To miała być zwykła konferencja prasowa. Nie była. Na konferencje tę, na Placu Corazziego, podczas której ogłaszano zbiórkę podpisów pod wnioskiem o referendum zaprosiła Ogólnopolska Federacja „Bezpartyjni i Samorządowcy”, z którą "Lepszy Radom" jest stowarzyszony. Na placu zebrało się około 150 osób i zgromadzenie wyglądało bardziej na wiec partyjny, niż konferencję, tym bardziej, że przez niemal trzy kwadranse przy brawach i okrzykach publiki wypowiadali się przedstawiciele Stowarzyszenia i zaproszeni przez nich goście.
Członkowie "Lepszego Radomia" zarzekali się, że nie nasłał ich Marek Suski i podkreślali kilkakrotnie, że ich wniosek nie jest pokłosiem udanego referendum ws. odwołania prezydenta Krakowa, że ich pomysł był pierwszy.
- Nasza inicjatywa była przygotowywana już od kilku miesięcy. Oczywiście cieszymy się ze zwycięstwa Krakowa, jesteśmy też w kontakcie z organizatorami tamtego referendum, którzy wspierają nas pod względem merytorycznym, ale nasza inicjatywa tak naprawdę była pierwsza. Czekaliśmy na dogodny termin, aby prezydent nie mógł po prostu wskazać takiego terminu referendum, który wypadałby w okresie wakacyjnym i dzięki któremu mógłby doprowadzić do niższej frekwencji niż mogłaby być w innym okresie - wyjaśnił Filip Waligórski pełnomocnik komitetu referendalnego i prezes "Lepszego Radomia".
Jak dalej tłumaczył "prezydenta Radomia wybrało zaledwie lekko ponad 20% mieszkańców ponieważ frekwencja w drugiej turze wyniosła 41,5%. Prawie 80% osób mieszkających w Radomiu jest potencjalnymi osobami zainteresowanymi tym, żeby prezydent Witkowski dłużej nie rządził - stwierdził prezes Waligórski.
Zarzuty pod adresem prezydenta i radnych sformułował Mikołaj Kurbiel z "Lepszego Radomia", urbanista, były pracownik Miejskiej Pracowni Urbanistycznej.
Mówił m.in.: - Tyle razy słyszeliśmy od prezydenta Radosława Witkowskiego, że on nie może działać na rzecz miasta tak jakby chciał, ponieważ czy to Rada Miasta, czy to rząd są mu przeciwny, a on ma wielkie plany. Podczas ostatniej kampanii wyborczej zaznaczał, że teraz jest wielki, historyczny moment dla Radomia, kiedy zarówno prezydent miasta, jak i premier mogą być z tej samej partii. I że to będzie wspaniały czas dla Radomia. Niestety mijają dwa lata i jest gorzej niż wcześniej było. Jest mniej pieniędzy z centralnej kasy, jest mniej pieniędzy z rządu i wsparcia niż było za poprzedniej władzy centralnej.
Gdy usłyszał z tłumu, że to nieprawda uznał, że to prowokacja. Jak się okazało, nie był to jedyny taki incydent na tym wiecu.
Następnie Mikołaj Kurbiel skrytykował posła Konrada Frysztaka. - Są między nami osoby, które wtedy uczestniczyły w strajku w 1976 roku. Również później w strajku w 1981 roku na uczelni. Również internowani w czasie wojennym. Są bardzo niezadowolone z polityki, która jest obecnie w naszym mieście. I teraz my słyszymy od posła Frysztaka, że jesteśmy ruskimi onucami. Jak pan może tak traktować osoby, które walczyły o to, żeby pan mógł żyć w wolnym kraju i mógł zostać wybrany jako poseł w wolnej Polsce.
Dalej Mikołaj Kurbiel oskarżał prezydenta Witkowskiego o obsadzanie stanowisk z klucza partyjnego, zadłużenie miasta na 1,5 mld zł, o niezrealizowanie bulwarów na Mleczną, bałagan na Piotrówce, 27 aneksów na budowę hali i stadion, wydanie 600 tys. zł na parking, który trzeba było rozebrać, wreszcie o to, że prezydenta nie było w urzędzie gdy składali dokumenty referendalne.
Z kolei Bartosz Głogowski z "Lepszego Radomia" zapowiedział, że roześle do partii będących w opozycji w Radomiu list z wnioskiem o zabranie stanowiska ws. referendum. - Czekamy na odpowiedź maksymalnie 7 dni. Po tym czasie zweryfikujemy, komu rzeczywiście zależy na dobru tego miasta, a kto po prostu chce olać tą ważną sprawę - stwierdził Bartosz Głogowski.
Gdy głos zabrał Andrzej Sobieraj - prezes Stowarzyszenia Represjonowanych i Internowanych w Stanie Wojennym i zaczął mówić o tym że "Radom się zwija, a nie rozwija" o mieście, "które wyrosło na gruzach walki o niepodległość i suwerenność" odezwały się kolejne głosy niezadowolenia z tłumu i zdani, iż wręcz przeciwnie - Radom się rozwija.
Andrzej Sobieraj stwierdził wówczas, że to znowu prowokatorzy i aby ich zagłuszyć zaintonował hasła "Precz z komuną" i "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę", które wielu zebranych podchwyciło i głośno skandowało. Gdy mimo to zainteresowanie większości, w tym mediów przeniosło się na "prowokatorów" Andrzej Sobieraj zaintonował Mazurka Dąbrowskiego. Po jego odśpiewaniu narzekał na tych, trzy nie uszanowali hymnu. Chwilę wcześniej dołączył do niego Marek Woch, który właśnie w czasie hymnu wdał się w dyskusje z adwersarzami.
