ELMAS - KPS AR Radom - Galiczanka Lwów 29:24 (14:14)
ELMAS: Gryczewska 1, Kolasińska - Sołościuk 12 Domka 5, Mitović 4, Pawłowska 3, Mielewczyk 2, Salisz 1, Frelier, Głuszko 0, Owczaruk 0, Krzymowska 0, Papke 0.
Galiczanka: Standyk, Hrabchak, Poliak - Havrysh 9, Diachenko 4, Markevych 3, Prokopiak 2, Kozak 2, Sorokina 2, Prokopets 1, Chapovska1.
MVP: Oliwia Sołosciuk.
Beniaminek z Radomia, po serii meczów z czołowymi drużynami Polski w czwartek zagrał z sąsiadem z tabeli Galiczanką. Szczypiornistki ze Lwowa w dotychczasowych meczach wygrały tylko raz i wyprzedzały podopieczne Adriana Kondraciuka różnicą trzech punktów.
Zgodnie z przewidywaniami pojedynek od samego początku miał niezwykle wyrównany przebieg. W pierwszej połowie najwyższą przewagę - trzech goli - osiągnęły Radomianki, ale ta część zakończyła się remisem, po 14.
W drugą połowę lepiej weszły miejscowe, które szybko zdobyły trzy kolejne bramki. Z minuty na minutę Galiczanka skutecznie odrabiała straty, doprowadzając do remisu, a w 48. minucie wychodząc na dwubramkowe prowadzenie. Niesione dopingiem zawodniczki ELMAS-u nie składały broni, a wykorzystując liczebną przewagę, dwukrotnie trafiały z własnej połowy. Tak m.in., uczyniła Laura Domka oraz bramkarka Kaja Gryczewska. Drużyna APR-u na 10. minut przed końcową syreną wyszła na prowadzenie 24:23, a ponadto Galiczanka musiała radzić sobie bez Vanessy Lakatosh, która została ukarana czerwoną kartką. Na sześć minut przed końcem Radomianki wygrywały 25:24, a po golu Domki było już 26:24! Właśnie wtedy czas wziął trener Witalij Andronow. Ta nie przyniosła efektów. W następnej akcji pogubiły się Lwowianki, a do pustej bramki piłkę skierowała Aleksandra Salisz.
Ostatecznie Radomianki utrzymały prowadzenie i po ostatniej syrenie cieszyły się z historycznego zwycięstwa!