Mężczyzna po ciężkim wypadku motocyklowym został przetransportowany śmigłowcem Lotnicze Pogotowie Ratunkowe z Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Płocku do Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego Sp. z o.o. w Radomiu. Jeszcze przed jego przylotem zespół kardiochirurgiczny rozpoczął przygotowania do pilnej operacji, aby operacja rozpoczęła się natychmiast po przyjęciu pacjenta.
U 36-latka rozpoznano pęknięcie aorty - jeden z najcięższych urazów, stanowiący bezpośrednie zagrożenie zdrowia i życia. Konieczna była natychmiastowa operacja ze względu na rozległe obrażenia. Każda kolejna minuta zmniejszała szanse na jego uratowanie. Zabieg przeprowadził lek. Paweł Cholewiński - Dyrektor ds. Lecznictwa, w asyście Kierownika Oddziału Kardiochirurgii – lek. Kamila Karpety wraz z zespołem operacyjnym. W trakcie operacji wykonano zabieg naprawy aorty i pnia ramienno-głowowego z wszczepieniem protezy naczyniowej. Przeprowadzenie tak rozległego zabiegu wymagało skoordynowanej współpracy całego zespołu. Po operacji 36-latek pozostawał pod stałym nadzorem zespołu lekarzy oraz pielęgniarek Oddziału Kardiochirurgii, którzy czuwali nad dalszym przebiegiem leczenia i powrotem do zdrowia.
– Pęknięcie aorty to jeden z najcięższych urazów, z jakimi możemy mieć do czynienia. W takich przypadkach liczy się każda minuta. Operacja była rozległa i wymagała precyzyjnego odtworzenia ciągłości uszkodzonych naczyń. Dzięki szybkiemu transportowi, sprawnej organizacji oraz gotowości całego zespołu mogliśmy rozpocząć zabieg bez zwłoki i uratować życie pacjenta. To rezultat wiedzy, doświadczenia i współpracy wszystkich osób zaangażowanych w jego leczenie – mówi lek. Paweł Cholewiński, Dyrektor ds. Lecznictwa i kardiochirurg, który operował pacjenta.
Stan 36-latka jest na tyle dobry, że w najbliższych dniach opuści szpital.
– Trudno opisać wdzięczność, jaką czuję wobec osób, które uratowały mi życie. Dziękuję lekarzowi, który mnie operował, oraz całemu zespołowi za profesjonalizm, zaangażowanie i opiekę, jaką otrzymywałem każdego dnia. Wkrótce wrócę do domu, do swojej rodziny, i wiem, komu to zawdzięczam – powiedział pacjent.