Radomiak - Widzew Łódź 2:1 (0:0)
Bramki: Alves (83.), Luquinhas (90 +4.) - Donis (sam. 59.).
Radomiak: Majchrowicz – Ouattara, Kingue, Blasco, Grzesik, Donis, Lopes (70.Alves), Luquinhas, Wolski, Balde (64. Somuah), Tapsoba (70. Maurides).
Widzew: Drągowski – Isaac, Kapuadi, Wiśniewski, Kornvig, Selahi, Shehu (67. Lerager), Kozlovsky, Alvarez, Fornalczyk - Bergier.
Widzów: 12 153.
Pierwsze pół godziny zupełnie bezbarwne. W szeregach obu drużyn dało się odczuć sporą nerwowość spowodowaną stawką meczu. Żadna nie stworzyła okazji wartych odnotowania nie mówiąc już o bramkowych.
Gorąco zrobiło się dopiero w 33. minucie gdy Lopes wypuścił skrzydłem Grzesika, który z linii końcowej dograł do wbiegającego w pole karne Tapsoby. Napastnik jednak z 12. metra uderzył znacznie obok bramki. To powinien być gol, a co najmniej strzał w światło bramki.
Jeszcze bardzie publika rozgrzała się pięć minut później gdy do siatki Widzewa trafił Lopes, jednak po chwili sędzia ogłosił spalonego.
Jeszcze w ostatniej minucie regulaminowego czasu pierwszej połowy Wolski ładnie zacentrował do Tapsoby, ale ten głową chybił o metr od słupka. Chwilę potem ponownie Wolski podał do Grzesika ale ten nie trafił czysto w piłkę będąc 7 metrów od bramki.
Drugą część gry mocno zaczęli Zieloni. Aktywny Wolski zagrał głową do Grzesika. Ten przyjęciem ustawił sobie piłkę do strzału, którym jednak trafił wprost w Drągowskiego.
Podopieczni Bruno Baltazara mieli inicjatywę, ale wciąż czegoś brakowało, a to ostatniego podania, a to konkretnego wykończenia.
W 59. minucie Widzew przeprowadził jeden z nielicznych kontrataków. Gdy piłka została podana do stojącego przed pustą bramką Begiera, ratujący sytuację Donis wpakował samobója.
Bruno Baltazar zdecydował się na zmiany, które początkowo na niewiele się one zdały. Dopiero w 81. minucie uderzał Alves, ale piłkę zmierzającą do bramki wybił głową jeden z obrońców na rzut rożny. Po jego rozegraniu futbolówka trafiła znów do Alvesa, który huknął z półwoleja, zza pola karnego nie do obrony.
Po wznowieniu gry doszło do przepychanek gdy rezerwowy Żyro wtargnął na boisko. Oprócz niego sędzia ukarał żółtą kartką Quattarę z Radomiaka.
Jarosław Przybył doliczył 5 minut. To Radomiak parł do przodu. Donis wywalczył rzut wolny. Dośrodkowywał Akves, a po ponowieniu akcji w poprzeczkę uderzył Somuah a piłkę dobił z bliska Luquinhas. Dwie minuty póżniej zabrzmiał ostatni gwizdek i szał opętał zawodników i kibiców.
Kto wygrał mecz!? Radomiak!…