Jak podaje GW do tragedii doszło 25 stycznia w mieszkaniu przy ul. Sienkiewicza. Jak relacjonowała Marka o godz. 3 nakarmiła noworodka i położyła go spać. Trzy godziny później zobaczyła, że dziecko nie oddycha. Wezwała pogotowie ratunkowe.
- Ratownicy po wejściu do mieszkania stwierdzili, że panuje w nim bardzo niska temperatura, mówili o szronie na ścianach. Niestety, stwierdzili zgon dziecka – cytuje GW prokurator Cezary Ołtarzewski, szef Prokuratury Rejonowej Radom Wschód.
Prokuratura zleciła sekcję zwłok noworodka.
Więcej w Gazecie Wyborczej.
- Zgodnie z opinią biegłego nie można na jej podstawie określić przyczyny śmierci dziecka. Będą potrzebne dodatkowe badania. Biegły wykluczył tak zwane urazowe przyczyny, to znaczy, że na ciele dziecka nie znaleziono śladów, które mogłyby świadczyć o tym, że dziecko było bite, że się nad nim znęcano - podkreśla prokurator Aneta Góźdź, cytowana przez Echo Dnia.