Marek Wiatrak: - Rozmawiamy przy okazji II Mazowieckiego Kongresu Transportu, który odbył się w Łukasiewicz - Instytucie Technologii Eksploatacji w Radomiu. Termin intermodalność w pana wystąpieniu padał wielokrotnie. Z punktu widzenia kogoś komu zależy na sukcesie lotniska w Radomiu, obecnie wydaje się ona kluczowa. W Radomiu powstają dwa terminale intermodalne, oba blisko lotniska i przy linii kolejowej. Aż prosi się o przybliżenie kolei do portu na Sadkowie, jak to będzie miało wkrótce miejsce w Modlinie.
Marcin Danił: - Dobrze, że takie konferencje się odbywają. Spotykają się ludzie i wymieniają pomysłami, przemyśleniami. Nieraz jakieś nowe projekty z tego mogą wyniknąć. A gospodarka będzie rosła szybko, ludzie stają się bogatsi, to tworzy warunki do rozwoju. Na kongresie w Radomiu pokazano pewne koncepcje, pokazujące rozwiązania intermodalne, łączące różne rozdaje transportu. Jak najbardziej te pomysły popieramy, bo zawsze lepiej sprzedać lotnisko, które jest doskonale połączone. A jeżeli chodzi o biznes cargo, to wręcz jest to element niezbędny, dla spełniania warunku intermodalności.
Na przykład w przypadku cargo express mówimy o bardzo szybkiej obsłudze paczek. Dzisiaj każda firma jest rozliczana z czasu dostawy, każda firma śrubuje tu swój wynik. Jeżeli nie będzie intermodalności, to oczywiście może powstać cargo, ale to nie będzie produkt wysokiej jakości. Więc cieszy nas, że są pomysły połączenia radomskiego lotniska z koleją. Nie wiem ile to potrwa, natomiast połączenie miejsca gdzie planujemy strefę cargo z torami kolejowymi, plus dojazd koleją w pobliże terminala pasażerskiego pomógłby bardzo rozwinąć port w Radomiu.
Proszę powiedzieć coś więcej o tej koncepcji.
Zakłada ona połączenie z terminalem, około 300 metrów od terminala. Pokazano nam taki łuk do bieżącej linii kolejowej na Warszawę. I drugie odbicie intermodalne od linii lubelskiej pod strefę cargo, tam gdzie planujemy ją zlokalizować.
Nie widziałem skali, ale to nie były jakieś porażające odległości od torów. Takie plany były już kiedyś, ale to ostatecznie PKP zrezygnowało z tego pomysłu, bo nie bardzo wierzyło w projekt. Zobaczymy, może teraz coś się zmieni.
Dojazd koleją jest pewny, nie ma korków. Niestety w Warszawie na lotnisko Chopina przyjeżdża pociągami tylko 20 procent pasażerów. Myślę, że w Radomiu mogłoby to być dwa razy tyle i wtedy to połączenie byłoby już opłacalne. pod warunkiem, że lotnisko zacznie obsługiwać rocznie 300-400 tysięcy pasażerów.
W tej chwili daleko mamy do takiego wyniku. Pasażerów jest około 100 tys. rocznie.
Ale to jest port, który jest rozwijany stopniowo. Wielokrotnie mówiliśmy, że lata 2029-30 będą kluczowe. Na lotnisku Chopina, zabraknie slotów, to będzie szansą dla Radomia, który jest realną alternatywą. Również powstanie Portu Polska będzie taką szansą, dlatego że podróż z Radomia czy z Kielc do Portu Polska to już są dwie godziny jazdy samochodem, a dziś preferencje pasażerów są takie, że każdy szuka połączenia z miejsca jak najbliżej swego zamieszkania.
Stąd taki sukces portów regionalnych. Dzisiaj udział lotniska Chopina w polskim rynku to jest już tylko 35%, a 65% to są porty regionalne. Więc w Radomiu walczymy o połączenia całoroczne, żeby nie było takiej skrajnej sezonowości jak obecnie. W poniedziałek mieliśmy pięć operacji. Jakby tak było codziennie, byłbym bardzo zadowolony. Ale niestety mamy i takie dni, gdy jest tylko jedna operacja.
Ludzie pytają o kierunki do Wielkiej Brytanii i Skandynawii, tam gdzie mieszka wielu Polaków.
W sezonie zimowym dotychczas funkcjonowały z Radomia dwa połączenia - do Rzymu i Larnaki. To było wszystko. Chcielibyśmy doprowadzić do co najmniej dwóch destynacji całorocznych, tych biznesowych, właśnie do skupisk Polaków. Namawiamy naszych partnerów, rozmawiamy cały czas z liniami niskokosztowymi. Nie są to łatwe rozmowy.
