Drużyna prowadzona przez Tomasza Kaczmarka na inaugurację rozgrywek zdobyła trzy punkty kosztem beniaminka Wieczystej Kraków. Z kolei GKS przegrał z innym beniaminkiem - Wisłą w Krakowie.
Była to dla Katowiczan druga porażka w oficjalnym spotkaniu, bowiem wcześniej popularna "Gieksa" uległa 1:2, na Słowacji - Żylinie.
Dopiero w czwartek 30 lipca podopieczni Rafała Góraka pokazali swoje możliwości i pokonując w rewanżu 3:1 MSK Żylina, uzyskali awans do kolejnej rundy. Zanosiło się na to, że GKS skorzysta z możliwości przełożenia niedzielnej rywalizacji z Zielonymi, ale do tego nie doszło.
- Sam chciałbym grać co trzy dni, tak jak czyni to teraz GKS. Widać z meczu na mecz u nich postępy. Uważam, że to atut - przyznał Tomasz Kaczmarek, który osobiście pojawił się w Katowicach.
Mimo wszystko Zieloni będą chcieli wykorzystać fakt, że to oni wyjdą na murawę świeżsi. Co było widać w transmisji, pod koniec meczu GKS-u w pucharze, wielu zawodników gospodarzy korzystało z pomocy rehabilitantów, narzekając na łapiące ich skurcze mięśniowe.
Radomiak przede wszystkim, by myśleć o triumfie będzie musiał wspiąć się na wyżyny możliwości i zagrać z jeszcze większym zaangażowaniem niż na inaugurację.
- Chcemy pokazać jeszcze większą jakość i przede wszystkim fizyczność. Tylko to może pozwolić nam myśleć o korzystnym rezultacie. - podsumował trener Kaczmarek.
Zieloni w poprzednim sezonie na wyjazdach wygrali tylko dwa spośród 17. meczów i także tę statystykę będą chcieli w tym sezonie poprawić. Czy im się to uda?
Mecz GKS-u z Radomiakiem odbędzie się w niedzielę 2 sierpnia. Pierwszy gwizdek arbitra Patryka Gryckiewicza zabrzmi o godzinie 20:15.