Poniedziałek 19 października
Piotra, Pawła, Ziemowita

Radomiak przegrał czwarty mecz z rzędu i pozostał w strefie spadkowej

Marek Wiatrak 2026-10-19 21:00:00

W meczu 11. kolejki PKO BP Ekstraklasy Radomiak uległ w Płocku Wiśle. Zieloni nie pokazali nic co mogłoby zasiać w serca kibiców optymizm. Podopieczni Johna Carvera przegrali trzeci mecz z rzędu i pozostali na 16. miejscu w tabeli. Na ten moment rozgrywek Radomiakowi brakuje zawodników na poziomie Ekstraklasy. 
 

Na ten moment rozgrywek Radomiakowi brakuje zawodników na poziomie Ekstraklasy.

autor: rksradomiak.pl

Wisła Płock - Radomiak Radom 0:0

Bramka: Prsir (15.)

Wisła: Leszczyński - Haglind-Sangre, Kamiński, Silva, Rogelj (Ż.), Prsir (70. Kobacki, 83 Savvidis), Tavares, Gallapeni, Akere (70. Hiszpański), Sekulski (59. Juric), Kun.

Radomiak: Majchrowicz - Quattara, Kingue (Ż.), Koperski, Jan Grzesik, Alves (62. Camara), Christos Donis, Ronaldo Lumungo (68. Nennely), Rafał Wolski (87. Baro), Luquinhas (62. Conrado) - Guilherme Luiz (62. Goure).

Sędzia: Daniel Stefański

Tak padła bramka. Podanie od Rogelja tak niefartownie trącił Alves, że piłka przeleciała pomiędzy nogami Kingue i trafiła do Prsira. Chorwat stojący w okolicy 11 metra, nie zastanawiając się huknął nie do obrony. W akcji tej raziła nieporadność defensywy gości. Rogelja - nikt nie atakował go gdy przez kilkadziesiąt metrów biegł z piłka w stronę pola karnego. Potem znów niefrasobliwie - jak w w meczu z Motorem przy akcji po której lublinianie mieli karnego - zachował się Alves, a Kingue przepuścił piłkę miedzy nogami. Oczy bolały od patrzenia.

Mecz na początku był wyrównany, ale niestety to gospodarze objęli prowadzenie. Radomiak próbował odrobić te stratę, atakując głównie lewą stroną boiska. Zawodziło jednak ostatnie pytanie, a gdy piłka dochodziła do napastnika Guilherme, ten był blokowany i nie potrafił wywalczyć nawet stałego fragmentu gry.   

Niby Radomiak zaczął częściej przebywać na połowie przeciwnika, ale nic z tego nie wynikało. Denerwowali zwłaszcza zwalniający grę Quattara i gubiący się w nieproduktywnych dryblingach Lumungo.

Gospodarze w 40 minucie trafili do siatki (głowa najniższego na boisku Kuna), ale na szczęście Sekulski wcześniej faulował Quattarę i sędzia nie uznał gola.  
  
Początek drugiej połowy bezbarwny. Wisła chciała kontrolować mecz oddając pole Radomiakowi, ale goście nie potrafili zawiązać ataków, które warte byłyby odnotowania. Po godzinie gry Zieloni byli bez celnego strzału na bramkę Leszczyńskiego. Bardzo źle stałe fragmenty bił Wolski. 

Trener Carver chcąc tchnąć nowego ducha w swojej szeregi dokonał w 62 minucie potrójnej zmiany - za Alvesa, Luquinhasa i Guilherme weszli Camara, Conrado i Goure, a kilka minut później zmienił jeszcze Lumungo na Nunnel'ego.

Mijały kolejne minuty, które tylko udowadniały, że te zmiany nie zadziałały. Najlepszą okazję miał w 77. minucie Wolski, kiedy w pole karne zgrał mu piłkę Goure, ale Leszczyński wybiegł w bramki i strzał kapitana Radomiaka trafił w golkipera Wisły. 

Zieloni dłużej utrzymywali się przy piłce, gospodarze nastawili się na kontry, ale z akcji obu drużyn niewiele wynikało. Jeszcze Wolski i Camara spróbowali strzałów zza pola karnego. Jeszcze w 90. minucie Grzesik wdarł się w pole karne ale jego podanie po bilardzie od nóg obrońców wyszło tylko na rzut różny. Jeszcze w doliczonym czasie Nunelly po dośrodkowaniu Conrado uderzył głową nad poprzeczką. Jeszcze z pola karnego strzelał Baro, ale trafił w nogi obrońców. Jeszcze... 

Radomiakowi niewiele w tym meczu wychodziło. Wiśle udała się jednak akcja. Takie to było spotkanie. Gdyby nie kibicowska nadzieja, że a nuż w końcu Radomiakowi uda się wyrównać, nie warte było oglądania. Na ten moment rozgrywek Radomiakowi brakuje zawodników na poziomie Ekstraklasy. 

Komentarze naszych czytelników

  • Bolek

    2026-10-19 21:20:28

    I tak pozostanie. Koniec balu. Efekt koruptora i przyjaźni z alkoholikiem.

Dodaj komentarz

Nie przegap