Radomiak Radom - ŁKS Łódź 1:2 (0:2)
Bramki: Manu - Olejniczak, Piasecki.
Radomiak I połowa: Gradecki - Zié Ouattara, Blasco, Diéguez, Grzesik, Camará, Alves, Luquinhas, Lopes, Karasek, Baldé.
Radomiak II połowa: Koptas - Markiewicz, Blasco, Kilianek, Dohojda - Ibrahima, Żabicki, Wolski - Ametowou, Tapsoba, Manu oraz Donis, Ametowou, Stępień, Baro.
Radomiak sparing z ŁKS-em rozpoczął z Kacprem Karaskiem, jako tym najbardziej wysuniętym zawodnikiem. Klub na dniach pożegna się z dotychczasowym napastnikiem Mauridesem Juniorem, a na ławce rezerwowych zasiedli: Abdoul Tapsoba oraz pozyskany z KVC Westerlo Fernand Goure.
To jednak, jak się miało okazać nie był największy problem Zielonych. Już w 20. sekundzie prosty błąd popełnił Jeremy Blasco i goście po trafieniu Fabiana Olejniczaka wyszli na prowadzenie. W 10. minucie było już 0:2. Ponownie najwięcej uwag trener Tomasz Kaczmarek mógł mieć do Blasco, który złamał linię spalonego, a Fabian Piasecki wyszedł sam na sam z Bartłomiejem Gradeckim i nie dał mu najmniejszych szans na interwencję.
Całą pierwszą połowę gry to jednak gospodarze przeważali, ale szczelnie bronili się pierwszoligowcy. Tylko dwukrotnie Zieloni oddali celny strzał w tej części, ale świetnie pomiędzy słupkami ŁKS-u spisywał się golkiper. W obu przypadkach zaskoczyć próbował go najaktywniejszy obok Luquinhasa - Elves Balde.
W drugiej części obaj szkoleniowcy zmienili w zasadzie całe jedenastki.
Najciekawiej w tej części zrobiło się dopiero w 74. minucie. Wtedy futbolówkę w pole karne Łodzian dośrodkował Oskar Markiewicz, ale piłka po uderzeniu "przewrotką" Fernanda Goure, obiła poprzeczkę. Zaledwie cztery minuty później Zieloni mieli już więcej szczęścia. Strzelał Manu, a piłka po rykoszecie zmieniła tor lotu i wpadła do siatki. W samej końcówce Goure miał szansę doprowadzić do remisu, ale jego strzał wybronił golkiper.