Środa 5 sierpnia
Marii, Oswalda, Stanisławy

Będą zarzuty dla matki niemowlęcia, które w styczniu zmarło w Radomiu. Nie wiadomo gdzie kobieta przebywa

cir, PAP 2026-08-05 07:47:00

Śledczy zamierzają przedstawić zarzuty 38-letniej matce niemowlęcia, które w styczniu zmarło w wyziębionym mieszkaniu w kamienicy w Radomiu – informuje Prokuratura Rejonowa Radom-Wschód. Kobieta po tragedii wyjechała z miasta i nieznane jest jej miejsce pobytu.
 

- Zarzuty dotyczą narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślnego spowodowania śmierci będącego pod opieką Izabeli P. jej dwumiesięcznego synka Carlosa – poinformował prokurator rejonowy Cezary Ołtarzewski. Dodał, że z uwagi na niemożność ustalenia, gdzie obecnie przebywa kobieta, śledztwo zostało zawieszone.

Pod koniec stycznia w jednym z mieszkań w kamienicy przy ul. Sienkiewicza w Radomiu matka znalazła niemowlę, które nie oddychało i było sine. Na miejsce przyjechało pogotowie i policja. Mimo podjętej reanimacji dziecka nie udało się uratować.

Przedstawiciele służb zanotowali, że w mieszkaniu panował nieporządek i było bardzo zimno. Okna były przymarznięte, na ścianach był szron. Na regale stały butelki z zamarzniętą wodą. W środku przebywały trzy kobiety: 37-letnia matka z niemowlęciem, jej siostra i babcia dziecka. Powiedziały policjantom, że ostatni raz paliły w piecu kaflowym poprzedniego dnia w godzinach wieczornych, ale mimo to w mieszkaniu było bardzo zimno.

Dziecko znajdowało się w gondoli od wózka. Miało na sobie kilka warstw niemowlęcych ubranek, czapkę, rękawiczki, kombinezon. Było przykryte pokrowcem i kocykiem.

Dzień wcześniej 37-latka przyjechała z synkiem pociągiem z Krakowa do matki w Radomiu. Jak powiedziała policji, nie zdawała sobie sprawy z warunków, jakie panowały w mieszkaniu. Według niej dziecko było zdrowe, nie było na nic leczone. Kobieta karmiła je naprzemiennie piersią i butelką z mlekiem modyfikowanym. Z jej relacji wynikało, że ostatnio dziecko dostało jeść o godz. 3. Trzy godziny później kobieta chciała je ponownie nakarmić i wtedy odkryła, że jest sine i nie oddycha.

Według śledczych matka naraziła dziecko na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i nieumyślnie doprowadziła do śmierci, pozostając z nim przez kilkanaście godzin w mieszkaniu, w którym utrzymywała się temperatura oscylująca wokół 0 st. Celsjusza.

- Biegli ocenili, że w wyniku tego u niemowlęcia doszło do rozwoju śródmiąższowego zapalenia płuc, a następnie do porażenia ośrodka oddychania i krążenia, spowodowanego wychłodzeniem organizmu, co skutkowało zgonem dziecka – powiedział prok. Ołtarzewski.

Kobiecie grozi kara od 3 miesięcy do lat 5 więzienia. 

Nie przegap