Natomiast na pewno prościej będzie uruchomić całoroczne połączenia turystyczne. Mamy całoroczny Egipt, mamy całoroczną Tunezję, nawet Larnaka jest całoroczna. To są kierunki, które mogłyby kreować połączenie codzienne, bo też liniom lotniczym zawsze zależy na częstotliwości ruchu. Czyli nie są zainteresowani połączeniem raz, a raczej minimum trzy razy w tygodniu. Rozmawiamy, jesteśmy dobrej myśli, jesteśmy blisko jakichś ustaleń.
Podczas kongresu mówił pan o rozwoju na Sadowie segmentu MRO, czyli najogólniej mówiąc serwisowania i naprawy samolotów.
Tak, mamy zainteresowanych kontrahentów, jeżeli chodzi o MRO. Łatwiej z tym rozwiązaniem niż z cargo, które potrzebuje transportu, najlepiej kolejowego. W Radomiu budują się strefy logistyczne, więc one mogą być zainteresowane cargo lotniczym. A przypominam, co bardzo ważne - lotnisko w Radomiu może operować 24 godziny na dobę, a cargo bardzo chętnie korzysta z pór nocnych. Ten rynek w Polsce nie jest jeszcze silny, ale zakładam, że w przypadku przyłączania tych stref logistycznych, będzie rósł.
Dziś na przykład rynek chiński jest nami zainteresowany. Mogą latać bez limitu, oni by nawet jutro przelecieli, choć oczywiście ograniczają nas umowy bilateralne. Pytanie, czy chcemy tego zalewu chińskim towarem. Lotnisko w Budapeszcie, potroiło dzięki temu swój tonaż, więc pewnie podobnie byłoby w Polsce.
Tylko jeżeli chodzi o marżowość, to jest cargo najtańsze. Nie wiadomo jaki towar. Nawet gdybym się na to nie obrażał, to pozostaje pytanie, co zabrać z Polski w locie powrotnym do Chin? Teraz często jest tak, że taki samolot zostawia tu towar, a z powrotem dobiera dopiero po drodze.
Więc pytanie, na ile jesteśmy w stanie budować łańcuchy dostaw, żeby też ten samolot załadować już tutaj? Nie mówię, że w stu procentach, ale przynajmniej w połowie. Bo wtedy korzysta polska gospodarka. I znowu lokują się centra logistyczne, lokuje się produkcja, więc to jest dla regionu bardzo istotne. A wozić dziś można wszystko.
Ale do tego potrzebne są magazyny, których póki co na lotnisku w Radomiu nie ma.
Teraz, to nie jest już taka duża inwestycja, żeby np. wybudować chłodnie. Rynek naprawdę się rozwija. Nie chce powiedzieć, że jestem przeciwnikiem taniego rynku chińskiego, ale on nie daje tak dużej wartości ekonomicznej jak właśnie wartościowe i pełne cargo. Pełne, czyli przylatuje, ale też wylatuje pełne.
Mogą to być leki, warzywa, produkty rolne. Kiedyś w ogóle nie wożono produktów spożywczych, bo nie było zainteresowanych. Dzisiaj to jest standard. Wożona jest elektronika, podzespoły. W regionie radomskim mamy też produkcję wojskową. To są rzeczy strategiczne. Polska z roli producenta wchodzi na poziom kreatora. Na pewno za rozwojem produkcji pójdzie rozwój cargo.
Kiedy tak naprawdę zabranie slotów na lotnisku Chopina?
Ruch na lotnisku nigdy nie odbywa się w sposób liniowy, tylko są piki. Więc jeżeli chodzi o piki, to lotnisko Chopina jest zapchane nawet w sezonie zimowym - w różnych godzinach, w różnych porach dnia. Nawet już nie ma tej sezonowości, bo miesięcznie w zimie obsługujemy 1,8 mln pasażerów. Dzisiaj to już jest 2,1 mln. No dobrze w lipcu, sierpniu będzie to 2,5 mln, więc można powiedzieć, że jeszcze ta sezonowość jest, ale już w pikach jej nie ma. Już w piku od piątej do siódmej, tak naprawdę nie mamy już wolnych slotów.
Oczywiście gdzieś tam w trakcie dnia jest luźniej, ale co do zasady - lotnisko Chopina operacyjnie jest zapchane. Linie lotnicze wnioskują głównie o te poranne godziny, a nie gdzieś w środku dnia o 14.
Owszem, mimo remontu do 2029 roku wzrosty liczby obsłużonych pasażerów na Okęciu będą, ale minimalne i wynikać będą lepszego wypełnienia samolotów, a nie z wzrostu liczby slotów. Często przewoźnicy, którzy nie mogą dostać nowego slotu, zamieniają samoloty na większe. I to wtedy mamy wzrost i mówimy np. o 5%.
Co się dzieje w sprawie administracyjnego podziału ruchu lotniczego na Mazowszu?