Marek Woch - przewodniczący „Bezpartyjnych i Samorządowców", któremu udało się przekrzyczeć tłum, w większości już zajęty sobą i przekonywaniem, nieprzekonywanych, wzajemnym obrażaniem i wyzywaniem, także dziennikarzy. Były kandydat na prezydenta RP, tłumaczył, że politycy w wyborach ukryli się pod szyldami samorządowców.
- Przecież pan Witkowski kandydował nie jako Platforma Obywatelska, tylko ukradł szyldy samorządowe i stworzyli, listę Radomski Pakt Samorządowy. A PSL, pani Agnieszka Stolarczyk również kandydowała z Radomskiego Paktu Samorządowego, a to jest polityk PSL-u - stwierdził polityk.
Nie dało się niedosłyszeć Zbigniewa Owczarka przedstawionego jako przedstawiciela Stowarzyszenia Radomski Czerwiec '76. On skutecznie przekrzykiwał tłum. Ogniście przekonywał, że trzeba zawierzyć młodym ze Stowarzyszenia "Lepszy Radom". - Radom to jest moje miasto. Tu są nasze ulice. Tu są nasze cmentarze. Na tych ulicach wydeptaliśmy miliony kroków. Tu się budzimy rano, tu się kładziemy wieczorem. Tu ponosiliśmy porażki, mieliśmy swoje wzloty. To jest nasze miasto, które ja kocham i wołam do Boga. Boże pobłogosław Radom - perorował.
Dalej działacz kontynuował: - Z dumą stoję koło tych młodych ludzi. "Lepszy Radom". Sama nazwa wskazuje, że my jako mieszkańcy chcemy lepszego Radomia. To są młodzi ludzie z werwą, z witalną siłą, z energią. Mają charyzmę do budowania lepszej przyszłości. Zobaczcie co się dzieje z naszym lotniskiem. Czy nikt tego nie widzi? Okęcie, Modlin, dławi się przylotami i odlotami. Piloci szukają okienek, żeby wylądować na pasie startowym. Kto trzyma lejce. Strózik? Ten trzy malejce, żebyśmy byli zacofani. Zacofani gospodarczo. Nasza klątwa trwa od 50 lat. Ale Radomianie, wreszcie podnieście się z kolan, zacznijcie myśleć. Stop patowładzy!. Nam potrzeba ludzi takich jak ci, "Lepszy radom", którzy pójdą do przodu. Boże błogosław Radom! Boże błogosław przyszłych prezydentów! - zakończył Zbigniew Owczarek
Przemawiał też Jan Rejczak – przewodniczący Klubu Inteligencji Katolickiej w Radomiu, były wojewoda radomski, ale ponieważ z natury mówi on cicho, a organizatorzy nie zapewnili nagłośnienia słyszeli go tylko stojący obok. - Jestem z Radomia i radomskie mam obowiązki - zaczął, ale jego wypowiedź kompletnie zagłuszyły słowne utarczki zwolenników i przeciwników prezydenta. Wśród nich krążył Mikołaj Kurbiel łagodząc sytuację i przekonując, że "wszyscy jesteśmy po tej samej stronie"
Gdy wreszcie dziennikarze mogli zadać pytania, Filip Waligórski potwierdził, że wniosek o referendum został złożony dziś u komisarza wyborczego, że komitet referendalny składający się z 20 osób ma 60 dni na zebranie podpisów poparcia, których aby wniosek był skuteczny musi być około 15,5 tys. Następnie komisarz będzie miał 30 dni na weryfikację wniosku. Może też wezwać wnioskodawców o usunięcie braków, na będą mieli 14 dni. W przypadku braku wymaganej liczby ważnych podpisów lub nieusunięcia wad w wyznaczonym terminie, komisarz wniosek odrzuca. Jeśli wniosek jest poprawny, komisarz wydaje postanowienie o przeprowadzeniu referendum. Referendum przeprowadza się w dzień wolny od pracy najpóźniej w 50 dniu od dnia opublikowania postanowienia komisarza wyborczego w tej sprawie.
Zdaniem Filipa Waligórskiego do referendum mogłoby dojść we wrześniu lub w październiku. Jego zdaniem do odwołania prezydenta i Rady Miasta potrzeba około 38 tysięcy głosów "za", to jest 24,8% wszystkich wyborców w Radomiu.
Radom24.pl zapytał Filipa Waligórskiego jak skomentuje - wobec zapowiedzi, że ruch referendalny jest oddolny, ponadpartyjny - okrzyki "Precz z komuną" itp.? - Ja jestem przeciwny komunie. Prezydent jest politykiem. Chcemy odwołać polityka - odpowiedział.
Zapytaliśmy też, czy nie uważa nie uważa Pan, że strzałem w kolano jest zapraszanie do ruchu referendalnego Marka Wocha, który w wyborach na prezydenta Polski zebrał najmniej głosów ze wszystkich (0,09%). - Pan Woch jest liderem środowiska samorządowego, którego ja również jestem działaczem. Pan Włoch wystąpił i tyle - odpowiedział Filip Waligórski.
Do naszej rozmowy wtrącił się Marek Woch, który stwierdził, że przyjechał do Radomia do swoich wyborców. W naszym mieście zagłosowały na niego 73 osoby.
Po wiecokonferencji rozpoczęto zbiórkę podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta i Rady Mista w radomiu.