Piast Gliwice - Radomiak Radom 3:1 (1:0)
Bramki: Felix (7.), Twumasi (63.), Sanca (89.) - Wolski (61.)
Piast: Szymański - Fikaj (80. Borowski), Drapiński, Czerwiński (Ż.), Twumasi (Ż.), Dziczek, Tomasiewicz, Felix (72. Sanca), Vallejo, Lokilo (Ż. 66. Leśmniak), Barkovskiy.
Radomiak: Majchrowicz - Quattara (Ż.), Kingue (Ż.), Dieguez, Wilson-Esbrand (46. Grzesik), Kaput (46. Lopes), Wolski (78. Baro), Donis, Luquinhas (Z.), Balde (58. Somuah), Maurides (74. Tapspba).
Sędzia: Bartosz Frankowski.
Przed pierwszym gwizdkiem niespodzianka - w składzie wyjściowym Radomiaka nie ma Grzesika, który pozostał na ławce rezerwowych i przyczyną nie jest żaden uraz.
Sam początek meczu bardzo źle ułożył się dla Radomiaka. Defensywa zdrzemnęła się zupełnie przy kilkudziesięciometrowym podaniu Czerwińskiego. Piłka trafiła do Lokilo, który wyprzedził źle ustawionego Wilsona-Esbranda i wbiegł z piłką w pole karne. Zatrzymał się czym zmylił próbującego interweniować Kingue i podał do Felixa. Ten z bliska bez problemów pokonał Filipowicza i rozpaczliwie wracającego... Kingue, który jako jedyny próbował ratować sytuację. Gdzie była reszta obrony?
W pierwszych 25 minutach, Radomiak był bardzo rozrzucony na boisku. Zawodnicy Piasta mieli dużo miejsca na rozgrywanie piłki. Tylko cudem, Majchrowicz nie ponownie nie wyjmował piłki z siatki, świetnie sytuacje zmarnowali Lokilo (złe przyjęcie) i Barkovskiy (trafił głową obok słupka). Raz Radomian uratował Majchrowicz, który obronił sytuacyjny strzał Barkovskiyego. W drugą stronę nie było żadnego zagrożenia, bo nie można za takie traktować uderzenia głową Mauridesa po dośrodkowaniu Wolskiego - to była bardzo niecelna próba i ale pierwszy strzał gości w 28 minucie.
Kolejne minuty nie przyniosły zmiany obrazu gry. Podopieczni Kiko Ramireza nie potrafili zawiązać choćby jednej składniejszej akcji. Często razili zaś dziwną nieporadnością, tracąc piłkę nawet gdy podawali piłkę na metr czy dwa. Piast zagroził ponownie w 38 minucie, gdy zza pola karnego huknął Tomasiewicz, Majchrowicz wybił strzał zmierzający pod poprzeczkę. Kilka minut później Barkovski dostał piłkę w polu karnym i miał przed sobą tylko bramkarza, ale na szczęście dla podopiecznych Kiko Ramireza, pogubił po tym jak źle przyjął piłkę.
Podsumowując pierwszą połowę, żeby nie znęcać się nad piłkarzami Radomiaka, napiszemy tylko, że było to najsłabsze 45 minut Zielonych w tym sezonie. Piast zupełnie zdominował gości.
Na drugą połowę Kiko Ramirez zaordynował dwie zmiany za Wilsona-Esbranda wszedł Grzesik, za Kaputa - Lopes. I chyba słusznie bo Radomiak wyszedł na defensywny Piast, wystraszony, z dwoma defensywnymi pomocnikami - Kaputem i Donisem na czym ucierpiała gra ofensywna.
Od razu było widać efekt. W dobrej sytuacji znalazł się Grzesik. Trójkowa akcja Luquinhas, Wolski (podanie piętką), Grzesik została jednak zablokowana.
W 51 minucie VAR wyczarował karnego dla Piasta. Kingue wybił dośrodkowanie w pole karne głową, a swoją głową w jego ramię trafił Drapiński. Taka była sekwencja zdarzeń. Drapiński nie miał szans dojść do piłki, a sędziowie dali się oszukać. Na szczęście dla Zielonych bardzo dobrze interweniował Majchrowicz, który obronił jedenastkę bitą przez Barkovskiyego.
Pierwszą ładną kontrę w meczu wyprowadzi Radomiak w 55 minucie. Balde zagrał do Lopesa, ale jego strzał był niecelny. W odpowiedzi w jednej akcji dwa uderzenia Piasta - Majchrowicz świetnie obroni bomby Lokilo i Vallejo.
W 61 minucie po ziemi dośrodkował Somuah, piłkę przepuścił Grzesik, ta odbiła się od Drapińskiego i trafiła do Wolskiego. Kapitan Radomiaka precyzyjnie przy słupku umieścił piłkę w bramce Szymańskiego.
Niestety dwie minuty później oglądaliśmy gola dla gospodarzy. Rozpędzony Twumasi ograł Dieugeza i Kingue. Trafił pod ręką Majchrowicza przy bliższym słupku.
Po stracie drugiego gola, napór Radomiak, który trwał w pierwszym kwadransie drugiej połowy zelżał, a na boisku zaczął panować chaos. W 74. minucie za Mauridesa wszedł Tapsba. Brazylijczyk, w ogóle nie był dobrze obsługiwany przez kolegów w tym meczu. Zdecydowanie za mało było do niego podań. Najlepiej grający głową w Ekstraklasie zawodnik pozostał zupełnie niewykorzystany.
W dobrej sytuacji w 76. minucie znalazł się Lopes. Dotarło do niego podanie od Grzesika, zwiódł obrońców, ale uderzył minimalnie niecelnie.
Na 3:1 mógł w 81 minucie podwyższyć Barkovskiy. Z piątego metra nie trafił głową po dośrodkowaniu Leśniaka. W odpowiedzi dobra kontra Zielonych. Lopes wyprzedził rywali, dograł do Somuaha, który podał w pole karne do Tapsoby, ale ten pod presją obrońcy wyprzedził go, lecz nie trafił w piłkę. Kolejne pięć minut to ewidentna przewaga Radomiaka, ale choć zepchnął Piasta w jego pole karne, to nie wykreował akcji bramkowych.
Fatalny błąd w 89. minucie popełnił Quatara. Jak zwykle nonszalancki stracił piłkę na przedpolu na rzecz Sanci. napastnik Piasta uderzył mocno i Majchrowicz był bez szans.
W doliczonym czasie oglądaliśmy kolejną kanonadę na bramkę Majchrowicza, który znów musiał się uwijać, by znów nie wyciągać piki z siatki. I Radomiak miał swoją sytuację sam na sam Tapsba, ale nie poradził sobie z Szymańskim.
Zasłużone zwycięstwo Piasta. Taktycznie bardzo zły mecz Radomiaka. Nietrafione wyjściowe zestawienie. Zmiany po przerwie, poprawiły sytuację tylko na kwadrans. Trener Kiko Ramirez zbytnio przestraszył się gospodarzy, zamiast wyjść i grać swoje na zespół Daniela Myśliwca. Zieloni mają siłę w ofensywie, której sami w tym meczu się pozbawili.