Przypomnijmy - w związku z pojawiającymi się informacjami dotyczącymi transferów zawodniczek MOYA Radomki Radom, klub w ubiegłym tygodniu opublikował komunikat wyjaśniający zaistniałą sytuację. Pisaliśmy o tym tutaj. Jak wiadomo w wyniku zaistniałej sytuacji finansowej klub opuszczają trzy czołowe zawodniczki, będące znaczącym obciążeniem budżetu: Martyna Piotrowska (odeszła do ligi tureckiej), Weronika Szlagowska (Indonezja), Julie Lengweiler (Japonia). Niewykluczone, że odejdzie też Monika Gałkowska.
Zgodnie z obietnicą z ubiegłego tygodnia klub zorganizował konferencję prasową, na której podano jeszcze więcej szczegółów. Przytaczamy najważniejsze pytania i odpowiedzi Łukasza Kruka i Piotra Zaniat.
- Pytanie: Czy ruchy kadrowe i decyzje finansowe zapewniają to, że do końca sezonu Radomka dogra w obecnym składzie, plus wzmocnienie, o których słychać?
- Łukasz Kruk: Już coś zaczęło krążyć w sieci, nie wiem skąd, że jedna zawodniczka już do nas dołączyła. Jest to przyjmująca, ale oficjalne ogłoszenie dopiero nastąpi po spełnieniu wszystkich formalności. Sprawa Moniki Gałkowskiej, też jest ciągle w toku. Jest możliwe, że odejdzie, jest możliwe, że zostanie. Jeśli odejdzie, będziemy oczywiście szukali kogoś dla jej zastępstwa.
- Przede wszystkim te ruchy kadrowe i finansowe zostały zrobione po to , aby klub nie powiększał długu. Mogę to powiedzieć z pełną odpowiedzialnością - oprócz jednej zawodniczki wszystkie kontrakty są zapłacone na bieżąco. Co do tej jednej zawodniczki, opóźnienie wiąże się ze sprzedażą.
- Te ruchy spowodują, że nie będziemy podwyższać zadłużenia spółki, które w czerwcu mogłoby wynieść ponad milion złotych. Natomiast na fali tego, co się wydarzyło, mamy odzew z firm i instytucji, które chcą nam pomóc. Mam nadzieję, że łącznie z tymi firmami, do których będziemy chcieli pójść, pozwoli to na to, że bilansu będzie na zero.
- Sezon na pewno dokończymy i myślę, że te ruchu pozwalają nam teraz myśleć o kolejnym sezonie. Mamy już jakieś umowy podpisane plus zapewnienia sponsorów.
- Chciałbym się też, odnieść do tego podejścia jakie funkcjonuje w przestrzeni publicznej, że "jak się nie ma podpisanych umów, to się nie podpisuje kontraktów". W styczniu, w lutym największe gwiazdy mają już podpisane kontrakty, a klubu nie mają jeszcze pewności w jakiej kondycji finansowej będą za pół roku. Ja wiem, że według niektórych ludzi, którzy prowadzą normalny biznes, nie tak to powinno wyglądać, że podpisuje kontrakty, na które nie ma jeszcze pokrycia. Natomiast wszyscy widzą jak jest w gospodarce. Niektóre firmy przyszły i powiedziały, że jest słabsza koniunktura i nie mogą nas wspierać w takiej wysokości. Państwo wiecie, że nie pójdziemy z takim sponsorem do sądu, tylko próbujemy się jakoś dostosować do rzeczywistości.
Pytanie: - Było dużo pytań, zwłaszcza w przestrzeni internetowej, o zasadność startu w pucharze CEV. Jeśli klubu nie było stać czy nie lepiej byłoby w nim nie startować?
- Zgłoszenie do pucharu CEV trzeba zrobić w maju. Wtedy nie było wiadomo, że nie będzie programu wspomagającego start polskich drużyn w pucharach europejskich. w przestrzeni też publicznej były takie informacje, że ten program wspomagający już jest zakończony. Pracowały nad tym wszystkie dyscypliny, nie tylko siatkówką, ale zwłaszcza piłka nożna. Nie udało się. Nic też nie wyszło z formy jakiejś dotacji, żeby chociaż pokrywać koszty wyjazdów.
- Po drugie, budując zespół i próbując pozyskać dużych sponsorów, drużyna który gra w Pucharach na pewno ma większą wartość medialną a zawodniczki też, chętniej wybierają takie kluby.
- Trzy rundy Pucharu, dwie za nami, trzecia jest przed nami, to też nie były takie pieniądze, które by zachwiały finansami klubu. Oczywiście, jest to dosyć spory wydatek, ale gdyby wszedł w życie ten program - można tylko gdybać jaką decyzję powinniśmy podjąć w maju zeszłego roku.
