Lech Poznań - Radomiak Radom 5:1 (3:1)
Bramki: Rodríguez 2, Walemark 2, Sayyadmanesh – Luiz.
Lech Poznań: Lis – Gurgul, Mońka, Skrzypczak, Joel Pereira (81. Gumny) – Sayyadmanesh (70. Haakans), Rodríguez, Murawski, Walemark (70. Bengtsson) – Jagiełło (62. Palma), Ishak (62. Agnero).
Radomiak Radom: Majchrowicz – Ouattara, Szcześniak, Koperski, Grzesik – Baró (46. R. Wolski), Donis (74. Alves), Luquinhas (46. Camara) – Nunnely, Luiz (73. Goure), Afonso (67. Manu).
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork)
Widzów: 19 478.
Już pierwsza akcja meczu przyniosła Radomianom prowadzenie. Stratę piłki na Rafale Murawskim wymusił Romario Baro. Zawodnik, który zastąpił w wyjściowym składzie narzekającego na uraz Rafała Wolskiego, podał futbolówkę do Guilherme Luiza, a ten w 15. sekundzie z bliskiej odległości wpakował piłkę do bramki Lecha.
To tylko rozjuszyło gospodarzy, którzy w 9. minucie prowadzili 2:1, a gdyby wykorzystali wszystkie stuprocentowe okazje, to powinno być 4:1! Obrona Zielonych nie istniała. Zawodnicy zupełnie nie naradzili sobie na grząskim boisku, przy nieustannie padającym deszczu.
W 3. minucie wyrównał Pablo Rodriguez. Po jego uderzeniu zza pola karnego piłka jeszcze otarła się od Kryspina Szcześniaka i myląc Filipa Majchrowicza, wpadła do siatki. Chwilę później Zie Ouattara zatrzymał zmierzająca do bramki piłkę po uderzeniu Mikaela Ishaka, a w następnej akcji Szwed nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Majchrowiczem. W końcu w 9. minucie Patrik Walemark wykorzystał nieskuteczną interwencje Majchrowicza i umieścił futbolówkę w pustej bramce.
Dopiero od tego momentu ofensywna postawa Kolejorza, nieco zmalała chociaż to wciąż podopieczni trenera Nielsa Frederiksena zepchnęli rywali do defensywy. Ponadto po kwadransie, uważać na ostre wejścia musieli Che Nunnely i Luquinhas, którzy otrzymali od Jarosława Przybyła, po żółtej kartce.
Gospodarze przyspieszyli w 20. minucie. Do prostopadłej piłki wyszedł Walemark i z ostrego kąta strzelił obok Majchrowicza, ale zmierzającą do bramki piłkę z linii wybił Szcześniak.
Dopiero po dwóch kwadransach goście zdołali przeprowadzić ofensywna akcję. W pole karne wpadł Ronaldo Lumungo, który przełożył na zwód dwóch zawodników Lecha, ale jego strzał został zablokowany. Zaledwie 60. sekund później clenie uderzył Che Nunnely, ale piłkę na róg sparował Mateusz Lis.
W 41. minucie Ishak wyłożył piłkę Allahyarowi Sayyadmaneshowi, a ten bez problemów umieścił ją w pustej bramce. Dwie minuty później Jan GRzesik pozwolił na dośrodkowanie piłki z prawej strony Joelowi Pereirze, a Ishak trafił w słupek!
W przerwie trener Rafał Grzyb dokonał dwóch zmian. Obie miały wzmocnić środek pola, który niewątpliwie w 1. połowie zdominowali Lechici. Na murawie pojawili się: Rafał Wolski oraz Ibrahima Camara. Właśnie ten pierwszy oddał w 48. minucie celny strzał, po efektownej zespołowej akcji. W odpowiedzi z dystansu strzelił Ishak, ale Majchrowicz chwycił piłkę.
W 51. minucie defensywa Radomiaka rozeszła się pozwalając wbiec w pole karne i oddać strzał Walemarkowi. Pierwszy z nich został zablokowany, ale dobitka była już skuteczna. Później Lisa próbował zaskoczyć Christos Donis, ale golkiper wykazał się koncentracją i refleksem. W 67. minucie dwójkową akcję Walemarki - Rodriquez, na gola zamienił ten drugi i Kolejorz wygrywał już 5:1.
Ostatnie minuty jednostronnego meczu, to pełna kontrola gry ze strony Poznanian, którzy co chwila wymieniali pomiędzy sobą, po kilkanaście podań, a rywale tylko przyglądali się temu.
Ostatecznie Lech w niezwykle otwartym i z wieloma wolnymi przestrzeniami pojedynku rozbił Radomiaka, pokazując że Zielonym jeszcze dużo brakuje do tego, żeby z mistrzem Polski podejmować taką grę.