Środa 7 października
Marii, Marka, Amalii

Ksiądz stanął przed sądem w Radomiu. Zabił i podpalił bezdomnego. Wyznał, że ma dziecko

cir, PAP, fakt.pl 2026-10-07 11:43:00

Proces byłego proboszcza z gminy Tarczyn, oskarżonego o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem znajomego mężczyzny, rozpoczął się w środę w Sądzie Okręgowym w Radomiu. Ks. Mirosławowi M. grozi od 15 lat więzienia do dożywocia.

Budynek sądu w Radomiu

autor: R24

Obrońcy oskarżonego wnieśli o wyłączenie jawności całego procesu. Sąd zgodził się na utajnienie rozprawy tylko na czas przesłuchania oskarżonego. 

Jak podaje Fakt, gdy podczas pierwszej rozprawy sędzia rutynowo zadawał pytania dotyczące m.in. stanu cywilnego, ksiądz na pytanie o posiadane potomstwo miał wyznać, że posiada jedno dziecko. Chwilę po tym wyznaniu odczytano akt oskarżenia i dziennikarze musieli opuścić salę rozpraw.

W tle zbrodni była umowa darowizny nieruchomości, którą Anatol C. przekazał wcześniej proboszczowi parafii w Przypkach Mirosławowi M. W zamian duchowny miał pomóc bezdomnemu w znalezieniu odpowiedniego mieszkania.

Według śledczych to właśnie bezskuteczność tych starań doprowadziła do eskalacji konfliktu. Proboszcz miał być zniechęcony zachowaniem znajomego, który domagał się od niego znalezienia miejsca zamieszkania odpowiadającego jego oczekiwaniom.

Do zbrodni doszło w lipcu 2025 r. Z ustaleń śledztwa wynika, że między mężczyznami miała się wywiązać sprzeczka w trakcie jazdy samochodem. Duchowny zatrzymał pojazd, wyjął siekierę z bagażnika i uderzył nią w głowę znajomego. Następnie polał Anatola C. benzyną, podpalił i odjechał.

Kapłan został zatrzymany w swojej parafii. Usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. W późniejszym czasie prokuratura postawiła mu kolejny zarzut związany z wcześniejszym usiłowaniem zabójstwa Anatola C. Śledczy ustalili bowiem, że trzy tygodnie wcześniej proboszcz podjął nieudaną próbę pozbawienia życia znajomego.

Wówczas także zatrzymał samochód na polnej drodze i nakazał Anatolowi C. sprawdzenie silnika. Gdy ten się schylił, ksiądz zadał mężczyźnie silny cios w głowę. Wtedy, ze względu na to, że w okolicy pojawił się traktorzysta, Mirosław M. zabrał Anatola C. na plebanię i wezwał pogotowie. Miał tłumaczyć, że mężczyzna został uderzony tylną klapą samochodu przez przypadek.

Przeprowadzony przez prokuratora eksperyment wykluczył jednak tę wersję wydarzeń. Śledczy podejrzewają, że już wtedy Mirosław M. użył siekiery, którą woził w bagażniku, a ostatecznie wykorzystał ją później do uśmiercenia znajomego. Mirosław M. przyznał się do zbrodni, złożył obszerne wyjaśnienia i wyraził skruchę. W trakcie prokuratorskiego śledztwa został poddany obserwacji psychiatrycznej. Biegli nie stwierdzili u niego objawów choroby psychicznej i uznali go za osobę w pełni poczytalną, która może odpowiadać za swe czyny przed sądem.

Sprawa budzi duże poruszenie ze względu na pełnioną przez oskarżonego funkcję proboszcza oraz to, że ofiara była osobą w kryzysie bezdomności. Arcybiskup warszawski Adrian Galbas wyraził smutek, podkreślając moralną odpowiedzialność Kościoła i przepraszając wiernych za tę „okropną zbrodnię”. 

Komentarze naszych czytelników

  • Taki sobie człowiek.

    2026-10-07 12:54:40

    Ekscytacja jak przy każdej zbrodni. Oskarżony , jak i inni ludzie, miał prawo i obowiązek źyć zgodnie z dekalogiem . Zabił.

Dodaj komentarz

Nie przegap