Po meczu MOSiR przerosił kibiców, powołał zespół do zbadania awarii i zapowiedział, że wyjaśniania przedstawi publicznie. Dziś w tej sprawie zwołał konferencję prasową.
Jak podkreślił wiceprezes Dębicki nigdy wcześniej, przez ponad 2,5 roku od kiedy na stadionie odbywają się mecze Radomiaka, instalacja elektryczna nie sprawiała takich problemów.
- Ta sytuacja, z którą mieliśmy do czynienia była ekstraordynaryjnaą. Nastąpiło przeciążenie automatyki zasilenia wewnętrznego stadionu. Na zasileniu średniego napięcia został wyłączony wyłącznik bezpieczeństwa i my nie byliśmy w stanie go uruchomić w sposób ręczny. Żeby przybliżyć - gdybyśmy sobie wyobrazili taką instalację elektryczną w domu, to tak jakby nam wyskoczyła "różnicówka", a nie poszczególne zabezpieczenia na liniach - tłumaczył wiceprezes MOSiR.
Jak podał wszystkie włączone na stadionie urządzenia jak grille, klimatyzacje, dodatkowe urządzenia do ogrzewania w strefach cateringowych, ale także elektroniczne reklamy oraz trzy a nie jak zwykle jeden wóz Canal+ wraz z wyjątkowo niską temperaturą (-14 stopni C) przyczyniły się do wyłączenia zabezpieczeń nie przewidujących takich obciążeń. - Zabezpieczenie, za każdym razem nam nie pozwalało uruchomić całej instalacji - wyjaśnia Robert Dębicki .
Jak poinformował na kilka godzin przed meczem dokonano próby. - Próba oświetlenia i pełnego obciążenia była przeprowadzona przed meczem. Światło zostało włączone o godzinie 16:20, po czym około godziny 17:00 zostało też wyłączone próbnie i załączone. Wtedy wszystko działało. Jednak wtedy nie wszystkie urządzenia były jeszcze podpięte - tłumaczy wiceprezes MOSiR i dodał: - Chcę też zdemontować informację, jakoby prądu zabrakło nam, bo nie dostarczył go dostawca energii. To nieprawda. Jest to ewidentnie problem nastawy automatyki na średnim i niskim napięciu.
Bez udziału firmy, która wykonała system zasilania na stadionie nie awarii nie można było usunąć. MOSiR wezwał wykonawcę stadionu - firmę Betonox - do zweryfikowania awarii. W poniedziałek o godzinie 9-tej byli już na fachowcy z firmy podwykonawczej.
- Firma dokonała przestawienia nastaw automatyki prądu, podwyższyła zakres możliwości obciążenia tego systemu, co wydaje powinno dać gwarancję, że nic się takiego nie wydarzy w przyszłości. Kluczowym chyba był moment włączenia trybuny wschodniej i zachodniej do tego systemu, choć system zweryfikował się w meczu z Górnikiem Zabrze, gdy nic takiego się nie wydarzyło.
Zdaniem wiceprezesa Dębickiego znaczenie mogło mieć to, że podczas meczu z Górnikiem było cieplej, a w dniu meczu z Arką panowała bardzo niska temperatura. - Temperatura miała ogromny wpływ, bo im niższa, tym większa oporność na kablach i jeszcze większy wydatek mocy. To też był duży problem - stwierdził.
Jak zapewnił wiceprezes Dębicki, przed meczem z Koroną, po ustaleniach z Radomiakiem w czwartek zostanie dokonana próba włączenia całej instalacji, już przy nowych nastawach zabezpieczeń.
Wiceprezes MOSiR dodał, że choć nie widzi winy swojej spółki, a raczej po stronnie wykonawcy systemu zasilania, jest gotowy do rozmów dotyczących odpowiedzialności w przypadku roszczeń w sprawie kosztów poniesionych np. przez firmy cateringowe czy kibiców przyjezdnych.