Niedziela 26 kwietnia
Marzeny, Klaudiusza, Marceliny

Złota głowa Mauridesa!!! Radomiak o lata świetne przybliżył się do utrzymania w PKO BP Ekstraklasie

cis 2026-04-26 14:07:00

Radomiak zwyciężył w Płocku z Wisłą będąc drużyną lepszą i konkretniejszą. Maurides zdobył gola, który nie tylko dał Zielonym 3 punkty, ale też przybliżył ich o lata świetlne do utrzymania w najwyższej klasie rozgrywek. Na komplementy zasłużył cały zespół i sztab z Bruno Baltazarem na czele. Dzikei temu zwycięstwu zespół ze Struga 63 wyrwał się na te chwilę z zaklętego kręgu drużyn zamieszanych w walkę o utrzymanie.  

Maurides, zaraz po zdobyciu gola w Płocku

autor: Maciej Kwiatkowski

Wisła Płock - Radomiak 0:1 (0:0)

Bramka: Maurides (73.).

Wisła: Leszczyński - Hanglind-Sangre, Kamiński, Mijusković (Ż.), Rogelj (Ż. 82. Custovic), Kun, Savvidis (46. tavares), Pacheco (74. Jurić), Gallapeni (73. Lecoeuche), Niarchos (83. Salvador Ż.), Nowak. 

Radomiak: Majchrowicz (Ż.)- Ouattara, Blasco, Dieguez, Grzesik, Lopes (58. Somuah), Luquinhas, Donis (Ż. 80. Camara), Wolski (81. Pedro), Balde (57. Alves), Tapsoba (72. Maurides).

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz).

Radomiak od początku meczu przejął inicjatywę, był częściej w posiadaniu piłki, a gra toczyła się głównie na połowie gospodarzy. W pierwszej połowie Wisła nastawiona na kontrataki oddała 0 celnych strzałów, Zieloni trzy, w tym główki Grzesika i Mauridesa. Groźnie zza pola karnego, ale obok słupka uderzył Wolski. 

Najlepszą okazję miał w 32. minucie Lopes, gdy Zieloni przeprowadzili szybką akcję prawym skrzydłem. Mocny strzał oddał Balde, po którym piłkę przed siebie odbił Leszczyński. Dopadł do niej Lopes, ułożył sobie do strzału z 5 metra, ale nie trafił w futbolówkę.    

W początku drugiej połowy zrobiło się groźnie pod bramką Majchrowicza. Blasco przegrał fizyczny pojedynek z Nowakiem, który dograł w pole bramowe do Niarchosa, który nabiegając nie trafił z dwóch metrów. O tego momentu gra się wyrównała i Nafciarze byli coraz groźniejsi. Radomiak miał jednak na to odpowiedź.

W 73. minucie, tuż po tym jak pojawił się na boisku gola zdobył Maurides. Z rzutu rożnego idealnie dośrodkował Wolski, a Brazylijczyk uderzył głową. Piłka od słupka wpadła do siatki - Leszczyński był bezradny. Piękna bramka. Chwilę po niej pozostali zawodnicy Radomiaka w geście radości oklepali głowę Muridesa, czego odgłosy chyba do tej pory niosą się pod dachem płockiego stadionu. 

Niedługo później mogło być 0:2, gdy blasku po dograniu głową od Mauridesa z przewrotki strzelił Blasco, ale tym razem Leszczyński był na posterunku, wybijając piłkę zmierzającą pod poprzeczkę. 

W obu zespołach doszło do kilku zmian, a gospodarze otrząsnęli się po starcie bramki i przystąpili do natarcia. Od 80 minuty to podopieczni Mariusza Misiury częściej przebywali na pod polem karnym gości, ale nie stwarzali większego zagrożenia. Goście bronili się bowiem umiejętnie, a zmiany przeprowadzone przez Bruno Baltazara, dały więcej niż te, jakie zaszły w szeregach Wisły

Sędzia Stefański doliczył aż 8 minut, co po części wynikało z dłuższych przerw na kontuzje, ale i tak wydawało się zbyt długim dodanym czasem. Radomiakowi jednak dziś nic nie było straszne i to on był bliższy podwyższenia wyniku niż Wisła remisu. 

Brawo dla sztabu za pomysł na mecz w Płocku i dla drużyny za konsekwencję. Wiadomo było przed meczem, że Wisła skupi się na defensywie, szukając swych szans w kontrach i stałych fragmentach. Zieloni przejęli więc inicjatywę i prowadzili grę. Jednocześnie po starcie piłki szybko niwelowali atuty Nafciarzy, nie dopuszczając też do zbyt wielu stałych fragmentów. Tak jak w meczu z Widzewem bez względu na okoliczności robili swoje. Jakby pamiętając słowa właściciela klubu, prezesa Grzegorza Gilewskiego, wypowiedziane w szatni po zwycięstwie z Widzewem, że był to tylko pierwszy z kroków jakie trzeba zrobić do szczęśliwego końca sezonu. 

Radomiak nie miał dziś słabszych punktów, poza pojedynczymi błędami, nie było w zespole nikogo, kto nie zasłużył na pochwałę. Nie sposób jednak nie wyróżnić Mauridesa, który krytykowany za swą postawę w kilku tegorocznych, przegrywanych meczach musiał pogodzić się z rolą rezerwowego. Jednak gdy trener po niego sięgnął, od razu dał złotego gola.

Na osobne słowa uznania zasługuje Bruno Baltazar. Zaryzykował wstawiając do wyjściowego składu, po wygranym meczu z Widzewem Diegueza zamiast Kingue. Hiszpan tym razem nie obniżył poziomu jaki zapewnia Kameruńczyk. I kolejne rzecz - zmiany zaordynowane przez portugalskiego szkoleniowca - każda w punkt. Zmiennicy nie obniżyli poziomu, a w końcówce sprawili, że kibice Zielonych - mimo minimalnego prowadzenia - z wyjątkowym spokojem oczekiwali końcowego gwizdka.

Brawo Radomiak! Po tym meczu Zieloni mają 40 punktów i są na 8. miejscu w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Tabela tutaj. 

Jak do tej pory, w 30. kolejce bezpośredni rywale Radomian w walce o utrzymanie nie wygrywali, tracąc punkty po remisach (Cracovia, Pogoń Szczecin, Korona Kielce) lub po porażce (Lechia Gdańsk). Zwycięstwo Radomiaka sprawia więc, że wyrwał się na ten moment z zaklętego kręgu drużyn zamieszanych w walkę o utrzymanie. Wiadomo, liga jest w tym sezonie szalona, a tabela tak spłaszczona, że już przed następną kolejką sytuacja może ulec zmianie.

Patrząc jednak na obecną formę i sposób gry podopiecznych Bruno Baltazara, nie sposób nie odnieść wrażenia, że Radomiak na tę chwilę pokazuje najlepszy futbol w lidze i najnormalniej w świecie nie zasługuje na spadek. Pamiętajmy jednak, że płka nożna nie jest sprawiedliwa i czujność należy zachować do końca. 

Najbliższą okazja, aby potwierdzić dobrą dyspozycje Zieloni będą mieli przed własną publicznością w poniedziałek 4 maja w meczu przeciwko Lechii Gdańsk. Bilety na ten mecz Radomiak - Lechia o nabycia TUTAJ.  

Galeria zdjęć

Komentarze naszych czytelników

  • Zibi

    2026-04-26 14:30:29

    O jakich latach świetlnych ty mówisz  , masz jakiś problem z głową?

     

Dodaj komentarz

Nie przegap