Poniedziałek 25 maja
Grzegorza, Magdy, Marii Magdaleny

Spór mieszkańców z drogowcami o przebieg drogi

Muszą na własny koszt rozebrać i przesunąć ogrodzenia - mieszkańcy ulicy Wolanowskiej w Radomiu protestują przeciwko decyzjom wydawanym przez miejskich drogowców. Spór dotyczy posesji wzdłuż ulicy, która w przyszłości ma być przebudowana.

Ulica Wolanowska. Foto: Google Street View

Urzędnicy zarzucają mieszkańcom nielegalne zajęcie pasa drogowego wzdłuż ulicy Wolanowskiej i nakazują rozbiórkę stojących tam ogrodzeń. Właściciele nieruchomości uważają, że tereny te są ich własnością, dlatego założyli komitet protestacyjny. - Nigdy na żadnym spotkaniu nie udowodnili nam, nie przedstawili nam faktów, w postaci map lub jakichkolwiek innych procedur prawnych, że my ten teren zajęliśmy. My pokazujemy im mapy, które są sprzed 30 lat, że granice działek były tak, jak w tej chwili te płoty stoją, jak stoi mój płot, który jest 200 metrów dalej i do tej pory go nie usunąłem - tumaczył reporterce TVP3 Warszawa Sylwester Wójcik, jeden z mieszkańców.

Na półkilometrowym odcinku ulicy do rozebrania jest 13 ogrodzeń. Miejski Zarząd Dróg i Komunikacji tłumaczy, że problem to wynik zaniedbań poprzedniego ustroju. Ulica Wolanowska wykazała go, bo jest szykowana do remontu. - Tereny, na których znajdują się te ogrodzenia, to są tak naprawdę działki Skarbu Państwa. One zostały decyzją wojewody właśnie na Skarb Państwa przekazane, zatem mieszkańcy muszą rozebrać te ogrodzenia - powiedział z kolei Dawid Puton, rzecznik Miejskiego Zarządu Dróg i Komunikacji.

Sprawa budzi kontrowersje, bo o tym, że część nieruchomości znajduje się w pasie drogowym mieszkańcy dowiedzieli się po 30 latach. - Ten teren nigdy nie był we władaniu Skarbu Państwa, bo te działki były ogrodzone do rowu odwadniającego, czyli jak mógł być Skarb Państwa w użytkowaniu ziemi, którą moja rodzina miała ogrodzoną - mówił Tomasz Kozłowski, kolejny mieszkaniec z ul. Wolanowskiej. - To stoi tak jak u mnie 45 lat, w dobrej wierze jest 20 lat zasiedzenia, nikt się nie czepiał - dodał Piotr Bieniek. - Największą pretensję mamy do sposobu załatwienia tematu - nacisk, groźba, nacisk, groźba - dodał z kolei Marian Mordka.

Mieszkańcy otrzymali już wezwania do rozbiórki ogrodzeń pod groźbą kar finansowych, zapowiadają, że skierują sprawę na drogę sądową.

Nie przegap