Ponieważ Radomiak w ostatnich pojedynkach zaczął punktować i zdobywać co raz większe zaufanie kibiców, to fani dość szybko wykupili blisko 10 tysięcy biletów na spotkanie z Lechem. Wszystkie pozostałe rozeszły się za to w kilkanaście minut w momencie, gdy Leandro Rossi na profilu klubu ogłosił, że tym meczem kończy karierę.
Oznacza to, że ten wyjątkowy pojedynek obejrzy komplet fanów. Wszystkie wejściówki wykupili także sympatycy Lecha, którzy w sobotę mogą zdobyć dziesiąty w historii tytuł mistrza Polski.
Już wiemy, że nie tylko Radomiak w związku z wydarzeniami szykuje specjalne pożegnanie Leandro. Takowe zgotują mu również fani, do których Brazylijczyk z polskim obywatelstwem zawsze miał szacunek. Póki co obie atrakcje owiane są tajemnicą, a o tym jak będą wyglądać na żywo przekona się blisko 15 tysięcy widzów.
Leandro Rossi - to absolutna legenda Radomiaka Radom, z którym związany był od 2012 roku. Właśnie wtedy z Zawiszy Rzgów do zespołu ze Struga 63 zakupił go Mirosław Hernik. - Po drodze miałem wiele ofert za Leandro, ale ikony sprzedać nie można. Źle bym się z tym czuł. Miałem świadomość, że mogę urazić tym kibiców. tego nie chciałem - powiedział były prezes Radomiaka.
Brazylijczyk, który stał się symbolem klubu, przeszedł z nim drogę od niższych lig do Ekstraklasy. W Radomiaku rozegrał ponad 340 oficjalnych spotkań i zdobył w nich aż 110 bramek! To także Leandro najczęściej w historii klubu wyprowadzał zespół w roli kapitana z opaską na piersi. Jak mówił, to zawsze był zaszczyt i dawał z siebie wszystko nie tylko na boisku, ale i w "szatni".
Czy w meczu z Lechem Leandro po raz ostatni wyprowadzi w roli kapitana zespół na murawę. Czy zdobędzie pożegnalnego gola? Czy w końcu zostanie w klubie, który traktuje jak swój dom w innej roli, aniżeli piłkarz. O tym dowiemy się już niebawem.