Do zdarzenia doszło w grudniu 2022 roku na ulicy Struga, przy Radomskim Centrum Sportu. Bartosz Bednarczyk, znany z organizacji radomskich finałów WOŚP, harcerz, wówczas zastępca naczelnika ZHP, został około północy zaczepiony na pobliskiej stacji paliw przez kobietę, która zarzuciła mu, że za nią idzie. Jak wyjaśniał, czekał na taksówkę. Gdy taksówka nie podjechała (rozładował mu się telefon gdy ją zamawiał), ruszył piechotą w dół ul. Struga.
Jak opowiadał Radom24.pl (już po wyjściu ze szpitala) w pewnym momencie, obok przystanku przed halą RCS zatrzymał się samochód. Wysiało z niego dwóch mężczyzn, którzy powalili go na ziemię, bili i kopali, głównie w głowę. Pogotowie zabrało go do szpitala. Obrażenia okazały się bardzo poważne. Do dziś odczuwa ich skutki.
Policja ujęła sprawców. Groziło im do trzech lat więzienia. Jeszcze przed rozpoczęciem procesu dwóch oskarżonych zawarło ugodę z Bartoszem Bednarczykiem. Przeprosili i zapłacili zadośćuczynienie.
Sprawą zajął się Sąd Rejonowy w Radomiu. Obu mężczyzn skazano na trzy miesiące pozbawienia wolności i prace społeczne. - Sąd jako okoliczność łagodzącą uznał to, że oskarżeni pojednali się z poszkodowanym - cytuje sędzię Renatę Król, "Gazeta Wyborcza". Dodatkowo sąd nałożył na obu skazanych zakaz kontaktowania się z Bartoszem Bednarczykiem i zbliżania do niego na odległość mniejszą niż 50 metrów przez trzy lata.
Kobietę uniewinniono. Oskarżeni zeznali, że próbowała ich powstrzymać od bicia. Bartosz Bednarczyk to potwierdził. Sąd Okręgowy, do którego została wniesiona apelacja podtrzymał wyrok w całości.