PIERROT Czarni Radom - Sparta Grodzisk Mazowiecki 2:3 (27:29, 22:25, 30:28, 25:13, 8:15)
Podopieczni Krzysztofa Michalskiego przegrywali wcześniej (23 marca) i równie niespodziewanie SMS PZPS Spała. Tabela pokazała, że wygrane za 3 punkty z tym outsiderami dałaby Radomianom miejsce play-off i nie zaszkodziłaby im spodziewana porażka ostatniej soboty ze Stalą w Nysie.
W zasadzie jednak te dwie pierwsze porażki zdecydowały, że szans na pierwszą ósemkę Czarni nie mieli już przed meczem ze Spartą. Nie tego jednak spodziewali się kibice, którzy mimo to przyszli na mecz w środowy wieczór. Dwie pierwsze partie padły bowiem łupem gości. Na pocieszenie pozostawał fakt, że - zwłaszcza w pierwszym secie gra była wyrównana i emocjonująca do końca.
W trzeciej odsłonie znów końcówka była ekscytująca ale zwycięska dla gospodarzy, a gdy w czwartej części rozbili przyjezdnych aż do 13, wydawało się że w tie-breaku pójdą z ciosem. Nic z tego - to tym razem Sparta była wyraźnie górą.
Czarni są obecnie na 10 miejscu, ale może ich jeszcze przeskoczyć Lechia Tomaszów Mazowiecki, która zagra jeszcze w Bielsku-Białej z BBTS.
Podopieczni Krzysztofa Michalskiego zakończyli pierwszy, eksperymentalny sezon, po zmianach własnościowych i budowaniu naprędce składu. Warto z niego wyciągnąć wnioski przy budowaniu zespołu na następne rozgrywki PLS 1. Ligi, bo minione miesiące pokazały, że tak naprawdę niewiele trzeba, aby być w jej czołówce.