Środa 27 maja
Jana, Juliusza, Radowita

Świetne tempo i wielki pech Radomianina Aleksandra Ruty na Vallelundze

17-letni Aleksander Ruta walczył o podium podczas wyścigów drugiej rundy międzynarodowych mistrzostw Włoch Formuły 4, ale nie ukończył dwóch z trzech wyścigów na torze Vallelunga po rażących błędach rywali.

Aleksander Ruta z ekipą ekipy Van Amersfoort Racing

autor: archiwum zespołu

Młody podopieczny holenderskiej ekipy Van Amersfoort Racing rozpoczął weekend na przedmieściach Rzymu od wywalczenia świetnego, szóstego miejsca w kwalifikacjach w stawce 45 kierowców z całego świata. Po starcie pierwszego wyścigu Radomianin na pierwszym okrążeniu przebił się na drugą pozycję i liczył na walkę o podium.

Niestety, uderzenie przez rywala przebiło tylną oponę w bolidzie Ruty, zmuszając go do nieplanowego pit stopu i pozbawiając szansy na finisz na wysokiej lokacie. Choć wrócił na tor na 28. lokacie, 17-latek był w stanie przebić się na 16. miejsce.

Drugi wyścig zakończył się dla Polaka tuż po starcie, po agresywnym wypchnięciu na pobocze przez rywala już na pierwszych metrach. Mimo ogromnego pecha wynik Ruty z pierwszego wyścigu zapewnił mu awans do finału, w którym startowało 36 najszybszych kierowców.

Ruszając z 32. pozycji Polak widowiskowo przebił się na 20. miejsce, pokazując nie tylko świetne tempo, ale także odważną walkę. Taki awans jest jeszcze bardziej imponujący z uwagi na długi okres neutralizacji wyścigu przez samochód bezpieczeństwa.

Trzecia z siedmiu rund włoskiej Formuły 4 odbędzie się za miesiąc na legendarnym torze Monza. 

- Mieliśmy w ten weekend świetne tempo i byliśmy bardzo dobrze przygotowani do walki o wysokie pozycje, ale praktycznie całą rundę zepsuły nam błędy rywali - mówi Aleksander Ruta. - W pierwszym wyścigu byłem przynajmniej w stanie wrócić na tor i po fajnej walce przebić się z 28. na 16. miejsce, ale to nie są pozycje na których chcemy i powinniśmy być. Na Vallelundze mieliśmy szansę na walkę o podium, dlatego z jednej strony to weekend do zapomnienia, ale z drugiej pokazaliśmy potencjał, a to bardzo budujące przed kolejnymi wyścigami. Wielkie podziękowania dla zespołu, który nie poddał się ani na chwilę.

- Olek pokazał w ten weekend potencjał, aby walczyć o podium, czego potwierdzeniem było nie tylko jego tempo podczas kwalifikacji, ale także podczas wyścigów - dodaje trener kierowcy, Jakub Wysocki. - Niestety, dwukrotnie z rywalizacji eliminowały nas w ten weekend błędy rywali, które nie powinny mieć miejsca na tym poziomie. Jesteśmy oczywiście źli, bo Olek wykonał świetną pracę, ale to już za nami. Skupiamy się na Monzy i jesteśmy przekonani, że przed nami jeszcze wiele udanych wyścigów - podsumował Wysocki.

Galeria zdjęć

Nie przegap