To nie jest tak, że ja wskażę palcem linii lotniczej gdzie ma latać, bo mamy wolny rynek. Wysłaliśmy do Ministerstwa Infrastruktury nasz pomysł na administracyjny podział ruchu. Jednak na końcu to przewoźnik dobrowolnie zdecyduje skąd chce latać, nikt go nie może zmusić.
To jasne, ale dzięki administracyjnemu podziałowi ruchu przewoźnicy będą mieli możliwość skorzystania z tego rozwiązania i budowania bardzie elastycznej siatki połączeń.
Tak. Chcielibyśmy, żeby cały ruch o niskiej częstotliwości z lotniska Chopina był przemieszczony na inne mazowieckie lotniska, czyli Radom i Modlin. A co zrobi przewoźnik? Może powiedzieć, to ja wolę Poznań, Wrocław... Pamiętajmy, jemu zależy na wypełnieniu samolotu i robieniu biznesu, a nie na tym skąd lata. Tego na siłę nie da się zrobić. To jest doktryna wolnego rynku. Ale poprzez administracyjny podział ruchu dajemy możliwość wyboru - nie masz slotu o danej godzinie na Okęciu, ale możesz mieć w Radomiu.
Mówił pan o rozmowach z liniami lotniczymi. Co może pan o nich powiedzieć?
Rozmawiamy z liniami cały czas. Mój zespół sprzedaży, w zeszłym roku praktycznie prowadził rozmowy tylko o Radomiu. Na wszystkich tych spotkaniach pokazujemy możliwości. Przekaz jest taki, że na lotnisku Chopina nie ma miejsca i jeśli chcesz się rozwijać na Mazowszu, to zostaje ci tylko Radom. Co z tego wyjdzie? Podjęcie decyzji o tym czy będę operował z danego lotniska czy nie, to jest rok. Czyli dzisiaj mówimy o następnym sezonie letnim, od końca marca.
I znowu, podczas tych rozmów wszyscy oceniają Radom, jako miejsce na ruch charterowy i turystyczny. Nie mogąc rozwijać się w Warszawie, chcieliby nawet obsługiwać long haulowy (długodystansowy - red.) turystyczny rynek z Radomia przekonując do tego lotniska np. jakimiś preferencjami na parking, bo dojazd na takie loty wiąże się z przewozem dzieci, dużej liczby bagażu.
Jest tu szansa - zobaczymy. Jakby się spełnił scenariusz optymistyczny, to możemy podwoić liczbę pasażerów w ciągu roku z tych 100 do 200 tysięcy.
W przyszłym roku?
Może nie od razu, no bo to tak nie działa, ale 2027 i początek 2028 może dać taka liczbę. Może, byłoby szybciej ale trochę ten blisko-wschodni konflikt przyhamował te kierunki, a one są całoroczne. Niektóre, na przykład jak Oman, są bardzo interesujący dla bogatszego klienta, który też jest w tym rejonie.
Czy problemem jest odpowiednie wypełnienia samolotów, znalezienie tych 185 osób na lot?
Nie do końca. Dam przykład Itaki. Ona sama nie wypełnia samolotu, tylko idzie do wszystkich innych przewoźników, pyta czy byliby zainteresowani wolnymi miejscami. I robi to z wyprzedzeniem, bo niestety jak nie wypełni samolotu w 70% ma problem. To samo robi każda linia lotnicza.
Natomiast powiedzmy jeszcze o innym plusie Radom, że jesteśmy tu w stanie obsłużyć maszyny szerokokadłubowe. Więc jakby ktoś się zdecydował na dalekie kierunki, no ma 250-270 osób na jednym locie. Bardzo silnie w Polsce rośnie ruch do Turcji. To jest hit. Zobaczymy.
Powrócę do kierunków emigracyjnych. Nie ma chętnej niskokosztowej linii na Londyn, Amsterdam, Oslo? To o czym ludzie piszą w komentarzach pod naszymi artykułami.
My cały czas rozmawiamy o Radomiu jako alternatywie m.in. z Ryanerem. Pytają o Dublin. My byśmy widzieli Oslo, Amsterdam, Londyn, też Dublin. Także Paryż, który był hitem choć dziś trochę gorzej stoi.
Każde miasto, gdzie jest duże skupisko Polonii będzie ciekawe. I na przykład, często Polacy z Dublina gdy nie można wylądować na Chopinie, lądują w Modlnie. Dlaczego niemieliby lądować w Radomiu? Dla mieszkańców południowej części Warszawy, byłoby bliżej.
Dziś linie niskokosztowe mówią nam też, że nie mają wolnych samolotów. Ale żeby się rozwijać muszą za chwilę pozyskiwać nowe. Na przykład Wizz Air, nie dostawi już na Okęciu kolejnego samolotu. Może będzie chciał bazować w Radomiu?