Czwartek 30 lipca
Julity, Ludmiły, Ro¶cisława

Zmarła aktorka, piosenkarka i scenarzystka, Radomianka Iga Cembrzyńska

Daria Porycka, PAP 2026-07-30 20:12:00

Legenda polskiego kina i teatru, piosenkarka, scenarzystka i producentka Iga Cembrzyńska zmarła w czwartek w wieku 87 lat. Wiadomość o śmierci artystki przekazał ks. Andrzej Luter.

„Odeszła. Do swojego Andrzeja, i do jego brata Janusza. Dziś zmarła Iga Cembrzyńska, wspaniała aktorka, piosenkarka. Osobowość. Żegnaj kochana Igo!!! Żal ogromny” - napisał na platformie społecznościowej ks. Andrzej Luter.

„A ja mam swój intymny mały świat/ Hen za morzem smutków, za górami marzeń tam/ Wiedzie doń zagubionych ścieżek ślad/ Senne półksiężyce mogą wskazać drogę wam/ Idę więc z mojego świata do was tu/ Niosę wam z mojego świata barwę kwiatów/ Bo ja mam swój intymny mały świat” – śpiewała w 1964 r. Iga Cembrzyńska podczas festiwalu w Opolu. Właśnie piosenka „Intymny świat”, napisana przez Agnieszkę Osiecką, przyniosła jej wówczas trzecią nagrodę w kategorii piosenka kabaretowo-rozrywkowa.

Dom rodzinny od zawsze kojarzył się aktorce z muzyką i ze starym pianinem - jedynym cennym przedmiotem, który przetrwał w jej domu wojnę. Urodziła się dwa miesiące przed jej wybuchem, 2 lipca 1939 r. w Radomiu, jako Maria Elżbieta Cembrzyńska. W czasie wojny mieszkała w Brześciu. Po jej zakończeniu wróciła wraz z rodzicami do Radomia. Jej ojciec był bardzo uzdolniony artystycznie. Uczył córkę rysunku, śpiewu i gry na fortepianie. Matka Marii również miała artystyczną duszę.

Jej największą pasją był teatr, do którego zabierała córkę, kiedy tylko mogła. Maria ukończyła radomskie liceum ogólnokształcące im. Konopnickiej gdzie brała udział w szkolnych przedstawieniach, ale początkowo myślała o studiach dziennikarskich. Zabrakło jej jednak kilku punktów w procesie rekrutacji, więc zdecydowała się studiować filozofię na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. To wtedy zaczęła występować w amatorskim, studenckim zespole teatralnym i – za namową jurora konkursu poetyckiego – zgłosiła się na egzamin na studia aktorskie. Dostała się za pierwszym razem – ku radości matki i rozpaczy ojca, który wolał, by miała stabilną, bezpieczną pracę.

W warszawskiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej była jedną z sześciu Marii na roku, dlatego za namową jednego z profesorów zmieniła imię. Iga, przyjęta przez grono pedagogów ze zdumieniem, przylgnęła do niej na stałe. W 1962 r. artystka ukończyła PWST. Dzięki roli w muzycznym spektaklu dyplomowym zwróciła uwagę Agnieszki Osieckiej. Dwa lata później za jej „Intymny świat” została doceniona podczas opolskiego festiwalu. Z regularnymi koncertami skończyła w latach 80., bo – jak przyznała po latach – nie mogła znieść myśli, że ludzie nie myślą o niej jako o aktorce.

Występowała z powodzeniem w stołecznym Teatrze Powszechnym (1962-64), w Teatrze Komedia (1966) i w Teatrze Ateneum (1967-80). Niezapomniane kreacje stworzyła m.in. w „Weselu” w reż. Adama Hanuszkiewicza, „Apetycie na czereśnie” w reż. Zdzisława Tobiasza, „Prywatnym życiu Piotrusia Pana” w reż. Joanny Sienkiewicz i „Bloomusalem” w reż. Jerzego Grzegorzewskiego.

Równolegle można ją było oglądać na wielkim i małym ekranie. Zadebiutowała w 1964 r. jako księżniczka mauretańska Emina w filmie „Rękopis znaleziony w Saragossie” Wojciecha Jerzego Hasa. W kolejnych latach była m.in. żoną Kowalskiego w „Salcie” Tadeusza Konwickiego i piosenkarką Ewą Zarębską w „Ścianie czarownic” Pawła Komorowskiego. W „Jowicie” Janusza Morgensterna zagrała prostytutkę Lolę Fiat 1100, w „Słodkich oczach” Juliusza Janickiego – żonę inżyniera Martę Kowal, a w „Krzyku” Barbary Sass – matkę głównej bohaterki Marianny. Współpracowała także m.in. z Andrzejem Wajdą. Przede wszystkim kojarzona jest jednak jako muza reżysera Andrzeja Kondratiuka, z którym po rozwodzie z filozofem Andrzejem Kasią połączyło ją wielkie uczucie.

