CSO Voluntari 2005 - Moya Radomka Radom 3:1 (25:23, 25:19, 27:29, 25:18.
Pierwszy set miał bardzo wyrównany przebieg, a prowadzenie zmieniało się w nim kilkukrotnie. Raz Rumunki potrafiły odskoczyć na 3 punkty (9:6), by po chwili to Radomianki prowadziły 2 "oczkami" (12:14). Gdy drużyna Piotra Filipowicza objęła prowadzenie 20:19, wydawało się, że ta partia może rozstrzygnąć się na korzyść drużyny z TAURON Ligi. Końcówka należała jednak zdecydowanie do gospodyń, w barwach których wyróżniały się zwłaszcza Nikola Radosova, Georgiana Popa i Nicole van de Vosse, dzięki czemu ekipa CSO Voluntari triumfowała 25:23.
Druga odsłona meczu rozpoczęła się od mocnego akcentu Voluntari. Rumunki bardzo szybko odskoczyły ekipie z południa Mazowsza na 4 punkty (8:4), ale doskonała gra MOYA Radomki, w której świetnie spisywała się zwłaszcza Monika Gałkowska, sprawiła, że Polki zdołały doprowadzić do wyrównania (8:8). Niestety, ósmy obecnie zespół TAURON Ligi nie poszedł za ciosem i po licznych błędach, w tym niewykorzystanych kontrach, znów musiał oglądać plecy rywalek, które w pewnym momencie odskoczyły na 7 punktów (20:13). Tak wielkiej przewagi rumuński zespół nie mógł roztrwonić. Choć Radomianki próbowały jeszcze zdobyć się na ostatni zryw i zmniejszyły nawet dystans do 4 "oczek", gospodynie nie dały się dogonić i wygrały ostatecznie 25:19.
Początek trzeciej partii pokazywał, że MOYA Radomka, mimo fatalnego położenia, nie zamierzała poddawać się bez walki. Ekipa Piotra Filipowicza prowadziła trzema punktami (3:6), ale rywalki najpierw zdołały dogonić Polki (7:7), a następnie kontynuowały dobrą grę, odskakując na 3 "oczka" (14:11). Zawodniczki z Radomia zdołały wyrównać (15:15, potem 17:17), a nawet wyjść na prowadzenie (19:20), ale potem... znów musiały gonić gospodynie. Zespół z Mazowsza pokazał jednak charakter i po niezwykle emocjonującej grze na przewagi zdołał przechylić szalę zwycięstwa w tym secie na swoją korzyść, wygrywając 29:27.
Niestety, to było jednak wszystko, na co tego dnia stać było MOYA Radomkę. Choć zespół z południa Mazowsza rozpoczął z animuszem i prowadził nawet dwoma punktami (2:4), bardzo szybko inicjatywę przejęły Rumunki, które znakomicie spisywały się zarówno w polu serwisowym, jak i w ataku. Volutanri, dzięki seriom punktowym, odskoczyło w pewnym momencie nawet na 9 "oczek" (22:13) i mógł spokojnie kontrolować grę, unikając zbędnego ryzyka. Gospodynie wygrały ostatecznie 25:18, zamykając spotkanie w czterech setach.