Pytanie: - W ostatnich latach Radomka zawsze walczyła o najwyższe cele, awans do czwórki, udział w europejskich pucharach. Czy wobec obecnych problemów zamierzacie zmienić cele na kolejny sezon, zbudować trochę słabszą drużynę, żeby może w jakiś sposób przeczekać ten trudny czas?
Łukasz Kruk: - Generalnie to zawsze eksperci i dziennikarze wpychali nas do pierwszej czwórki. Myślę, że te miejsca pięć, sześć i próba walki o czwórkę gdzieś zawsze były. No i też nie ukrywajmy, że jak prezes, czy dyrektor klubu wyjść do mediów i mówić, że gramy o play-off gdy mamy takie zawodniczki, jakie mieliśmy. Natomiast inne kluby też miały dobre drużyny i nie zawsze się udawało. Zajęliśmy szóste i piąte miejsce, które dały nam grę w Pucharach.
- Wydaje mi się, że w tej chwili, jak na poziom innych drużyn halowych i w ogóle wszystkich sportów zespołowych w Radomiu, to na razie prezentowaliśmy najwyższy poziom - jeśli chodzi o miejsce w tabeli. tak więc nie chcemy teraz mówić, że będziemy robić słabszy zespół na kolejny sezon.
- Myślę, że kibice muszą dać władzom klub czas na to, żeby stwierdziły po tych wszystkich ruchach na co nas stać i musimy już zacząć budować skład na przyszły sezon. To jest właśnie ta specyfika naszej dyscypliny, że już kluby podpisały kilka kontraktów na nowy sezon, w tym jedna z zawodniczek, która od nas odeszła.
Pytanie - Co nowym sezonem? Dyrektor mówi o sponsorach, którzy składają jakieś obietnice, ale czy nie trzeba pomyśleć o czymś więcej?
Piotr Zaniat: - Sponsorzy, którzy z nami są i deklarują, że zostaną - im oczywiście bardzo dziękujemy za wsparcie. Natomiast ta decyzja, te wszystkie ruchy konsultowane z Łukaszem prowadzą do wyprostowania kondycji finansowej, aby pozostać w grze na następny sezon. Musimy zrewidować po prostu swoje plany. Dziewczyny zawsze na parkiecie walczyły o medale, ale teraz pewnie będziemy walczyć o te miejsc 8-10 i próbować spróbować niespodzianki.
- Nie jest powiedziane, że dziewczyny, które obecnie siedzą na ławce nie sprawdzą się i nie będą grały równie dobrze, jak te które odeszły. Można być przykład Hubera, który kiedyś przyszedł do Czarnych jako outsider, a w tej chwili jest czołową postacią reprezentacji Polski.
- Ale przede wszystkim, my musieliśmy zareagować. Od dwóch sezonów rozmawialiśmy z dużym sponsorem i tak naprawdę sezon już poprzedni, że był obiecany, że ten sponsor wejdzie do klubu. Nie mogę tutaj zdradzić szczegółów, ale ta deklaracja niestety okazała się nie do końca prawdą. Jednak wciąż liczyliśmy na podpisane umowy, do ostatniego momentu, kiedy już musieliśmy zareagować.
- Dalsze czekanie i próbowanie zamazywania rzeczywistości byłoby nie fair z naszej strony. Nie mogliśmy dopuścić do sytuacji, by płynność finansowa została na tyle zachwiana, że Radomka stanie się niewypłacalna. To w ogóle nie wchodzi w grę. Stąd były rozmowy pod koniec roku, że czekamy do ostatniego momentu w styczniu, że jeżeli po świętach ta umowa nie zostanie podpisana, to po prostu musimy przeorganizować klub, wyznaczyć sobie inne cele bo nie możemy dopuścić Radomka była niewypłacalna. Radomka to jest firma, to jest potężna marka. Nawet ja byłem zdziwiony patrząc w wartość medialna klubów - jesteśmy na pierwszym miejscu
Łukasz Kruk: - Wczoraj akurat dostaliśmy dane dotyczące ekwiwalentu reklamowego. Za grudzień ekwiwalent reklamowy naszego klubu wyniósł 24 miliony, drugi Developres ma 12 milionów. Akurat mieliśmy trzy bardzo fajnie oglądane mecze, ponad 60 tysięcy widzów w grudniu, stąd taki ekwiwalent. W tej chwili po trzech miesiącach rozgrywek mamy największy ekwiwalent w lidze - 47 milionów. Chcemy pokazać, że no ta nasza Radomka reklamuje to miasto, gra w europejskich pucharach. Wydaje mi się, że nie prędko, inne drużyny halowe zagrają w jakichkolwiek pucharze europejskim. Życzę Radomiakowi, żeby w tym sezonie grał nadal tak dobrze i może tutaj też będzie występ drużyny piłkarskiej w europejskich pucharach.
