Po solidnym debiucie w serii E4 i 13. miejscu w klasyfikacji generalnej sezonu 2025, w tym roku jedyny Polak w stawce 36. zawodników z całego świata, chciał jeszcze bardziej podkręcić tempo i regularnie walczyć w czołówce.
Niestety cały jego zespół na torze Vallelunga spowolniły w miniony weekend problemy z ustawieniami bolidów. Choć Ruta ukończył obie kwalifikacje i dwa pierwsze wyścigi jako najwyżej sklasyfikowany z kierowców ekipy Van Amersfoort Racing, to jednak Włochy opuszczał bez punktów.
W pierwszym wyścigu 17-latek przebił się z 22. na 20. pozycję, w drugim z 19. na 12., a w trzecim awansował do pierwszej dziesiątki, ale na cztery okrążenia przed metą został wyeliminowany z rywalizacji, po uderzeniu przez innego kierowcę.
Druga z trzech runda E4 Championship odbędzie się na torze Paul Ricard we Francji już za dwa tygodnie. Sezon zakończy się w październiku na słynnym, włoskim torze Monza.
- To był dla nas kolejny trudny weekend – mówi Aleksander Ruta. – Cały zespół miał bardzo duże problemy niezależnie od tego, co robiliśmy z autem i ustawieniami. Zakwalifikowałem się do wyścigów w drugiej połowie stawki i niestety nie byłem w stanie zrobić nic więcej. Przebijanie się z takich miejsc podczas wyścigów jest w Formule 4 bardzo trudnym zadaniem. Mimo wszystko we wszystkich trzech wyścigach byłem w stanie zyskiwać pozycje, a w ostatnim walczyć o punkty i pierwszą dziesiątkę. Niestety tym razem z walki wyeliminował mnie błąd rywala. Razem z zespołem naprawdę robimy wszystko, ale póki co walczymy o pozycje, na których w ogóle nie powinno nas być. Wierzę jednak, że poradzimy sobie z tą sytuacją i wrócimy do czołówki - podsumował radomski kierowca.