Po trzech przegranych w grupie polskie akademiczki trafiły w ćwierćfinale na najlepszą drużynę drugiej grupy - Hiszpanię.
Spotkanie z Hiszpanią pierwotnie było zaplanowane na godzinę 13:30, ale ze względu na panującą we Francji falę rekordowych upałów zostało przeniesione na 9:00. Mecz w pierwszych minutach był bardzo wyrównany. Polki nie wykorzystały okazji, by odskoczyć po karze, która otrzymała Haizea Urretabizkaia. Niedługo później Julia Skubacz trafiła z karnego, dając dwubramkową przewagę 5:3. Później to nasz zespół musiał radzić sobie w osłabieniu, Hiszpanki wyrównały. Pierwszą szansę na prowadzenie odebrała im Małgorzata Ciąćka świetną obroną, ale po stracie rywalki trafiły do pustej bramki. Nasza kapitan nadal jednak znakomicie spisywała się między słupkami, Biało-Czerwone wyprowadziły kilka skutecznych szybkich akcji i zrobiło się 10:7. Niestety kary dla obu polskich kołowych znacznie ułatwiły zadanie drużynie przeciwnej, która znów zbliżyła się na gola. Hiszpański trener poprosił o czas na 100 sekund przed końcem przy naszym prowadzeniu 14:13. Po przerwie na żądanie Polki dobrze broniły, Julia Owczaruk przecięła podanie, ale niestety piłka znów trafił do rywalek i za drugim razem skuteczna ze skrzydła była Carla Gonzalez, która przelobowała naszą bramkarkę. Świetna indywidualna akcja Nikoli Leśniak pozwoliła nam błyskawicznie odzyskać prowadzenie. W ostatnich sekundach raz jeszcze doskonale w obronie zagrała Owczaruk, piłkę tym razem przejęła Magdalena Berlińska, popędziła przed siebie i trafiła na 16:14. Polki wybroniły ostatnią akcję Hiszpanek i zakończyły pierwszą połowę z dwoma golami przewagi.
Po przerwie od samego początku trwała twarda walka bramka za bramkę. Polki nie oddały przewagi nawet podczas gry w osłabieniu i choć przeciwniczki zbliżyły się na gola, to wystarczyła chwila, by Polki zwiększyły dystans do trzech. Bardzo dobrze funkcjonowała nasza obrona wraz z Ciąćką. Gdy po obronionym rzucie Leśniak piłkę zebrała i dobiła Owczaruk, prowadzenie urosło do stanu 25:21, a chwilę później z karnego trafiła Skubacz i na niespełna 14 minut do końca mieliśmy już pięć bramek przewagi. Nasze szczypiornistki pilnowały dystansu nawet grając w podwójnym osłabieniu, gdy sprytnym rozegraniem zmyliły rywalki, a po zbiegnięciu na koło gola rzuciła Patrycja Jura. Po trafieniu Laury Zdziebłowskiej na 31:26 trener Hiszpanii wziął czas, bo Polki od zwycięstwa dzieliło już tylko 5 minut i 45 sekund. Biało-Czerwone nadal doskonale grały w obronie, dzięki czemu wynik nie zmieniał się przez kolejne sekundy, a to tylko przybliżało Akademicką Reprezentację Polski do półfinału. Koniec końców do ostatniego gwizdka nie padła już żadna bramka i nasze szczypiornistki wraz z kibicującymi im z trybun kolegami z męskiej drużyny mogły świętować awans do najlepszej czwórki turnieju! - relacjonował zmagania portal pasja.azs.pl
- Niestety Kinia (Kinga Papke, wyj. Red) podzieliła losy Oliwii (Oliwia Sołościuk) i również nie zagra już do końca turnieju że względu na niewielki uraz. Wracaj szybko do pełni sił! - poinformował klub z Radomia.