Poznański Lech w czwartek ma zagrać z KI Klaksvik rewanżowy mecz III rundy kwalifikacyjnej do Ligi Europy. Pierwotnie do rywalizacji miało dojść o godzinie 19:30 czasu polskiego, ale już wiemy, że ten termin nie jest aktualny.
Mistrz Polski miał wylądować w środę po południu, ale ze względu na panujące na Wyspach Owczych trudne warunki atmosferyczne, lot został przesunięty na czwartek rano. Tak też się stało zawodnicy i sztab szkoleniowy wylecieli z Poznania, ale na miejsce nie dotarli, a wylądowali w norweskim Bergen. Lot Poznaniaków na flightradar24 śledziło w kluczowym momencie blisko 35 tysięcy ludzi. Ostatecznie udało się wylądować, co oznacza, że do rywalizacji dojdzie, ale z lekkim przesunięcie, bo o 21:45 czasu polskiego.
W Internecie pojawiło się całe mnóstwo "memów" związanych z tym niecodziennym wydarzeniem. Czujni byli także przedstawiciele warszawskiej Legii zajmujących się pijarem.
– Hej, Radomiak Radom, zaplanujcie jutrzejszą podróż z wyprzedzeniem. Od godz. 16:00 w okolicy stadionu wystąpią duże utrudnienia w ruchu związane z planowaną defiladą Wojska Polskiego. Kibice, pamiętajcie, aby z wyprzedzeniem zaplanować dojazd na mecz i wybierać komunikację miejską. Do zobaczenia na stadionie! – przekazał klub.
Legii, na konferencji prasowej odpowiedział Tomasz Kaczmarek, trener Zielonych.
- Dziękujemy za troskę. Jeszcze nie wiemy, czy pojedziemy do Warszawy na mecz autokarem czy może pociągiem i czy to będzie miało miejsce dziś, czy też jutro w dniu meczu. Jedno jest pewnie. Nie spóźnimy się - skwitował, nieco żartobliwie trener Radomiaka.