Jak pisze Małgorzata Rusek, autorka artykułu, Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu bada przypadki mobbingu, przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez komisarza Michała Prokopczyka, od 2024 roku naczelnika wydziału ruchu drogowego w KPP Grójec. Na podstawie ustaleń BSW i zawiadomień podwładnych prokuratura wszczęła śledztwo dotyczące nadużycia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego. W prokuratorskim śledztwie sześcioro z policjantów ma status pokrzywdzonych. Boją się że sprawa może zostać "zamieciona pod dywan".
Funkcjonariusze poinformowali o sprawie "Gazetę Wyborczą". Naczelnik miał się dopuszczać złośliwego, uporczywego naruszania praw pracowniczych poprzez bezzasadną i ciągłą krytykę, poniżanie funkcjonariuszy, zastraszanie ich, zakłócanie czasu wolnego telefonami. Miał też wyznaczać limity wystawianych mandatów karnych i legitymowanych osób, wysyłać niestosowne wiadomości tekstowe i nakazywać monitorowanie budowy jego domu.
Policjanci z drogówki w Grójcu nie chcieli zdradzać szczegółów, ale jak podała "Gazeta Wyborcza" dotarła ona do oficjalnych zgłoszeń złożonych do biura spraw wewnętrznych i prokuratury. Ich katalog jest długi. Policjanci zarzucają naczelnikowi m.in., że:
• Wywiera presję na wypisywanie określonej i wysokiej liczby mandatów karnych podczas służby. Wymaga, aby nie stosować wobec kierowców pouczeń, a gdy tak się stanie, ma żądać od policjantów wyjaśnień;
• Wymaga, aby policjanci sprawy bieżące, jak m.in. rozliczanie mandatów, pobieranie bloczków mandatowych załatwiali podczas przerwy lub przychodzili wcześniej na służbę;
• Stosuje intrygi, skłóca podwładnych, wprowadza chaos, kłamie, manipuluje grafikiem tak, aby osoby z zespołu, który chce rozbić, nie pracowały razem;
• Przedstawia grafik dyżurów na następny miesiąc ostatniego dnia poprzedniego miesiąca, przez co policjanci nie mają możliwości zaplanowania czasu wolnego, jak choćby umówienia wizyty u lekarza;
• Straszy, że gdy podwładni nie poprawią efektywności, to przeniesie ich za karę do innej jednostki lub wydziału. Są osoby, które zostały zmuszone do zmiany miejsca pełnienia służby;
• Prowadzi rozmowy z funkcjonariuszami w obecności innych, poniża i obraża podwładnych. O policjantach mówi „zjeby", o policjantkach „kur...". Mówi, że się „opierdalają" albo są „opierdalaczami";
• Dzwoni i pisze wiadomości służbowe do policjantów w dni wolne od pracy, do funkcjonariuszki telefonuje ze sprawami niedotyczącymi pracy;
• Faworyzuje i nierówno traktuje podwładnych w kwestii przyznawania nagród czy premii;
• Polecił policjantom monitorowanie budowy jego prywatnego domu w sąsiedniej gminie. Mają kontrolować, czy nie dochodzi do aktów wandalizmu. Co więcej, ta miejscowość nie jest na liście miejsc wyznaczonych do patrolowania;
• Wysyłał funkcjonariuszkom wiadomości o podtekście seksualnym, czasem w środku nocy. Do jednej z nich pisał, że nie może zasnąć i „dyga mu łodyga". Pod dom innej podjechał wieczorem, komentował jej wygląd. Kolejną namawiał do wspólnego życia, wyznawał uczucia;
• Na spotkaniu wydziałowym naczelnik, będąc pod wpływem alkoholu, miał molestować policjantki. Kładł im ręce na biodrach, dotykał mimo sprzeciwu.
Policjanci twierdzą, że mają dowody w postaci zrzutów z ekranu rozmów z naczelnikiem, nagrania. Informują, że w związku z zachowaniami naczelnika odczuwają lęk i stres, są przemęczeni i wypaleni zawodowo. Dodają, że niewłaściwe zachowania przełożonego miały się nasilić od chwili, gdy sprawą zajęła się prokuratura.
Jak pisze Małgorzata Rusek, funkcjonariusze boją się, że sprawa zostanie „zamieciona pod dywan". Bo już raz problem zgłosili. W 2025 roku wysłali anonimowe pismo z opisem sytuacji w wydziale do Komendy Wojewódzkiej Policji z siedzibą w Radomiu. KWP przekazała sprawę do wyjaśnienia do komendy w Grójcu i na tym, jak relacjonują policjanci, sprawa się zakończyła. - Podnoszone w anonimowej korespondencji kwestie zostały sprawdzone. Podjęte czynności nie potwierdziły, aby w wydziale dochodziło do nieprawidłowości organizacyjnych czy ze strony przełożonych – poinformowała "Gazetę Wyborczą", Katarzyna Kucharska, rzeczniczka prasowa KWP.
Jak twierdzą policjanci cytowani przez gazetę, ówczesny zastępca Komendanta Powiatowego Policji w Grójcu nadkomisarz Rafał Różalski, który obecnie pełni już funkcję zastępcy Komendanta Miejskiego Policji w Radomiu, zorganizował spotkanie z policjantów z naczelnikiem. - Komendant trzymał anonim w ręku i zapytał, czy ktoś ma jakieś zastrzeżenia do naczelnika, bo on nie widzi nic złego. I sprawa została zamieciona pod dywan. Po tym spotkaniu wydział kontroli z KWP w Radomiu zaczął na każdym kroku sprawdzać policjantów i pytali, czy ładnie jest tak pisać na swojego naczelnika - relacjonują policjanci.
Wtedy jednak sprawą zajęła się prokuratura. Prokurator Marcin Ochal, zastępca Prokuratora Rejonowego Radom Zachód powiedział "Gazecie Wyborczej", że postępowanie trwa, nikomu na tym etapie nie przedstawiono zarzutów.