- My przed tym meczem mieliśmy tylko jeden trening. Podczas niego ustaliliśmy jedenastkę i to całe przygotowania na mecz z Radomiakiem - przyznał Michal Gasparik, szkoleniowiec wicemistrza Polski.
Radomiak zwłaszcza w pierwszych ośmiu minutach mógł, a nawet powinien wykorzystać ten fakt, ale pod bramką rywala był nieskuteczny. Pozostałe minuty 1. połowy to zdecydowana przewaga Górnika, który w stosunku do środowej rywalizacji z Ferencvaroszem Budapeszt, dokonał aż sześciu zmian.
Po przerwie na boisku nie pojawił się Fernand Goure, którego debiut, tak jak i postawa całej drużyny w tym okresie - był słaby. Po zmianie stron "ruszył" Radomiak, ale w 48 minucie kibice obejrzeli "pudło" sezonu. Radomiak oddał kilka strzałów w kierunku bramki Schulze, ale piłka nie chciała wpaść. W końcu mający przed sobą pusta bramkę i tylko stojącego na linii Ronaldo Lumungo, trafił w interweniującego kolege z zespołu!
Zmarnowana okazja zemściła się na Zielonych, bowiem szybko zrobiło się 3:0. Gospodarzy stać było tylko na bramkę z rzutu karnego. Tego wywalczył Abdoul Tapsoba, a pewnym egzekutorem był Rafał Wolski.
- Cieszę się z naszej energii, jaką pokazaliśmy w tym spotkaniu - podsumował Gasparik.