- Mamy swoją wartość i warto o ten klub powalczyć. Tak jak Piotr powiedział, zostały podjęte decyzje finansowo-księgowe po to, żeby się ten klub nie przewrócił i żeby wszyscy wszystkie zawodniczki, sztab i kontrahenci po tym sezonie mieli zapłacone swoje pieniądze.
Pytanie: - Czy te występy w pucharach przełożyły się na wsparcie sponsorów?
Łukasz Kruk: - Przełożyły się też, ale ciężko to wyliczyć. Natomiast w zeszłym roku po bardzo fajnej naszej grze udało mi się podpisać trzy nowe umowy. Drobne, bo nie mówimy teraz o sponsorach tytularnych czy strategicznych, ale też bardzo cenimy wsparcie miejscowych sponsorów, którzy płacą tysiąc, dwa tysiące miesięcznie i budują naszą sponsorską społeczność, która jeździ za nami na mecze. Teraz wiem, że jest grupa, która chce polecieć pomimo wszystko na mecz do Rumunii.
- Te decyzje zostały przyjęte przez wiele osób ze smutkiem, ale z dużym zrozumieniem. Muszę powiedzieć, że odzew z władz ligi, od ludzi, którzy w tym sporcie siedzą już trochę dłużej jest pozytywny - powiedzieli nawet, że "mamy jaja", żeby taką decyzję podjąć, bo wiele klubów jednak stara się przetrwać ten ciężki okres zadłużając klub, podbierając pieniądze z nowego sezonu. Tutaj zapadła taka decyzja, żeby to przeciąć, wyjść na prostą i zacząć budować to od nowa.
Pytanie: Ile potrzeba by Radomka wyszła na prostą?
- Łukasz Kruk: - Żeby grać na tym poziomie to teraz jak graliśmy od tej pory to musimy mieć trzecią nogę w wysokości miliona.
- Piotr Zaniat: Obecnie projekt sportowy będzie realizowany w mniejszym stopniu jak projekt stricte finansowy. Głównie o to chodzi w tej chwili. Widzieliśmy co się stało z Czarnymi. Wiem, że to nie jest łatwy okres też dla firm, dla działalności gospodarczej, więc po prostu trzeba było bardzo szybko zareagować, żeby nie popełnić błędów, które popełniały inne kluby.
- Czasem niestety trzeba schować ambicje sportowe w kieszeni. Bardzo tutaj współczuję na przykład Łukaszowi, który jest sportowcem, i tutaj duża jego rola w budowaniu klubu. I dla niego pokłony, że w to wchodzi, widzi szansę w tym planie na przyszłe miesiące i lata. I też w to wierzy. To nie znaczy, że się nie odbudujemy w ciągu roku, półtora, czy dwóch.
Łukasz Kruk: - Nie chciałbym, żeby to było źle odebrane, bo są pytania: a gdzie jest miasto? Dzisiaj posłuchałem wywiadu Dawida Ruszczyka, że Radomka się nie zwróciła pomoc do miasta. Myślę, że ludzie odpowiedzialni za sport i znali, znają nasze problemy. Natomiast my też nie możemy, narzekać w Radomiu na to, jak jest finansowany sport. Mamy stypendia, doszły na czas konkursy, gdzieś tam jest jakaś pomoc doraźna. Oczywiście w danej sytuacji zawsze mogłaby być większa. Ale tutaj możemy jedynie prosić, apelować do władz miasta o to, czy nie mogą nas wesprzeć mocniej. Powiem wprost, że bardziej wolimy iść tą drogą, o której wspomniał Piotr i zarząd.
- Jeżeli nawet mielibyśmy poprosić kiedyś oficjalnie miasto o pomoc, tą drogą, którą przeszli Czarni, to lepiej jednak przyjść nie z ponad milionowym długiem, bez sponsorów, ale przyjść z klubem wyczyszczonym finansowo, który ma wsparcie swoich sponsorów, którzy ą z nimi od lat. Oczywiście wiadomo, że podstawą jest firma MOYA, która wspiera nas od lat i będzie nadal wspierać, więc nawet jeżeli byłaby taka sytuacja, że taka pomoc czy prośba po sezonie padnie, to wolimy ten klub przygotować do takiego rozwiązania.
Jutro siatkarki MOYA Radomka Radom grają mecz w CEV Volleyball Cup. Ich przeciwniczkami będzie rumuńskie CSO Voluntari. Początek spotkanie w Arena Radomskie Centrum Sportu o godz. 18:30. Transmisja w Polsat Sport 3