BKS Bydgoszcz - ICT PIERROT Czarni Radom 2:3 (22:25, 25:19, 25:15, 18:25, 10:15)
W poprzedniej kolejce Radomianie wrócili z Poznania z jednym punktem, gdzie o jakiekolwiek zdobycze nie jest łatwo. Bydgoszczanie pokonali u siebie beniaminka z Sędziszowa Małopolskiego. Jedni i drudzy szykowali się na dobry występ przed sportowymi kamerami Polsatu. Ostatnie słowo należało do gości, którzy przełamali swoją niemoc z drugiego i trzeciego seta.
Pierwszy set był bardzo dobry w wykonaniu Czarnych. Radomianie mieli dobre przyjęcie, pozwalające do rozgrywanie wielu kombinacji ofensywnych. Do tego dołożyli trudną zagrywkę. Jednak od drugiej partii ich gra się załamała. W połowie drugiego seta BKS prowadził 15:11 i powiększał przewagę. Goście popełniali błędy. Zespół z Bydgoszczy mógł w końcówce pozwolić sobie na pewną dekoncentrację i stratę kilku punktów.
Co gorsza trzecia partia miała podobny przebieg do drugiej. Gra Czarnych kompletnie się posypała, i przegrali aż 10 punktami. Próżno było wtedy szukać pozytywów, a jednak... Na początku trzeciego seta goście uzyskali dwa ocza przewagi, która wzrosła do stanu 6:10, a następnie do 12:18. Tym razem to goście okazali się zdecydowanie lepsi. Podobnie było w tie-breaku, gdzie od stanu po cztery Radomianie powiększali przewagę i pewnie wygrali.
MVP został przyjmujący radomian Matous Drohonovsky. Boisko z kontuzją opuścił Bartłomiej Kluth, ale na razie nie wiadomo jak poważny jest uraz.