutnikom nigdy nie udało się uzyskać prawidłowego wytopu. Na tym terenie odkryto około miliona pieców do wypalania żelaza. Proszę więc sobie wyobrazić milion pieców i miliony idiotów pracujących bez efektu. Poproszono mnie w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie i PAN-ie, abym to wyjaśnił. Pojechałem z dwoma asystentami w Góry Świętokrzyskie. Pierwsze napotkane kupki tzw. żużlu — podniosłem kawałek i najprostszą próbą uderzenia młotkiem stwierdziłem, że to żelazo. Kiedy na zebraniu oddziału krakowskiego PAN powiedziałem, że jestem w posiadaniu żelaza świętokrzyskiego, uznano to za rewelacyjne odkrycie” – opowiadał.

„Co według pana uniemożliwiło przeprowadzenie tak prostego doświadczenia innym naukowcom?” – zdziwił się Czesław Czapliński.

„Erudycja, lenistwo intelektualne, nie nachylą się, aby coś podnieść z ziemi” – odparł ks. prof. Włodzimierz Sedlak. Genezę swej Katedry Biologii Teoretycznej na KUL-u nazwał kolejną „walką z legendą”. „Wszędzie mówiono — panie Sedlak, biologia musi być doświadczalna, jak nie ma doświadczenia, to nie ma nic. Wykazałem ponownie, że biologia może być teoretyczna, za granicą są też takie katedry. PAN-owski Instytut im. Nenckiego prenumeruje pismo biologii teoretycznej po angielsku, ale nikt tego nie czyta, każdy szuka tego, co mu jest potrzebne. Ja szukałem tego, czego nie ma” – podsumował uczony.

Ksiądz profesor Włodzimierz Sedlak zmarł 17 lutego 1993 roku w wieku 81 lat. Został pochowany na cmentarzu komunalnym w Radomiu. Przyznano mu tytuł Honorowego Obywatela Radomia i Skarżyska-Kamiennej. 
 

Komentarze naszych czytelników

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Dodaj komentarz

Nie przegap