Środa 10 czerwca
Bogumiła, Małgorzaty, Edgara

Pan Krzysztof z Radomia ma drugie życie. Wszystko dzięki przypadkowym ludziom nad zalewem na Borkach

cir 2026-05-27 12:12:00

Szybka reakcja przypadkowych przechodniów i natychmiastowe rozpoczęcie resuscytacji krążeniowo-oddechowej uratowały życie 59-letniemu panu Krzysztofowi, który podczas jazdy na rolkach doznał nagłego zatrzymania krążenia. Po ponad dwóch tygodniach leczenia i opieki specjalistów zakończył hospitalizację w Radomskim Szpitalu Specjalistycznym. Dziś z ogromnym wzruszeniem mówi o ludziach, dzięki którym otrzymał drugą szansę. - Gdyby nie oni, dzisiaj byśmy nie rozmawiali - mówi mężczyzna.

Pan Krzysztof przeszedł leczenie w RSS

autor: RSS/archiwum prywatne

Jeszcze kilka tygodni temu pan Krzysztof, 59-letni mieszkaniec Radomia, robił to, co lubi najbardziej - aktywnie spędzał czas na rolkach. Sport to ważna część jego życia. Ma na swoim koncie osiem maratonów rolkowych - sześć w Gdańsku i dwa w Rucianem-Nidzie.

Tego dnia wybrał trasę wokół zalewu na Borkach. Nic nie zapowiadało tragedii. Nagle pan Krzysztof upadł. Doszło do NZK – Nagłego Zatrzymania Krążenia. W takich sytuacjach liczy się każda sekunda. Serce przestaje pracować, a bez szybkiej reakcji szanse na przeżycie gwałtownie maleją. Na szczęście w pobliżu znaleźli się ludzie, którzy nie pozostali obojętni.

- Pamiętam, że jechałem na rolkach szybkościowych, takich, na których można osiągnąć prędkość nawet około 25 km/h. Nagle miałem wrażenie, jakbym zobaczył dwa światła jadące prosto na mnie. Potem pamiętam już tylko, że obróciło mnie na plecy i zobaczyłem nad sobą swoje nogi z rolkami - tam, gdzie powinna być głowa - opowiada ze łzami w oczach pan Krzysztof.

- Młody chłopak razem z pielęgniarką reanimowali mnie przez około 15 minut. Później przyjechała karetka. Jak mi opowiadano, trzykrotnie użyto defibrylatora, a następnie trafiłem do szpitala. Tego jednak już nie pamiętam - o wszystkim opowiedziała mi później żona.

Podczas rozmowy z panem Krzysztofem trudno było nie zauważyć wzruszenia. Pojawiły się łzy, ogromna wdzięczność i świadomość, że otrzymał drugą szansę. To właśnie szybka reakcja przypadkowych osób uratowała mu życie.

- Jestem ogromnie wdzięczny wszystkim osobom, które mi pomogły. Bardzo chciałbym im podziękować, bo gdyby nie oni, dzisiaj byśmy nie rozmawiali - mówi wzruszony pan Krzysztof. - Zyskałem drugie życie. Wróciłem z tamtego świata.

Po przewiezieniu do Radomskiego Szpitala Specjalistycznego pan Krzysztof najpierw trafił na Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii, gdzie walka o jego zdrowie trwała dalej. Następnie był leczony na Klinicznym Oddziale Kardiologii. Po ponad dwóch tygodniach leczenia i opieki specjalistów opuścił szpital. 

- W przypadku nagłego zatrzymania krążenia kluczowe znaczenie ma czas i moment rozpoczęcia resuscytacji krążeniowo-oddechowej. W tej sytuacji możemy mówić o szczęściu w nieszczęściu, ponieważ do zatrzymania krążenia doszło w miejscu, gdzie przebywało wiele osób. Znaleźli się ludzie, którzy natychmiast ruszyli z pomocą, rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową i prowadzili ją bardzo skutecznie aż do przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego, który przejął dalsze działania i przetransportował pacjenta na Szpitalny Oddział Ratunkowy naszego szpitala - mówi lek. Adam Prażmowski, specjalista anestezjologii i intensywnej terapii w Radomskim Szpitalu Specjalistycznym.

Jak dodaje: - Na SOR-ze wykonano pełną diagnostykę, a następnie pacjent został przyjęty na Oddział Intensywnej Terapii, gdzie prowadziliśmy leczenie zespołu poresuscytacyjnego. Wyniki przeprowadzonych badań nie wykazały żadnych odchyleń od normy, co pokazuje, że czynności podjęte bezpośrednio po zatrzymaniu krążenia zostały wykonane bardzo dobrze. To właśnie osoby, które natychmiast rozpoczęły pomoc, uratowały panu Krzysztofowi życie.

Historia mężczyzny pokazuje, że pierwsza pomoc przedmedyczna naprawdę ratuje życie. To dzięki szybkiej reakcji osób znajdujących się w pobliżu mógł wrócić do domu, rodziny i swoich pasji. 

- Udzielenie pierwszej pomocy człowiekowi ma bardzo duże znaczenie. To przede wszystkim danie pacjentowi szansy i rozpoczęcie tzw. łańcucha przeżycia, czyli działań, dzięki którym dana osoba ma możliwość dotrzeć do szpitala i otrzymać dalszą pomoc. Dlatego zachęcam wszystkich, aby w sytuacjach zagrożenia nie bać się podejmować działań. Podejdźmy do człowieka, który leży, sprawdźmy, czy ma tętno, czy oddycha, bo od naszych działań może zależeć jego życie i przyszłość. - mówi lek. Paweł Świgoń, kierownik Klinicznego Oddziału Kardiologii Radomskiego Szpitala Specjalistycznego. - Uważam, że mimo obaw i lęku ludzie zdecydowanie częściej pomagają, niż pozostają obojętni.

Warto pamiętać o podstawowych zasadach postępowania: zabezpieczyć miejsce zdarzenia, sprawdzić przytomność i oddech poszkodowanego oraz wezwać pomoc pod numerem 112 lub 999. Jeśli osoba nie oddycha lub oddycha nieprawidłowo, należy jak najszybciej rozpocząć resuscytację krążeniowo-oddechową i kontynuować ją do czasu przyjazdu służb ratunkowych lub odzyskania oznak życia przez poszkodowanego. Każda minuta ma znaczenie, a podjęcie działania jest zawsze lepsze niż bezczynność.

O tym, jak udzielić prawidłowo pierwszej pomocy opowiada Radosław Oko, pielęgniarz koordynujący Szpitalny Oddział Ratunkowy Radomskiego Szpitala Specjalistycznego tutaj.

W Radomskim Szpitalu Specjalistycznym regularnie prowadzimy szkolenia dla całego personelu medycznego i niemedycznego z zakresu resuscytacji krążeniowo-oddechowej i zasad udzielania pierwszej pomocy, przypominając, że wiedza i odwaga w działaniu mogą uratować czyjeś życie

Komentarze naszych czytelników

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Dodaj komentarz

Nie przegap