W każdym innym sezonie z 40. punktami na koncie Zieloni już dawno mieliby ten komfort. Jednak edycja rozgrywek 2025/2026 jest pod tym względem wyjątkowa i nieprzewidywalna. Nikt z miejsc 8-18 nie może być pewny ligowego bytu. Na szczęście po meczu w Płocku to Radomianie zajmuję tę najwyższą, ósmą pozycję.
Brawo dla sztabu za pomysł na mecz w Płocku i dla drużyny za konsekwencję. Wiadomo było przed meczem, że Wisła skupi się na defensywie, szukając swych szans w kontrach i stałych fragmentach. Zieloni przejęli więc inicjatywę i prowadzili grę. Jednocześnie po starcie piłki szybko niwelowali atuty Nafciarzy, nie dopuszczając też do zbyt wielu stałych fragmentów. Tak jak w meczu z Widzewem bez względu na okoliczności robili swoje. Jakby pamiętając słowa właściciela klubu, prezesa Grzegorza Gilewskiego, wypowiedziane w szatni po zwycięstwie z Widzewem, że był to tylko pierwszy z kroków jakie trzeba zrobić do szczęśliwego końca sezonu.
Radomiak nie miał dziś słabszych punktów, poza pojedynczymi błędami, nie było w zespole nikogo, kto nie zasłużył na pochwałę. Nie sposób jednak nie wyróżnić Mauridesa, który krytykowany za swą postawę w kilku tegorocznych, przegrywanych meczach musiał pogodzić się z rolą rezerwowego. Jednak gdy trener po niego sięgnął, od razu dał złotego gola.
Na osobne słowa uznania zasługuje Bruno Baltazar. Zaryzykował wstawiając do wyjściowego składu, po wygranym meczu z Widzewem Diegueza zamiast Kingue. Hiszpan tym razem nie obniżył poziomu jaki zapewnia Kameruńczyk. I kolejne rzecz - zmiany zaordynowane przez portugalskiego szkoleniowca - każda w punkt. Zmiennicy nie obniżyli poziomu, a w końcówce sprawili, że kibice Zielonych - mimo minimalnego prowadzenia - z wyjątkowym spokojem oczekiwali końcowego gwizdka.
Brawo Radomiak! Po tym meczu Zieloni mają 40 punktów i są na 8. miejscu w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Tabela tutaj.
Jak do tej pory, w 30. kolejce bezpośredni rywale Radomian w walce o utrzymanie nie wygrywali, tracąc punkty po remisach (Cracovia, Pogoń Szczecin, Korona Kielce) lub po porażce (Lechia Gdańsk). Widzew wygrał z Motorem Lublin, ale łodzianie i tak są po tej kolejce na miejsce pod kreską. Natomiast porażka z Widzewiakami ściąga Motor w bezpośrednią strefę zagrożenia.
Jesteśmy jeszcze przed mecze Lech - Legia, ale bez względu na jego wynik, na tym tle dotychczasowych zwycięstwo Radomiaka sprawia, że wyrwał się na ten moment z zaklętego kręgu drużyn zamieszanych w bezpośrednią walkę o utrzymanie. Wiadomo, liga jest w tym sezonie szalona, a tabela tak spłaszczona, że już przed następną kolejką sytuacja może ulec zmianie.
Patrząc jednak na obecną formę i sposób gry podopiecznych Bruno Baltazara, nie sposób nie odnieść wrażenia, że Radomiak na tę chwilę pokazuje najlepszy futbol w lidze i najnormalniej w świecie nie zasługuje na spadek. Pamiętajmy jednak, że płka nożna nie jest sprawiedliwa i czujność należy zachować do końca.
Najbliższą okazja, aby potwierdzić dobrą dyspozycje Zieloni będą mieli przed własną publicznością w poniedziałek 4 maja w meczu przeciwko Lechii Gdańsk. Bilety na ten mecz Radomiak - Lechia o nabycia TUTAJ.
⏸️Złota głowa Mauridesa. Tak relacjonowaliśmy mecz Wisła - Radomiak ▶️