Czwartek 29 października
Euzebii, Wiloletty, Narcyza

Radomiak odpadł z STS Pucharu Polski! Wstydliwa porażka z II-ligową Avią Świdnik [WIDEO]

cir 2026-10-29 15:10:00

W meczu 1/16 finału STS Pucharu Polski Radomiak przegrał z drugoligową Avią w Świdniku. Zieloni prowadzili jedną bramką i mieli okazje na podwyższenie prowadzenia. Zmarnowali jednak swe szanse, padli ofiarą VAR i musieli grać dogrywkę, w której ponownie fatalnie pudłowali, a Avia wymierzyła zabójczy cios.  
 

Avia Świdnik - Radomiak 2:1 (1:1; 1:0)

Bramki: Aftyka (90+5.), Wełniak (114.) - Tapsoba (25.) 

Avia: Jakubowski - Kołodziejski (46. Kumorek), Zbozień, Orzechowski, Pigiel, Kamiński, Uliczny (73. Kryeziu), Assungao, Falbierski (73. Aftyka), Remeniuk, Pisarek (73. Wełniak).

Radomiak: Gradecki - Szcześniak (59. Kingue), Koperski, Dieguez (Ż. 90+10. Donis), Grzesik, Baro (71. Luquinhas), Karasek (Ż.), Conrado, Nunnely (59. Manu), Balde (59. Lumungo) , Tapsoba (76. Goure).

II-ligowcy wyszli na Radomiaka odważnie, starają się grać wysokim pressingiem. Mimo to Zieloni konsekwentnie budowali akcje od swej bramki, co nie zawsze się udawało. W 13 minucie to się zemściła - do bramki Gradeckiego trafił Remeniuk. Na szczęście dla Zielonych Ukrainiec w był wcześniej na spalonym i sędzia anulował gola.    

Radomiak był najgroźniejszy po rzutach rożnych. Najpierw po jednym z nich, Koperski uderzył głową wyraźnie obok słupka, ale w 25 minucie po kolejnym rozegraniu rogu podopieczni Johna Carvera objęli prowadzenie. Z narożnika dośrodkował Balde, w okolicach bliższego narożnika pola bramowego najwyżej wyskoczył Tapsoba i główką skierowaną w kierunku dalszego słupka pokonał Jakubowskiego. Akcja bramkowa na wideo poniżej  

Po stronie Avii najbardziej niebezpieczny był Remeniuk. Najlepszą okazje miał w 33 minucie gdy zdecydował się na uderzenie z półwoleja, zza pola karnego trafiając nad interweniującym Gradeckim w poprzeczkę. W kolejnej akcji, Radomianie aż trzy razy blokowali strzały z bliska zawodników Avii - to była druga najlepsze okazja gospodarzy w pierwszej połowie.  

Także po przerwie pierwszy zna do ataku dał Ukrainiec. Kolejny jego strzał z ponad 16 metrów trafił w boczną siatkę. Niedługo potem zagapił się Conrado i Assungao stanął twarzą twarz z Gradecki, huknął mocno, lecz wprost w bramkarza. 

W odpowiedzi Radomiak także dwukrotnie zagroził rywalom. Najpierw Baro a następnie Tapsoba uderzali celnie i oba te strzały rykoszetowały, a Jakubowski mimo to skutecznie interweniował.

W 56 minucie kontuzji kolana doznał Szcześniak. Trzeba było znosić go z boiska na noszach.

Minuta 67. przyniosła niespodziewaną szansę. Gospodarze otrzymali bowiem rzut rożny za zbyt długie wznawianie gry przez bramkarza Gradeckiego. Po jego wykonaniu bliski trafienia był Pisarek. Mylił się minimalnie, dzięki czemu niefrasobliwe zachowanie golkipera Zielonych zakończyło się bez poważnych konsekwencji.  

Blisko wyrównania w 73 minucie był Zbozień, ale dobre dośrodkowanie zamienił na minimalnie niecelny strzał z pierwszej piłki. Zaraz po drugiej stronie placu gry Radomiak miał dwie świetne okazje. Najpierw Manu, przechwycił piłkę po błędzie Figla, ale trafił w poprzeczkę. Zaraz aluminium obił także Goure, który uderzał głową.

Tuż przed końcem regulaminowego czasu gry z boiska sędzia Krumplewski słusznie uznał symulkę Figla w polu karnym, ale interweniował VAR i mieliśmy rzut karny. Kontrowersyjna decyzja, bo powtórki nie potwierdziły faulu a wyraźnie podciągnięcie nóg przez Figla. Na zegarze była 95 minuta gdy na bramkę zamienił go Aftyka. 

Doliczonych zostało 9 minut.

Groźnie było gdy Assungao przedryblował dwóch zawodników i oddał strzał, ale wprost w Gradeckiego. Radomiak już niczym poważnym nie zagroził gospodarzom i trzeba było rozegrać dogrywkę 

Na początku dogrywki Remeniuk zdeptał Grzesiak, ale bez kartkowych konsekwencji. 

Dobrą akcję napędził Lumungo, który ograł Zbozienia, lecz jego podanie do Goure wybili obrońcy. Strzelał też Luquinhas, ale nad poprzeczką.

W 110 minucie Radomiak miał świetną okazję. Po akcji Grzesika i Manu piłka trafiła do Lumungo, stojącego ledwie 2 metry przed pustą bramką, jednak ten spudłował fatalnie.

Chwilę później Kalinowski dostał dobre podanie w polu karnym Zielonych, ale jego uderzenie zdążył zablokować Kingue. 

W 114 minucie Avia objęła prowadzenie. Dośrodkowanie z rzutu wolnego bitego z pod linii bocznej, z bliska na gola zamienił pozostawiony bez krycia w polu bramkowym Wełniak.  

Jeszcze w doliczonym czasie dogrywki po dograniu Manu głową do remisu mógł doprowadzić Goure, ale ostatecznie bytylko rzut różny, po wykonaniu którego sędzia zakończył mecz. 

--

Radomiak jest kolejną (i kolejny raz) ofiarą lekceważenia rywala z niższej ligi: zostawianie najlepszych zawodników w domu (Wolski i Alves w ogóle nie przyjechali do Świdnika), wystawianie eksperymentalnego składu, ustawianie zawodników nie na swoich pozycjach (Koperski), trzymanie na ławce piłkarzy pierwszej 11-nastki. Ile razy już to grano?!

Nie lepiej wyjść pierwszym garniturem, zrobić swoje i wtedy wprowadzać z ławki zawodników walczących o pierwszy skład w lidze? Bo mówienie, że nawet rezerwowi powinni sobie poradzić z II-, czy III-ligowcami od lat w przypadku Radomiaka (i nie tylko) się nie potwierdza.       

Jeśli pucharu nie traktuje się poważnie, to nie ma co rozpaczać, że się z niego odpada z teoretycznie słabszymi. Tylko, niestety wstyd pozostaje. 

 

Nie przegap