EcoHarpoon NOWEL LOS Nowy Dwór Mazowiecki – Moya Radomka Radom 2:3 (25:23, 16:25, 12:25, 25:23, 13:15).
LOS: Orzyłowska, Garrison, Zakościelna, Budnik, Reiter, Kowalczyk, Woźny oraz Stachowiak, Piszcz, Sklepik, Ejsmont.
Radomka: Zhylinska, Petrenko, Plaga, Garita, Gałkowska, Dąbrowska, Niemcewa oraz Molchanova, Szumera, Jęcek, Marszałkowicz.
Już pojedynek w pucharze CEV z rumuńskim CSO Voluntari podopieczne trenera Piotra Filipowicza, pokazały, że choć mocno osłabione odejściami czołowych zawodniczek, będą walczyć i dostarczać emocje swoim kibicem. Nie inaczej było w sobotę w Nowym Dworze Mazowieckim. Znowu o wszystkim decydował tie-break.
Gospodynie, podbudowane zdobyciem w poprzedniej kolejce pierwszego punktu w rozgrywkach w Łodzi liczyły, że uda im si pokonać osłabione radomianki. Optymizmem napawać mógł ich pierwszy set, które w samej końcówce rozstrzygnęły na swoją korzyść.
To co się wydarzyło w dwóch kolejnych partiach było kubłem zimnej wody na rozgrzane głowy Nowodworzanek. Zostały kompletnie rozbite przez Radomianki. Ale jak to w damskiej siatkówce - nie oznaczało to, że tak zostanie do końca, bo czwartej odsłonie ponownie, mimo długie prowadzenia przyjezdnych znów minimalnie lepsze okazały się miejscowe.
Musiał decydować tie-break, który do ostatniej piłki trzymał widzów w napięciu. Od początku to Radomka zdobyła przewagę prowadząc 5:0, 10:4, by w tym momencie przegrać pięć kolejnych akcji. Wtedy jedna Dąbrowska zdobyła 11 punkt i przełamała złą passę. Zrobiło się jeszcze 13:12 i 14:13 dla zawodniczej trenera Filipowicza, a ostatni punt zdobyła blokiem Garita.
Zwycięstwo z beniaminkiem jeszcze przed dwoma tygodniami można było zakładać z góry, lecz wywalczone dziś w obecnych okolicznościach kadrowych smakuje zupełnie inaczej. Lepiej.