„Mój mąż mnie fascynował. Przede wszystkim jego filmy mnie fascynowały. Nawet nie wiedziałam wtedy, jak wygląda Kondratiuk, ale kiedy już go poznałam, zobaczyłam, że to jest przystojny facet i bardzo inteligentny, dowcipny, a poza tym też jest bardzo wnikliwym obserwatorem i może mi przekazać różne rzeczy, których ja jeszcze nie znam. A poza tym mi się podobał. Poznałam tego Andrzeja, uwierzyłam w niego, zakochałam się w nim i nie zamieniłabym go na nikogo innego” – mówiła po latach w programie „Notacje” w telewizyjnej Jedynce.

Iga Cembrzyńska wystąpiła w kilkunastu filmach Andrzeja Kondratiuka, m.in. w „Hydrozagadce”, „Jak to się robi” i „Pełni”. Ogromne uznanie i nagrodę Złoty Ekran przyniosła jej rola Starej w „Gwiezdnym pyle”. W 1979 r. para przyjechała do Gzowa koło Pułtuska, które odtąd stało się ich miejscem na ziemi. Tam powstały m.in. filmy „Cztery pory roku”, „Wrzeciono czasu” oraz „Słoneczny zegar”. Do tego ostatniego – tak samo jak do „Mlecznej drogi” – Cembrzyńska skomponowała muzykę.

Razem z mężem dzieliła wiele filmowych marzeń, na drodze do realizacji których stanęły jednak problemy zdrowotne reżysera. W 2005 r. Kondratiuk przeszedł pierwszy udar, a niedługo potem drugi. W kolejnych latach lekarze zdiagnozowali u niego raka węzłów chłonnych. Gdy stan zdrowia reżysera znacząco się pogorszył, małżonkowie opuścili Gzowo. Ostatni rok życia Andrzej spędził w okolicach Warszawy w domu swojego brata, reżysera Janusza Kondratiuka. Aktorka do końca wspierała ukochanego męża w walce o zdrowie, podkreślając, że nie wyobraża sobie życia bez niego. Andrzej Kondratiuk zmarł 22 czerwca 2016 r.

„Trudno opowiadać o czymś, co było, a już go nie ma. Ja jestem tzw. wrażliwcem, ale też chodzę po ziemi normalnie i tę ziemię kocham i to miejsce kocham, gdzie jestem. I tak kochałam swojego męża. Mój mąż był dla mnie wszystkim – mówię o Andrzeju Kondratiuku. Stworzyliśmy filmy wspólne, wspólne te filmy pokazywaliśmy za własne pieniądze. Jak nam potem ofiarowywano jakieś pieniądze od naszego ministerstwa kultury to byliśmy szczęśliwi i wkładaliśmy w następny film. Ale nie robiliśmy tego filmu jednego, drugiego czy trzeciego czy czwartego dlatego. Po prostu bardzo to kochaliśmy. Andrzej był zawodowcem absolutnym, czyli prawie od dziecka. Natomiast ja byłam aktorką i musiałam się wcielać w te swoje postacie, które Andrzej napisał razem ze mną” – wspominała w 2018 r. podczas konferencji prasowej Energa Camerimage.

Właśnie w konkursie filmów polskich tego festiwalu o Złotą Żabę walczył film jej szwagra Janusza Kondratiuka „Jak pies z kotem”, poświęcony skomplikowanej relacji obu braci. Istotną rolę pełnią w nim wybranki reżyserów – Iga oraz żona Janusza Beata. „Na samym początku Januszek bardzo chciał, żebym zagrała w tym filmie, ale ja, długo zastanawiając się nad własnym życiem, doszłam do wniosku, że nie chcę zagrać gorzej niż grałam kiedyś, że przyszedł taki czas, kiedy ja jestem już starszą panią. Mam tego świadomość. Wcale tego nie kocham, ale muszę to znosić. W związku z tym nie chciałam zagrać. A ponieważ znam polskie aktorki i wiem, że jest dużo wspaniałych polskich aktorek, a m.in. ta osoba, która siedzi obok mnie (Bożena Stachura – PAP) i ta druga obok, która mnie gra (Aleksandra Konieczna – PAP) to niech tak będzie, to jest dobrze” – powiedziała Iga Cembrzyńska na konferencji prasowej.

Pytana w jednym z programów telewizyjnych czy wciąż ma jakieś marzenia, bez wahania przyznała, że tak, ale nie snuje planów. „Życie tak się dziwnie fajnie toczy zawsze u każdego z nas, że nagle coś wynika z czegoś, a przedtem nigdy pan o tym nie myślał. Każdy ma ten swój świat i ten świat jest inny od innych. Bo są też ludzie, którzy są tylko po to, żeby jedni po to, żeby pić inni tylko po to, żeby zarabiać pieniądze i wydawać je na jakieś tam luksusy. Te luksusy są bez sensu, bo żyje się krótko. Co ci z tych luksusów, jeżeli nagle zaczynasz chorować?” – zwróciła uwagę w TVP1.

Popis umiejętności aktorskich Igi Cembrzyńskiej na poniższym filmie.

Nie przegap