Niedziela 17 maja
Sławomira, Paschalisa, Weroniki

Porażka Broni Legią II Warszawa. Już tylko cud może uchronić Radomian przed spadkiem [FOTO]

Maciej Kwiatkowski 2026-05-17 20:31:00

Zawodnicy Broni Radom w meczu 32. kolejki 3. ligi grupy I rywalizowali z mistrzem rozgrywek rezerwami Legii. Kibice obejrzeli trzy gole, ale obiekt Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji opuszczali w minorowych nastrojach.

Broń zagrała z Legią II Warszawa

autor: Maciej Kwiatkowski

Broń Radom - Legia II Warszawa 1:2 (0:1)
Bramki:
Jakubczyk (61') - Saletra (6'), White (80')

Broń: Czerny – Cieloch, Wrześniewski, Kałaska, Noworyta, Kobiera, Owczarek, Jakubczyk, Benammar, Khiri, Pieczarka

Legia II: Bienduga – Wyganowski, Saletra, Mikanowicz, Konik, White, Mozie, Foks, Przybyłko, Lauryn, Góra.

Zawodnicy Broni oraz sztab szkoleniowy na brawa w starciu z Legią II zasłużył tylko, tuż przed pierwszym gwizdkiem arbitra. Wówczas gospodarze ustawili się w szpalerze, w ten sposób gratulując rywalom awansu do 2. ligi. Pomimo, że przyjezdni w porównaniu do miejscowych nic już nie musieli, to właśnie oni sprawiali wrażenie, jakby mieli grać o potężną stawkę.

Warszawianie od początku zepchnęli rywala do defensywy i stwarzali sytuacje bramkowe. Już pierwsza z nich przyniosła Legionistom gola. Rajd z prawej strony boiska, zakończył się dograniem piłki w pole karne przez Erika Mikanowicza, a tam nabiegał na nią Maciej Saletra, który nie miał problemów z umieszczeniem jej w siatce. 

W 14. minucie Radomianie po raz pierwszy i jednocześnie ostatni w tej części gry przeprowadzili kontratak, który zakończyli celnym uderzeniem. Piłkę po strzale Rayana Benammara chwycił Jan Bienduga. W pozostałych fragmentach gospodarze sprawiali wrażenie ospałych.

Dopiero w przerwie w szatni trener Piotr Dziewicki musiał wstrząsnąć zespołem, który by myśleć o utrzymaniu, nie mógł pozwolić sobie na przegraną.

Efekt był niemalże natychmiastowy, bo po przejęciu inicjatywy w 61. minucie Patryk Jakubczyk przedarł się prawą stroną boiska i oddał strzał. Piłka jeszcze odbiła się od rywala i zmylając Biedungę wpadła do siatki.

Im bliżej było końca gry, tym większą przewagę zaczęli osiągać Warszawianie. W 80. minucie Jeremiah White strzelił z dystansu nie do obrony, po raz drugi wyprowadzając drużynę lidera na prowadzenie.

Chwilę później o mały włos, a nie doszłoby do wyrównania, ale zmierzająca do bramki piłkę w ostatniej chwili wybił jeden z defensorów Legii.
 

Galeria zdjęć

Komentarze naszych czytelników

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Dodaj komentarz

Nie przegap